Trochę to dziwne, bowiem szef resortu gospodarki powiedział jedynie wprost to, co wiadomo było od momentu ogłoszenia przez ówczesnego wicepremiera Grzegorza Kołodkę założeń do budżetu. 33 mld PLN (deficyt wg Kołodki) to deficyt wirtualny i tak naprawdę realnie projekt mówi o przynajmniej 46 mld PLN. Hausner wskazał właśnie taką kwotę jednocześnie jednak informując, że będzie się starał ją zmniejszać. Czy mu się uda, to już inna kwestia, projekt cięć wydatków musi być przecież przyjęty przez Radę Ministrów.

Na złotego mógł mieć także wpływ dzisiejszy wywiad prasowy prezesa NBP Leszka Balcerowicza. Wynika z niego, że zbliżamy się lub wręcz osiągnęliśmy moment, w którym nie ma już większych szans na kolejne cięcia stóp procentowych. Ci, którzy liczyli na jakieś spekulacyjne zarobki z tego tytułu mogą przestać interesować się polskim rynkiem.

Trzeba również zwrócić uwagę na fakt, że złotemu na pewno nie pomagają kolejne afery związane z rządzącym ugrupowaniem. Inwestorzy przestają być pewni, czy rzeczywiście obecna koalicja nie będzie miała w najbliższym czasie kłopotów (do takiego wniosku mogli dojść po głosowaniu votum zaufania dla rządu premiera Millera).

Euro przed południem traciło. Wspólnej walucie na pewno nie pomogły dzisiejsze dane o produkcji przemysłowej w Niemczech. Spadła ona w ujęciu miesięcznym o 0,7%, tymczasem oczekiwano niewielkich wzrostów. Popołudniu doszło do odreagowania, wróciliśmy na poziom powyżej 1,13.