Inwestorzy wyraźnie znów preferują płynność nie zważając na fundamenty. Na spółkach z największymi obrotami zwyżka wynosi 2-3%.
Dzięki temu WIG20 przekracza nieznacznie opór na poziomie 1350 pkt. Rozpoczyna on strefę podażową, wynikającą z położenia konsolidacji z maja ub.r.
Na zagranicznych giełdach drugi dzień zniżki. Wczoraj wyniki podała pierwsza spółka z indeksu DJIA i nie zostały one dobrze przyjęte przez rynek. Teraz zgodne z prognozami wyniki opublikował Yahoo!, ale również w jego przypadku kurs w obrocie posesyjnym poszedł w dół. Tłumaczy się to tym, że inwestorzy oczekiwali przekroczenia prognoz. To jest kolejny sygnał, mówiący o tym, jak mocno wyśrubowane są oczekiwania na amerykańskich parkietach.
Bez wątpienia końcowa część sesji zapowiada się bardzo interesująco. Parcie kupujących jest duże, ale i poziomy cenowe skłaniają do realizacji zysków w obliczu coraz bardziej prawdopodobnego pogorszenia atmosfery na zagranicznych parkietach wraz z publikowaniem wyników przez kolejne spółki z USA.
Baza na kontraktach na WIG20 momentami wynosi minus 30 pkt. To pokazuje, w jak dużym stopniu inwestorzy postrzegają obecną sytuację jako siedzenie na beczce prochu. Oczywiście można powiedzieć, że taka sytuacja występuje długi czas, a indeksy i tak idą w górę. Czasami jednak lepiej jest nie zarobić niż narażać się na nadmierne ryzyko. Ja obecną sytuację właśnie tak postrzegam.