Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 25.07.2003 08:51

Przebieg wczorajszej sesji w Stanach był chyba najgorszym z możliwych.

Najgorszym dla właścicieli długich pozycji i to nie tylko na tamtejszym

rynku. Do 14:00 lokalnego czasu (nasza 20:00) wszystko szło dobrze. Kilka

lepszych od prognoz wyników spółek no i spadek liczby wniosków o zasiłek dla

bezrobotnych utrzymywały graczy w dobrych nastrojach. W Europie Dax właśnie

Reklama
Reklama

kończył notowania. Gdy tylko skończył, w USA nagle sytuacja uległa

diametralnej zmianie. Kursy zaczęły spadać. Najpierw z plusów zrobiło się

zero, a chwilę później już indeksy notowały wartości poniżej środowego

zamknięcia. Sesja zakończyła się tuż przy minimach Dow.gif Nasdaq.gif

SP500.gif

Właściwie wszystkie branże wczoraj straciły. Najbardziej półprzewodniki.

Reklama
Reklama

Indeks ich producentów spadł wczoraj o 2,3%. Przed spadkiem udało się

ochronić jedynie spółkom internetowym i związanym z wydobyciem złota

(ciekawe zestawienie). A wyniki spółek niebyły zaskakująco złe. Wczoraj

sporo ważnych spółek je publikowało, ale bez negatywnych niespodzianek.

Problem w tym, że teraz, by rynek mógł się dalej podnieść nie wystarczają

wyniki zgodne z oczekiwaniami, ale muszą być od nich lepsze, a i to czasem

Reklama
Reklama

nie wystarczy. Teraz oczekuje się od zarządów optymizmu w prognozach na

przyszłe kwartały. Tego wczoraj zabrakło. Zapowiedzi AT&T o zwiększonej

dywidendzie i powieszeniu programu wykupu własnych akcji nie było

wystarczającym powodem dla utrzymania dobrych nastrojów. Nie pomogły także

przewidywania Steve Wieting"a z Citigroup Global Markets o tym, że ogółem

Reklama
Reklama

wyniki spółek wchodzących w skład indeksu SP500 w najbliższych kwartałach

odnotują wzrost. Podniósł on prognozę zysków wszystkich spółek z 52.15 na 53

dolary na akcję w 2003 roku i z 57.75 na 58.4 w 2004.

Wczoraj po raz kolejny spadły ceny obligacji. Tu chciałbym się na chwilę

zatrzymać. Od jakiegoś czasu obserwuje się spadki na tym rynku. Jak wiadomo

Reklama
Reklama

spadek cen obligacji obligacje.gif oznacza wzrost ich rentowności, a tym

samym można powiedzieć, że wzrost rynkowych stóp procentowych. Widać zatem,

że oczekiwania, co do ewentualności cięcia stóp przez Fed są mało

optymistyczne nawet mimo ostatnich zapewnień gubernatora Zarządu Rezerwy

Federalnej, Bena Bernake"a, że jeśli będzie taka konieczność, to stopy będą

Reklama
Reklama

jeszcze obniżane. Jednak nie tylko oczekiwania są tu ważne. Wzrost

rentowności nie dotyka bowiem tylko stóp krótkoterminowych, ale także i

długoterminowych, a to te mają największy wpływ na poziom oprocentowania

kredytów hipotecznych. Mamy obecnie do czynienia z podnoszeniem się całej

krzywej rentowności w USA, przy czym stopy długoterminowe rosną najszybciej

(nominalnie) krzywe.gif Jeśli ta tendencja utrzyma się jeszcze jakiś czas, a

tym bardziej jak się ustali, to może mieć to poważne konsekwencje dla

gospodarki amerykańskiej, a w pierwszej kolejności dla tamtejszego rynku

nieruchomości. Jak wiadomo, był on ostatnio pompowany przez spadek stóp

procentowych. Ostatnio zanotowano ponowny wzrost liczby nowych budów

nowe.gif Także publikacje z ubiegłego miesiąca dotyczące obrotów na rynku

pierwotnym i wtórnym nieruchomości sygnalizują dalszy wzrost. Problem w tym,

że może on już długo nie potrwać. Wiem, że wspominamy o tym już od dłuższego

czasu, ale teraz zaczynają się pojawiać czynniki, które faktycznie mogą

realnie wpłynąć na rynek nieruchomości. Najważniejszym jest właśnie wzrost

kosztów finansowania. Od dłuższego czasu mamy do czynienie z niemal

nieprzerwanym wzrostem wartości udzielonych kredytów hipotecznych, które

obecnie finansują inwestycje nieruchomościowe. Wzrost długoterminowych stóp

procentowych może ten proces zatrzymać. Ostatnio, gdy stopy na chwilę

wzrosły, w trzecim miesiącu ich wzrostu zanotowano rynek

będzie już na nie reagował z optymizmem, jeśli okażą się nawet nieco lepsze

od prognoz. Te sugerują, że sprzedaż nowych domów nieznacznie spadnie z

1157k do 1111k Wykres_1.gif natomiast sprzedaż domów już istniejących ma

nieznacznie wzrosnąć z 5,92M na 6M Wykres_2.gif

Wróćmy jeszcze na chwilę do notowań - tym razem posesyjnych. Tu kolejny cios

w bycze serca. EBay podał wyniki raptem zgodne z oczekiwaniami, co jak wiemy

teraz już nie wystarcza, oraz słabe prognozy na najbliższe kwartały, co

pociągnęło cenę akcji spółki o 5% i potwierdziło kiepskie nastroje w

końcówki notowań regularnej sesji. Nie była to jedyna spółka tracąca na

wartości. Spadały też inne, co sprawiło, że AHI zakończył na minusach.

Obecnie kontrakty na SP500 notują wartości bliskie swojemu fair value (+0,54

pkt), a te na Nasdaq100 spadają (-3,52 pkt).

Dla nas całe to zamieszanie ma takie znaczenie, że pewnie Dax zacznie dziś

od spadku wartości, gdyż załapał się z zamknięciem dokładnie na szczyt

wczorajszej sesji w USA. Rano będzie nadrabiać spadki. U nas ma szansę

wykonać się spadek cen, który sprowadziłby nas w okolice wsparcia pod poziom

1320 pkt. Tam można skusić się na zamknięcie krótkich pozycji i oczekiwać,

że zostaną one odnowione w okolicy 1350 pkt. Nie sądzę, by poziom

konsolidacji pod 1320 pkt miał być teraz z marszu pokonany. Po spadkach

ostatnich dni przyszedł chyba czas na odreagowanie. Potem będziemy

kontynuować korektę całego wzrostu od marca. Kontrakty.gif Indeks.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama