Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 05.08.2003 16:49

Wakacje - to słowo chyba najlepiej podsumowuje dzisiejszą sesję. Z rana

wszystko wskazywało na to, że dzisiaj utkniemy w marazmie. Niestety, nic

tych planów nie pokrzyżyżowało. Zaczęliśmy wzrostem 4 pkt. co wbrew pozoroem

nie zawdzięczamy wynikom spółek, ale zachodnim parkietom. Nadrabianie

amerykańskich zaległości pociągnęło do góry cały Euroland i na ten wzrost

Reklama
Reklama

załapał się też nasz rynek.

O samej sesji nie ma za wiele co pisać. Do południa indeks jeszcze cokolwiek

skakał po tablicy notowań, a później już tylko kilkugodzinny marazm w 2 pkt.

zakresie i powolna wspinaczka na koniec sesji. Inwestorzy na kontraktach

zupełnie bez emocji reagowali zarówno na poranne zejście pod czwartkowe

maksimum Indeks01.gif jak i na maksy w samo południe. Kontrakty01.gif

Reklama
Reklama

Wszystko przez jedne z najniższych od kilku tygodni obrotów. Co prawda na

koniec sesji mamy 187 mln ale ten obraz nie przekłamuje pakietówka na Netii

i PEO.

Nie widać na najbliższe dni argumentów przemawiających za zwiększoną

aktywnością inwestorów. Przed wynikami największych spółek żaden fundusz nie

będzie robił przemeblowania w portfelu, a publikacje PKN i TPS dopiero w

Reklama
Reklama

przyszłym tygodniu i chociaż dobrze, że wyniki PEO z 12 sierpnia przełożono

na ten piątek. Oprócz tego mocniej ruszyć nas oczywiście mogą zagraniczne

indeksy, ale tylko wtedy, gdy S&P500 wyjdzie poza obszar 965-1115 pkt.

Dzisiaj bliżej do dolnego ograniczenia, choć większość pewnie zachodzi w

głowę, jak to możliwe po tak silnym wzroście wskaźnika ISM dla sektora usług

Reklama
Reklama

do poziomu aż 65,1 pkt. Tuż po tej publikacji indeksy zareagowały

wyprzedażą, ale bynajmniej nie z tego powodu (choć niektórzy ekonomiści

skomentowali, że "dane są aż tak dobre, że trudno w nie uwierzyć"). Powodem

była ankieta firmy Challenger, Gray & Christmas, która publikuje zapowiedzi

zwolnień w firmach. Liczba ta po ostatnim mocnym spadku wzrosła teraz o 43%

Reklama
Reklama

a wiadomo jak mocno rynki boją się (efektów) bezrobocia. Tyle tylko, że

jeśli USA nie zejdzie pod wsparcia, to wynik sesji będzie dla nas równie mał

o znaczący jak dzisiaj i dać może jedynie paropunktowe zmiany na otwarcie.

Pozostaje cierpliwie poczekać na powrót większych graczy i nie ma teraz

sensu prognozować kolejnej sesji. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama