podał Cisco. Dobry zysk, ale spadła sprzedaż. Wynik? -5%. To pociągnęło cały
rynek. W ciągu wspominanych 15 minut kontrakty na SP500 straciły 5 pkt
spadając już pod poziom 965 pkt. Mając na uwadze fair value, mamy obecnie
spadek cen kontraktów o -2,92 w przypadku tych na SP500 oraz o -12.64 w
przypadku tych na Nasdaq100. To zmienia postać rzeczy.
Słaba sesja w Stanach i pogłębiające tą słabość notowania po niej. To już
wystarcza, by spodziewać się spadku u nas na otwarciu sesji. Wczoraj ukazała
się ciekawa informacja dotycząca składów portfeli OFE. Mogą one niejednego
gracza rozczarować. Okazuje się, że w lipcu OFE nie dokonały zbyt wielkich
zakupów. Udział akcji w portfelach wzrósł wprawdzie do 26.9% z 25% w
czerwcu, ale przecież nie są to tylko fizyczne zakupy. Udział akcji rośnie
także w wyniku wzrostu rynkowych cen papierów już posiadanych oraz zmian cen
pozostałych aktywów. Tak więc to nie OFE generowały ostatnio popyt na akcje,
a przynajmniej nie w takim stopniu, w jakim się tego po nich spodziewano.
Spadek na początku sesji jest więc wielce prawdopodobny. Czy uda się bykom
skutecznie kontratakować? Ostatnie dni każą w to wątpić. Przebieg sesji
paradoksalnie może nie być zbyt gwałtowny, gdy byk i niedźwiedź trwać będą w
uścisku. Trzeba też pamiętać, że dziś nie ma żadnych danych w USA odbiera
możliwość wystąpienia "amerykańskiego" impulsu. Dziś na uwagę mogą
zasługiwać jedynie dane dotyczące bezrobocia w Niemczech (tuż przed 10:00)