ŚWIAT: Największa od kilkudziesięciu lat awaria w dostawach napięcia jaka dotknęła wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych nie wywołała nerwowości na rynku. Niewątpliwie dlatego, iż nie była ona wynikiem zamachu terrorystycznego. Eurodolar poruszał się w piątek w trendzie horyzontalnym, aby dzisiaj ruszyć na południe. Niewątpliwie pomogły w tym opublikowane w piątek po południu dane odnośnie produkcji przemysłowej w lipcu, która wzrosła o 0,5 proc. wobec prognoz na poziomie 0,2 proc. Lepsze było także wykorzystanie mocy produkcyjnych, które wyniosło 74,5 proc. Z kolei inwestorów nie zaskoczyła zbytnio inflacja, która w cenach konsumentów (CPI) wzrosła o 0,2 proc., tyle samo zyskał także wskaźnik bazowy (CPI core). Nieznacznie uspokoiły się także nastroje na rynku obligacji rządu USA - po ustanowieniu szczytu w czwartek, w piątek rentowności 10 i 30-letnich papierów nieznacznie spadły, nadal sytuacja pozostaje jednak dosyć nerwowa. Na dzisiaj nie zaplanowane zostały publikacje żadnych danych makroekonomicznych, zarówno z USA jak i z Eurostrefy.
Z technicznego punktu widzenia kurs EUR/USD od dłuższego czasu porusza się w szerokim, ponad 120-punktowym kanale spadkowym. W ostatniej godzinie podjęta została jednak próba jego opuszczenia dołem. Tym samym realne staje się osiągnięcie poziomów zanotowanych pierwszego sierpnia, tj. okolic 1,1150.
POLSKA: Opublikowane w czwartek po południu dane o lipcowej inflacji, która wyniosła 0,8 proc. r/r i była mniejsza od rynkowych oczekiwań nie wpłynęły na umocnienie się naszej waluty. Dzieje się tak dlatego, gdyż niewielkie są oczekiwania co do obniżki stóp procentowych na sierpniowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Uzasadnia się to tym, iż RPP będzie chciała zaczekać na sierpniowe dane, a także do momentu przyjęcia budżetu. Jak na razie część jej członków odnosi się do jego projektu dosyć krytycznie zarzucając mało restrykcyjny fiskalizm, co prowadzi do zbyt dużego poziomu deficytu budżetowego. Tymczasem jak podało dzisiaj źródło zbliżone do rządu, w przygotowywanym trzyletnim Przedakcesyjnym Programie Gospodarczym założono spełnienie unijnego kryterium budżetowego dopiero w 2007 roku. W tym roku deficyt liczony według standardów ESA ma wynieść 4 proc. PKB, w przyszłym wzrosnąć do 5 proc., po czym delikatnie spadać - w 2005 r. ma wynieść 4 proc., a w 2006 r. 3,4 proc. Pytaniem jest teraz to, czy te założenia uda się spełnić. Tymczasem jeszcze w tym tygodniu dokument ma zostać zaakceptowany przez rząd i przesłany Komisji Europejskiej. Informacja ta nie wywołała jednak żadnej reakcji wśród inwestorów, którzy wciąż czekają na konkretne fakty, a nie suche cyferki. Praktycznie od porannych godzin złoty cały czas delikatnie słabnie, po godz. 13:00 przełamany został poziom -3,0 proc. odchylenia od parytetu. Bez echa przeszły także informacje o wynikach dzisiejszego przetargu 52-tygodniowych bonów skarbowych, na którym popyt wyniósł 2.564 mld zł wobec oferty w wysokości 900 mln zł. Do poziomu 4,799 proc. spadła średnia rentowność z 4,832 proc. tydzień temu. Tymczasem nieznacznie traci również węgierski forint. Tamtejsi inwestorzy nie zareagowali także na informację o pozostawieniu przez NBH na dzisiejszym posiedzeniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. W najbliższym czasie można spodziewać się wahań złotego w przedziale od -2,8 do -3,26 proc. odchylenia od parytetu. Presja na osłabienie naszej waluty jest coraz bardziej widoczna.
Marek Rogalski
Analityk walutowy