Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 28.08.2003 17:04

Neutralna sesja w Stanach pozwoliła kontraktom rozpocząć sesję krążąc 6-7

pkt. wokół wczorajszego zamknięcia. Teoretycznie to dość spore ruchy jak na

obecną wartość kontraktów i indeksu, ale przy ostatniej bardzo dużej

zmienności nie budzi to już takich emocji. Tuż przed rozpoczęciem handlu

akcjami, kontrakty zanotowały swoje "przedpołudniowe" minimum. Do obaw

Reklama
Reklama

związanych z wczorajszym spadkiem doszły bardzo słabe wyniki Munich Re,

który pogrążył w czerwieni niemiecki rynek i cały sektor ubezpieczeniowy w

Eurolandzie.

W tej słabej atmosferze indeks zaczynał na minusie i dążył do wsparcia na

1591 pkt. Uwagę zwracało mocne zachowanie PEO (choć na minusach), na którym

po początkowej przecenie od razu pojawił się bardzo duży popyt. To samo na

Reklama
Reklama

PKN. Widać wyraźnie, że po ostatnich wzrostach każdy większy spadek

natychmiast wykorzystywany jest do podbierania papierów. Nawet jeśli wczoraj

kontrakty ustanowiły szczyt, to bardzo ciężko teraz o jakąś paniczną

przecenę. Jeszcze za dobre nastroje.

Najciekawszy moment sesji to właśnie pierwszy test poziomu 1591 pkt. na

indeksie. Któryś z zasobniejszych inwestorów postanowił wykorzystać to

Reklama
Reklama

wsparcie (i wciąż dobrą atmosferę), do szybkiego zarobku na kontraktach.

Najpierw wyraźnie widać było mocne kupno na ryku terminowymi, a chwilę po

tym na rynek kasowy posypały się "koszyki" zleceń na akcje z spółek z

WIG20. Nie potrzeba było do tego zbyt wiele kapitału, bo niezbyt duża podaż

ustawiała się na pierwszych ofertach w czasie osuwania. Pierwszym koszykiem

Reklama
Reklama

w ciągu paru sekund podniesiono indeks o 7 pkt. To rozruszało rynek

wciągając część inwestorów do gry. Po paru minutach poszła kolejna koszykowa

seria. Znowu podniosła rynek tym razem 5 pkt. i indeks wychodząc na nowy

szczyt dał inwestorom wyraźny sygnał do kupna. Później jeszcze trzecia seria

i kontrakty w euforii robią maksa na 1622 pkt.

Reklama
Reklama

Niedoświadczeni inwestorzy, a po ostatniej hossie zapewne jest ich bardzo

wielu, zostali takim ruchem po prostu ugotowani. Nie widać było przy

szczytach, po jakich kursach udało się zamknąć pozycje na kontraktach, ale

to, że "koszyki" akcji miały za zadanie jedynie wyciągnąć kontrakty, nie ma

chyba wątpliwości. Można się jeszcze tylko spierać się, czy było to kupno i

Reklama
Reklama

ciągnięcie rynku, czy ciągnięcie ryku, by sprzedać kontrakty. Ostrzegałem

wtedy, że takie podciąganie rynku jest dla byków ogromnie niebezpieczne, bo

gdy rozpoczynający je spekulant osiągnie swój cel, rynek akcji zostaje bez

wsparcia koszyków, a za to jeszcze 20-30 pkt. wyżej.

Ruch okazał się być tylko właśnie takim 20-punktowym, po którym spadek

rozpoczął się w równie szybkim tempie jak te sztuczne wzrosty. Fatalnie

zachowująca się KGHM była główną winowajczynią spadku indeksu na wspomniane

wsparcia 1591 i kontraktów na 1597 pkt. Jednak nawet tutaj walka nie była

zbyt długa i niedźwiedzie spokojnie zeszły niżej, wspomagane odwrotem na

mocnym do tej pory PEO i mniejszymi spółkami z PKM na czele.

Po spadku pod wspomniane poziomy można myśleć o formacji głowy z ramionami

na wykresach intraday obu rynków. Jeśli formacja zostanie zrealizowana,

zasięg spadku sięgnie wtedy okolic poniedziałkowych dołków czyli w pobliżu

1540 na indeksie i 1550 na kontraktach. Dodając do tego powtarzające się

górne cienie na dziennych świeczkach, to pomimo silnego trendu taki

scenariusz warty jest rozważenia

A co jest po stronie byków ? Właśnie ten silny trend, w którym już

wielokrotnie oglądaliśmy słabsze okresy, po których następowała eksplozja

popytu. Tutaj nawet krótkoterminowa gra na spadki wymaga dużej ostrożności.

Pomagać też będzie zachowanie rynku węgierskiego, który choć budzi obawy

zwolenników przepływu kapitałóo dokładnie na

opisywanych cały czas istotnych poziomach 1597 pkt. na kontraktach i 1591,02

na indeksie. Jedni powiedzą, że to jeszcze nie jest zejście pod wsparcie,

inni uznają to jedynie za ruch powrotny i nieudane zanegowanie formacji

spadkowej. Jeśli miałbym ustawić się po którejś ze stron, to patrząc na

sztuczność dzisiejszego porannego wzrostu, zbyt mały spadek po wyjściu z

kanału wzrostowego i łatwe naruszenie wsparć na obu rynkach, to na jutro

nieco większe szanse dawałbym niedźwiedziom. Dopiero jutrzejszy powrót

kontraktów nad 1597 pkt. i wyjście z klina zniżkującego górą oddali widmo

realizacji zasięgu spadku wynikającego z formacji głowy i ramion na wykresie

intraday Kontrakty01.gif Indeks01.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama