Z hiperbolą się nie dyskutuje, chyba, że ktoś chce mieć palce jak u rasowego
drwala. Wczorajsza sesja dała tego znakomity przykład. Mimo ostrzeżeń i
kolejnych poszukiwaniach szczytu rynek szaleje i pnie się w górę i w górę.
Wykres zaczyna przypominać tor startującej rakiety. W perspektywie wielu
graczy jest już osiągnięcie stratosfery. Sytuacja przypomina internetową