Przeszkodzić w tym może mu przewartościowanie amerykańskich spółek oraz zauważalna już na obecnych poziomach wyjątkowa pewność siebie inwestorów grających na zwyżkę.
W chwili obecnej sytuacja techniczna charakteryzowanego indeksu nie pozostawia złudzeń. W okresie od lipca ubiegłego roku do końca maja bieżącego roku S&P 500 konsolidował się w przedziale 770-965 pkt. Na początku lipca bieżącego roku przebił on poziom 965 i do dnia wczorajszego konsolidował się powyżej 965. Trendem średnioterminowym jest hossa. Większość polskich inwestorów średnioterminowych zmieniła strategię, zamierzając utrzymywać długie pozycje. Krótkoterminowi spekulanci zamierzają otwierać długie pozycje na wsparciach podczas ewentualnych ruchów korekcyjnych, bowiem według nich, sytuacja techniczna wskazuje na silny rynek byka, który poważny przystanek (koniec) może mieć dopiero w przedziale 1150-1180 pkt. Wyraźna jest przewaga spółek rosnących nad spadającymi podczas poszczególnych sesji giełdowych. Za wzrostami przemawia więc sytuacja techniczna oraz strategia związana z maksymą, iż trend jest przyjacielem: "Trend is your friend".
Niebezpiecznym faktem jest spokój utrzymujących swoje pozycje w akcjach graczy. Wskazuje na to indeks VIX (VIX.X), za pomocą którego szacuje się nastroje inwestorów. Rzadko występują wartości poniżej 20 i zazwyczaj zbiegają się z momentem gdy trendy wzrostowe dobiegają końca. Przez ostatnie 11 sesji wskaźnik ten utrzymywał się 7 razy poniżej tej "rzadkiej" granicy. Tygodniowa ankieta American Association of Individual Investors potwierdza bardzo dobre nastroje. Odsetek inwestorów nastawionych byczo do rynku sięga 60%, przy poziomach - 20% - dla inwestorów nastawionych neutralnie i niedźwiedzio. W tym przypadku za ewentualne sygnały końca trendu wzrostowego uznaje się odsetek niedźwiedzi poniżej 15%. Inwestorom grającym na zniżkę pozostaje nadzieja, że wczorajszy wzrost był fałszywy i cena indeksu szybko wróci poniżej przedziału 1005-1015.
Wydaje się słuszne baczniejszej uwadze poddać wskaźnik P/E indeksu S&P 500. W chwili obecnej wartość P/E indeksu przekroczyła 33, co wskazuje na znaczne przewartościowanie amerykańskich spółek, w stosunku do średnich historycznych wartości P/E. Wykres wskaźnika P/E indeksu S&P 500 przebywał w przedziale 7 do 25 od lat 80-tych XIX wieku. Wielka hossa, która rozpoczęła się w roku 1982 zmieniła podejście inwestorów do "godziwego" poziomu S&P. Innymi słowy inwestorzy zaczęli płacić o wiele więcej za amerykańskie przedsiębiorstwa. W 2000 roku P/E zanotował poziom 45. Obecnie, pomimo spadków z lat ubiegłych na rynku akcji, poziom tego wskaźnika nie wrócił do historycznego przedziału. Skrajni inwestorzy fundamentalni uważają, iż dopóki wskaźnik P/E nie znajdzie się poniżej poziomu 10, długoterminowa bessa będzie trwać.
Podsumowując, wydaje się iż osiągnięty wczorajszy poziom indeksu S&P 500, jest właściwym sygnałem zarówno dla daytraderów, jak i inwestorów średnio i długoterminowych. Zasięgi formacji wzrostowych są olbrzymie, a na wypadek gdyby wczorajsze wyjście okazało się tylko wyskokiem, ewentualny ruch w dół byłby również pokaźny.