mimo usilnych starań, nie udało się powrócić w światło trójkąta i w końcówce
sesji bykom puściły nerwy. Przy podaży z ich strony ceny spadły do poziomu
1698 pkt. Tu już czekali chętni na odbiór sypanych papierów i nastąpiło
odbicie, które zaowocowało zamknięciem na 1705 pkt.
Jak widać, poziom 1700 pkt osiągnęliśmy już dziś. Spadek się tu zatrzymał,
co utrzymuje bycze nadzieje na dalszy wzrost. Można założyć, że istnieje
możliwość, że faktycznie mamy do czynienia z flagą. O tym, czy jest to
możliwość realna, zadecydują jutro kupujący. By mówić o fladze musi dojść do
wybicia nad górne jej ograniczenie. Tym górnym ograniczeniem jest
krótkookresowa linia trendu spadkowego zaznaczona na wykresach linią ciągłą
Kontrakty01.gif Indeks01.gif Dzisiejszy pokaz podaży pozwala powątpiewać w
skuteczną próbę pokonania tej linii, ale a drugiej strony mamy przecież
trend wzrostowy i wszystko jest jeszcze możliwe.
Problemy byków zdecydowanie się pogłębią, jeśli zejdziemy pod poziom 1700
pkt na nieco dłużej niż kilka minut. Wtedy będzie można mówić o pokonaniu
przyspieszonej linii trendu wzrostowego, co już samo w sobie może uchodzić
za sygnał sprzedaży dla szybkich graczy. Zejście poniżej 1700 pkt to także
pogłębienie spadku, który na razie wyniósł ok 38,2% linia.gif Takie
zniesienie uważane jest za normalne dla rynku byka. Można przypuszczać, że
dalszy spadek zagrozi luce hossy znajdującej się w pobliży 1650 pkt. Jej
pokonanie będzieznać już dzisiejsze wybicie dołem z trójkąta lub
choćby ewentualne jutrzejsze zejście pod poziom 1700 pkt, to należy na nie
zareagować. Zanegowaniem tych sygnałów będzie pokonanie przez wykres cen
krótkoterminowej linii trendu spadkowego. Taka sytuacja ponownie zbliży nas
do testu szczytów. Nie należy bowiem zapominać, że flaga jest nadal realna.
KJ