terminie poprawi to zyski (nie produkują "na magazyn"), a w dłuższym może
być przeszkodzą w trwalszym ożywieniu. Co byłoby ważniejsze przy danych
wyraźnie odbiegających od prognoz. Spory dylemat, dlatego rynek z reguły
ignoruje te dane. Dzisiaj już takich dylematów być nie powinno. Zarówno w
Eurolandzie, jak i w USA nie ma dzisiaj żadnych istotnych danych. Jedyna
publikacja to cotygodniowe dane o liczbie wniosków o kredyty hipoteczne i
refinansowanie tych kredytów. Po ostatnich bardzo mocnych spadkach obu tych
danych przydałaby się chwila wytchnienia (rentowność przestała rosnąć
miesiąc temu).
Podsumowując, w USA było nudno i nie zapowiada się na najbliższą sesję nic
ciekawego. Każdy wynik najbliższej sesji zostanie odebrany jako mało istotny
ze względu na jutrzejszy 11 września. Nie znaczy to, że nawet symbolicznie
USA nie mogą namieszać na rynkach. Na otwarcie Eurolandu mamy zapewne
minusy, gdyż dopiero po 20:00 byki poddały się z odreagowaniem i indeksy
wróciły na minima sesji. Do tego w notowaniach posesyjnych AHI skończył
na -0,33% a kontrakty obecnie na małych minusach. Powodem tej słabości był
posesyjne wyniki Texas Instrument i Xilinx, które podały wyniki zgodne z
prognozami. Analitycy wyraźnie powiedzieli, że oczekiwali po cichu jakiejś
miłej niespodzianki. Na tych poziomach "zgodny z prognozami" brzmi jak
wyrok.
Dla naszego rynku wpływ zachodnirbitrażowe, a transakcje reszty funduszy, mimo że to końcówka
sesji, były bardzo sporadyczne. Nikt nie chciał przeszkadzać w przecenie, bo
"dokupić można taniej" i komu jak komu, ale arbitrażystom na drodze się nie
staje. Trudno bowiem zgadywać na jakich poziomach zatrzyma się "ich"
wyprzedaż. Dopóki baza utrzymuje się na pożądanym poziomie (akurat wczoraj
na zero) wysypywanie akcji trwać może do dowolnie niskiego poziomu, a wpływu
na zyski z arbitrażu to i tak przecież nie ma.
Jeśli w Eurolandzie nie będzie fatalnej atmosfery, to otwarcie indeksu na
minusach powinno przełożyć się szybko na odreagowanie - tym bardziej
prawdopodobne im większa będzie dodatnia baza na kontraktach (oddalająca
zagrożenie wyprzedaży arbitrażystów). Ale w pierwszej godzinie notowań
kontraktów o wzrosty będzie bardzo trudno. Odreagowanie indeksu, to nie to
samo co kontynuacja wzrostów. Inwestorzy muszą najpierw zobaczyć, że banki w
obawie przed "bacą" nie ulegną kolejnej przecenie. A czy ulegną ? Odpowiem
pytaniem na pytanie - a czy o nowej emisji wiadomo od paru dni, czy od
conajmniej paru tygodni ? Od paru dni jest ona jedynie pretekstem a już
przecież miesiąc temu w prasie pojawiały się szersze opracowania i
ostrzeżenia związane z sektorem bankowym i wejściem austriackiego banku na
GPW. Widać więc, że spora dowolność.
Na koniec dwa słowa o budżecie. Został przyjęty - ufff. Ale z wysokim
deficytem - buuu. Rząd oczywiście zapowiada próby jego obniżenia, ale ja też
próbuję od paru lat zerwać z giełdą i pisaniem o niej - równie bezskutecznie
;-) Jak pisze Gazeta - By "dać rynkom sygnał uspokajający", 16 września rząd
przyjmie "Średniookresową strategię finansową". Pokaże w niej, jak chce
obniżać deficyt, tak by w 2007 r. Polska formalnie spełniała warunki
umożliwiające przyjęcie euro". Kolejna data do zapamiętania. Z kolei 30
września rząd zajmie się programem racjonalizacji wydatków publicznych. A
opinie ? W większości zgodne - deficyt jest zdecydowanie za wysoki i grozi
poważnymi problemami w kolejnych latach, włącznie z przekroczeniem przez
dług publiczny katastrofalnej bariery 60% dochodu narodowego. Ostrzega przed
tym choćby profesor Gomułka z London School of Economic, mówiąc nawet o
"kryzysie" w najbliższych kilkunastu miesiącach. Impulsem byłby silny wzrost
rentowności skarbowych papierów wartościowych i idący za tym wzrost kosztów
obsługi długu publicznego. Wtóruje mu większość czołowych ekonomistów. To
jednak wszystko bardziej ku przestrodze, bo dla rynków to chleb powszedni.
Podsumowując, poranny jest dość długi, by czytelnikom zeszło więcej czasu na
czytaniu, niż na myśleniu jakie zająć pozycje. Rynek jest w tej chwili tak
rozchwiany, że nawet jeśli prognozowanie wyniku sesji będzie trafne, to w
międzyczasie mamy ruchy po kilkadziesiąt punktów w każdą stronę. Tutaj
trzeba na bieżąco reagować na zachowanie rynku, a jedno wydarzenie (np.
wyprzedaż arbitrażystów, albo impuls do mocnego odreagowania a"la
poniedziałek) może przesądzić o losach sesji (nie oznacza, że też
następnych). Ja na dzisiejszą nie mam pomysłu na zamknięcie, ale z rana
jeśli zobaczę większe minusy na indeksie liczyłbym prędzej na odreagowanie,
niż na kontynuację przeceny. Jeśli się mylę i bez odreagowania zamkniemy się
na minusach, to droga do wsparć (na dziennych wyglądałoby to na ruch
powrotny) prawie 100 pkt. niżej będzie otwarta. Kontrakty.gif Indeks.gif MP