Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 10.09.2003 08:27

W Stanach zupełnie bezbarwna sesja, która była jedynie dyskontowaniem

wiadomości znanych już przed rozpoczęciem notowań. Można jedynie

przypomnieć, że w pierwszej kolejności chodziło o chłodno przyjęte

uaktualnienie kwartalnej prognozy przez Nokie, co pociągnęło na minusy część

największych spółek TMT z Nortel Networks i Lucent na czele. Chyba trochę z

Reklama
Reklama

nudów i ze względu na popsute już nastroje inwestorzy czytali też wydane

przez Goldman Sachs rekomendacje. Dostało się Home Depot, który ucierpi z

powodu rosnącego oprocentowania kredytów hipotecznych, które przełoży się na

kłopoty rynku nieruchomości. Z tego samego powodu Goldman Sachs odradzał

kupno Wal-Mart, Federated Stores i May Department Stores. Jak widać, to

odgrzewane wiadomości sprzed paru tygodni. Wtedy nikt nie reagował, teraz

Reklama
Reklama

atmosfera na sesji sprzyjała przypomnieniu sobie takich nieprzyjemnych

perspektyw. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif

Z innych informacji uwadze nie mogło umknąć wczorajsze bardzo mocne

osłabienie dolara względem euro. Można wprawdzie toczyć spór, czy to wpływ

obaw o zamachy 11 września, czy też reakcja na wniosek Busha o dodatkowe

środki "dla Iraku" (zwiększające deficyt). Dla rynku walutowego wydaje się

Reklama
Reklama

to jednak raczej bezprzedmiotowe, a jedyne co wnosi, to fakt, że brak jednej

interpretacji praktycznie niweluje wpływ na giełdowe indeksy. Jeszcze lepiej

widać to na przykładzie złota, które zamknęło się na 7 letnim maksie i na

"normalnej" sesji taki wzrost wywołałby spore obawy u inwestorów. Co znaczy

normalnej ? Jedynie to, że nie poprzedza 11 września, który jest teraz

Reklama
Reklama

dobrym usprawiedliwieniem dla takich ruchów. A co znaczy, że wywołałby obawy

? Inwestorzy zaczęliby obawiać się, że rosnące złoto, ropa i cały indeks

towarów CRB są potwierdzeniem zapowiadanej inflacji, czyli wzrostu rynkowych

stóp procentowych, czyli całej masy kłopotów począwszy od rynku

nieruchomości (bezpośrednie przełożenie na wydatki konsumentów - patrz

Reklama
Reklama

refinansowanie kredytów hipotecznych), a skończywszy na mniejszej

"atrakcyjności" rynku akcji (przy wyższych stopach procentowych)

Zgodnie z ostatnią tradycją zignorowane zostały też dane o zapasach

hurtowników. Wykres.gif Dane po pierwsze zbyt mało różniły się od prognoz, a

poza tym "słabsze" w tym przypadku oznacza jedynie tyle, że w krótkim

Reklama
Reklama

terminie poprawi to zyski (nie produkują "na magazyn"), a w dłuższym może

być przeszkodzą w trwalszym ożywieniu. Co byłoby ważniejsze przy danych

wyraźnie odbiegających od prognoz. Spory dylemat, dlatego rynek z reguły

ignoruje te dane. Dzisiaj już takich dylematów być nie powinno. Zarówno w

Eurolandzie, jak i w USA nie ma dzisiaj żadnych istotnych danych. Jedyna

publikacja to cotygodniowe dane o liczbie wniosków o kredyty hipoteczne i

refinansowanie tych kredytów. Po ostatnich bardzo mocnych spadkach obu tych

danych przydałaby się chwila wytchnienia (rentowność przestała rosnąć

miesiąc temu).

Podsumowując, w USA było nudno i nie zapowiada się na najbliższą sesję nic

ciekawego. Każdy wynik najbliższej sesji zostanie odebrany jako mało istotny

ze względu na jutrzejszy 11 września. Nie znaczy to, że nawet symbolicznie

USA nie mogą namieszać na rynkach. Na otwarcie Eurolandu mamy zapewne

minusy, gdyż dopiero po 20:00 byki poddały się z odreagowaniem i indeksy

wróciły na minima sesji. Do tego w notowaniach posesyjnych AHI skończył

na -0,33% a kontrakty obecnie na małych minusach. Powodem tej słabości był

posesyjne wyniki Texas Instrument i Xilinx, które podały wyniki zgodne z

prognozami. Analitycy wyraźnie powiedzieli, że oczekiwali po cichu jakiejś

miłej niespodzianki. Na tych poziomach "zgodny z prognozami" brzmi jak

wyrok.

Dla naszego rynku wpływ zachodnirbitrażowe, a transakcje reszty funduszy, mimo że to końcówka

sesji, były bardzo sporadyczne. Nikt nie chciał przeszkadzać w przecenie, bo

"dokupić można taniej" i komu jak komu, ale arbitrażystom na drodze się nie

staje. Trudno bowiem zgadywać na jakich poziomach zatrzyma się "ich"

wyprzedaż. Dopóki baza utrzymuje się na pożądanym poziomie (akurat wczoraj

na zero) wysypywanie akcji trwać może do dowolnie niskiego poziomu, a wpływu

na zyski z arbitrażu to i tak przecież nie ma.

Jeśli w Eurolandzie nie będzie fatalnej atmosfery, to otwarcie indeksu na

minusach powinno przełożyć się szybko na odreagowanie - tym bardziej

prawdopodobne im większa będzie dodatnia baza na kontraktach (oddalająca

zagrożenie wyprzedaży arbitrażystów). Ale w pierwszej godzinie notowań

kontraktów o wzrosty będzie bardzo trudno. Odreagowanie indeksu, to nie to

samo co kontynuacja wzrostów. Inwestorzy muszą najpierw zobaczyć, że banki w

obawie przed "bacą" nie ulegną kolejnej przecenie. A czy ulegną ? Odpowiem

pytaniem na pytanie - a czy o nowej emisji wiadomo od paru dni, czy od

conajmniej paru tygodni ? Od paru dni jest ona jedynie pretekstem a już

przecież miesiąc temu w prasie pojawiały się szersze opracowania i

ostrzeżenia związane z sektorem bankowym i wejściem austriackiego banku na

GPW. Widać więc, że spora dowolność.

Na koniec dwa słowa o budżecie. Został przyjęty - ufff. Ale z wysokim

deficytem - buuu. Rząd oczywiście zapowiada próby jego obniżenia, ale ja też

próbuję od paru lat zerwać z giełdą i pisaniem o niej - równie bezskutecznie

;-) Jak pisze Gazeta - By "dać rynkom sygnał uspokajający", 16 września rząd

przyjmie "Średniookresową strategię finansową". Pokaże w niej, jak chce

obniżać deficyt, tak by w 2007 r. Polska formalnie spełniała warunki

umożliwiające przyjęcie euro". Kolejna data do zapamiętania. Z kolei 30

września rząd zajmie się programem racjonalizacji wydatków publicznych. A

opinie ? W większości zgodne - deficyt jest zdecydowanie za wysoki i grozi

poważnymi problemami w kolejnych latach, włącznie z przekroczeniem przez

dług publiczny katastrofalnej bariery 60% dochodu narodowego. Ostrzega przed

tym choćby profesor Gomułka z London School of Economic, mówiąc nawet o

"kryzysie" w najbliższych kilkunastu miesiącach. Impulsem byłby silny wzrost

rentowności skarbowych papierów wartościowych i idący za tym wzrost kosztów

obsługi długu publicznego. Wtóruje mu większość czołowych ekonomistów. To

jednak wszystko bardziej ku przestrodze, bo dla rynków to chleb powszedni.

Podsumowując, poranny jest dość długi, by czytelnikom zeszło więcej czasu na

czytaniu, niż na myśleniu jakie zająć pozycje. Rynek jest w tej chwili tak

rozchwiany, że nawet jeśli prognozowanie wyniku sesji będzie trafne, to w

międzyczasie mamy ruchy po kilkadziesiąt punktów w każdą stronę. Tutaj

trzeba na bieżąco reagować na zachowanie rynku, a jedno wydarzenie (np.

wyprzedaż arbitrażystów, albo impuls do mocnego odreagowania a"la

poniedziałek) może przesądzić o losach sesji (nie oznacza, że też

następnych). Ja na dzisiejszą nie mam pomysłu na zamknięcie, ale z rana

jeśli zobaczę większe minusy na indeksie liczyłbym prędzej na odreagowanie,

niż na kontynuację przeceny. Jeśli się mylę i bez odreagowania zamkniemy się

na minusach, to droga do wsparć (na dziennych wyglądałoby to na ruch

powrotny) prawie 100 pkt. niżej będzie otwarta. Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama