Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 10.09.2003 17:13

Zaczęliśmy niemal już tradycyjnie jak na ostatnie sesje. Od mocnej

wyprzedaży. Oprócz nastrojów przeniesionych ze środowej sesji wyraźnie

pomagał w tym węgierski Bux, który otwarciem luką utworzył na wykresie

intraday wyspę odwrotu i dał sygnał zakończenia trendu wzrostowego. Ten

indeks w przeciwieństwie do WIG20 jeszcze wczoraj był na szczycie trendu

Reklama
Reklama

wzrostowego. Kiedy na GPW jest świetna atmosfera nikt na zachód nie patrzy,

ale gdy coś zaczęło skrzypieć w machinie hossy, to teraz każdy taki sygnał

jest impulsem do wyprzedaży. Podobnie zresztą po południu "pomagał"

niemiecki Dax.

Początek sesji na rynku kasowym przyniósł mocny spadek indeksu ponad 30

pkt., ale po paru minutach strachu równie zasłużenie przyszło szybkie

Reklama
Reklama

odreagowanie. Do poziomu otwarcia indeks większych barier nie miał i odbicie

pozwoliło kontraktom na 30 punktowy wzrost do dzisiejszego maksa 1566 pkt.

Plusów już nie było, podobnie jak na indeksie. To właśnie obszar dzisiejszej

luki bessy stał się dla indeksu zbyt dużym problemem.

Konsolidacja tuż pod jej poziomem trwała do 14:00, ale na rynek wróciło

widmo "Bacy" - czyli mającego zadebiutować w październiku austriackiego

Reklama
Reklama

banku Na BPH wyprzedaż przerodziła się w panikę, choć tak naprawdę można to

mówić o wszystkich bankach. Najmocniejszy był PEO (sztuczne zamknięcie na

+0,00%) ale to właśnie jego "pęknięcie" przy porannych minimach indeksu

rozpoczęło mocną wyprzedaż, tym razem dotyczącą już nie tylko banków. Bardzo

mocno posypała się KGHM i presji nie wytrzymała też TPS. Ale to naprawdę

Reklama
Reklama

tylko dodatki do bankowej wyprzedaży. Przebicie porannych minimów otworzyło

drogę do wsparć indeksu w obszarze 1480-1500 pkt i przekreśliło moje

oczekiwania na dzisiejsze odreagowanie. To skończyło się po pierwszej

godzinie sesji. Kontrakty01.gif Indeks01.gif Czy wsparcia wytrzymają, czy

tam w ogóle dojdziemy ? Wiem, wszyscy chcieliby wiedzieć. Ale na takim rynku

Reklama
Reklama

się po prostu nie prognozuje. Dlaczego ?

O wejściu "Bacy" na GPW Parkiet pisał w kwietniu tego roku. Czemu dopiero

ktokolwiek sobie teraz o tym przypomniał ??? Wielokrotnie wbrew trendowi

wzrostowemu siałem pesymizm w umysłach czytelników przypominając o

fundamentalnej wycenie niektórych spółek, z bankami na czele. Rynek nie

Reklama
Reklama

chciał słuchać i rzeka pieniędzy ślepo pchała go na nowe rekordy. Równie

dobrze mogło to być 20% wyżej. Teraz już mamy spadek ponad 200 pkt. od

szczytu i jedyne co można stwierdzić, że w pełni zasłużony. Jednak na tak

rozchwianym rynku trzeba sobie zdawać sprawę, że jutro możliwa jest równie

dobrze dalsza panika będąca kontynuacją obecnego spadku, jak i powrót do

dużych wzrostów dzięki kolejnej chwili zapomnienia wśród funduszy

inwestycyjnych, mających zbyt dużo wolnej gotówki (na "przecenionym" rynku).

Wykres z ostatniego miesiąca chyba jest najlepszym dowodem, że na większość

sesji największy wpływ miały rynkowe nastroje i emocje, głównie emocje. Taki

rynek jest bardzo niebezpieczny, choć oczywiście niektórzy uznają go za

mocno "atrakcyjny" - przecież mamy tak mocne wahania.

Po dzisiejszej sesji nasuwa się na koniec jeszcze jedna refleksja. Od kilku

tygodni pojawiały się transakcje koszykami akcji. Papierowe wydanie Parkietu

swego czasu przyporządkowało je jedynie arbitrażystom. Trudno się z ich dużą

aktywnością nie zgodzić, patrząc na po pierwsze dużą wartość niektórych

transakcji na rynku kasowym i niemal jednoczesną reakcję rynku kontraktów.

Tyle tylko, że do tego wszystkiego doszła cała seria transakcji koszykami,

które ewidentnie mają na celu jedynie wpłynąć na obraz indeksu. Albo w

kluczowych momentach rozpocząć przecenę przełamaniem wsparcia, albo też dać

mocny impuls do kupna. Raz się może zdarzyć, dwa, no dziesięć, anipulowanie" poziomem indeksu, by skorzystać na ruchach kontraktów i

"ugotować" drobnych inwestorów. Trzeba przy tym przyznać, że to zdecydowanie

bardziej subtelniejsza forma wykorzystywania przewagi kapitałowej nad małymi

inwestorami, niż bardzo często występujące w poprzednich miesiącach ogromne

pojedyncze transakcje na kontraktach poprzedzające duże ruchy na akcjach

(wielokrotnie o tym pisaliśmy - ktoś wykorzystywał informacje o ruchach

funduszy, znając je wcześniej, lub po prostu samemu realizując ich

zlecenia). Tyle tylko, że to wpływało tylko na chwilę na kontrakty a później

rynek szedł swoim torem, tak jak chciały fundusze inwestycyjne. Teraz takie

"manipulowanie" indeksem tworzy (nie mówię tylko o dzisiejszej sesji) często

dość sztuczny obraz sesji. Nie narzekam, nie oskarżam - zwracam uwagę na

problem, by patrzeć kto ruszył indeksem 10 pkt. i na jakim to było obrocie.

Handel koszykami powinien ustać w momencie gdy rynek się uspokoi i duzi

inwestorzy powrócą do handlowania wystawiając oferty, a nie tak często

rzucając zlecenia PKC. Teraz transakcje "manipulujące" indeksem mają bardzo

duży wpływ po pierwsze dzięki rozchwianiu rynku, a po drugie właśnie dzięki

małym ofertom czekającym na pierwszych ofertach spółek. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama