chciał słuchać i rzeka pieniędzy ślepo pchała go na nowe rekordy. Równie
dobrze mogło to być 20% wyżej. Teraz już mamy spadek ponad 200 pkt. od
szczytu i jedyne co można stwierdzić, że w pełni zasłużony. Jednak na tak
rozchwianym rynku trzeba sobie zdawać sprawę, że jutro możliwa jest równie
dobrze dalsza panika będąca kontynuacją obecnego spadku, jak i powrót do
dużych wzrostów dzięki kolejnej chwili zapomnienia wśród funduszy
inwestycyjnych, mających zbyt dużo wolnej gotówki (na "przecenionym" rynku).
Wykres z ostatniego miesiąca chyba jest najlepszym dowodem, że na większość
sesji największy wpływ miały rynkowe nastroje i emocje, głównie emocje. Taki
rynek jest bardzo niebezpieczny, choć oczywiście niektórzy uznają go za
mocno "atrakcyjny" - przecież mamy tak mocne wahania.
Po dzisiejszej sesji nasuwa się na koniec jeszcze jedna refleksja. Od kilku
tygodni pojawiały się transakcje koszykami akcji. Papierowe wydanie Parkietu
swego czasu przyporządkowało je jedynie arbitrażystom. Trudno się z ich dużą
aktywnością nie zgodzić, patrząc na po pierwsze dużą wartość niektórych
transakcji na rynku kasowym i niemal jednoczesną reakcję rynku kontraktów.
Tyle tylko, że do tego wszystkiego doszła cała seria transakcji koszykami,
które ewidentnie mają na celu jedynie wpłynąć na obraz indeksu. Albo w
kluczowych momentach rozpocząć przecenę przełamaniem wsparcia, albo też dać
mocny impuls do kupna. Raz się może zdarzyć, dwa, no dziesięć, anipulowanie" poziomem indeksu, by skorzystać na ruchach kontraktów i
"ugotować" drobnych inwestorów. Trzeba przy tym przyznać, że to zdecydowanie
bardziej subtelniejsza forma wykorzystywania przewagi kapitałowej nad małymi
inwestorami, niż bardzo często występujące w poprzednich miesiącach ogromne
pojedyncze transakcje na kontraktach poprzedzające duże ruchy na akcjach
(wielokrotnie o tym pisaliśmy - ktoś wykorzystywał informacje o ruchach
funduszy, znając je wcześniej, lub po prostu samemu realizując ich
zlecenia). Tyle tylko, że to wpływało tylko na chwilę na kontrakty a później
rynek szedł swoim torem, tak jak chciały fundusze inwestycyjne. Teraz takie
"manipulowanie" indeksem tworzy (nie mówię tylko o dzisiejszej sesji) często
dość sztuczny obraz sesji. Nie narzekam, nie oskarżam - zwracam uwagę na
problem, by patrzeć kto ruszył indeksem 10 pkt. i na jakim to było obrocie.
Handel koszykami powinien ustać w momencie gdy rynek się uspokoi i duzi
inwestorzy powrócą do handlowania wystawiając oferty, a nie tak często
rzucając zlecenia PKC. Teraz transakcje "manipulujące" indeksem mają bardzo
duży wpływ po pierwsze dzięki rozchwianiu rynku, a po drugie właśnie dzięki
małym ofertom czekającym na pierwszych ofertach spółek. MP