Dopiero dane z USA spowodowały wyprzedaż akcji. W efekcie WIG20 stracił na zamknięcie dzisiejszej sesji 1,9% i skończył na 1512,2 pkt. Było to jednocześnie minimum dzisiejszych notowań. Obroty były wyniosły 580 mln zł.

Tak wysoka wartość wymiany spowodowana była transakcjami pakietowymi na akcjach Cersanitu oraz Jelfy. Obroty tymi papierami na dzisiejszej sesji wyniosły niemal 290 mln zł. Z punktu widzenia posiadaczy akcji, w kończącym się tygodniu za największy sukces mogą oni uważać obronę bardzo ważnego wsparcia na poziomie 1500 pkt. Jest to kluczowy poziom dla utrzymania się rynku w trendzie wzrostowym. W przypadku przebicia tego poziomu, perspektywa wzrostów na naszym rynku znacznie się oddali. Również obecnie będzie o nie trudno, gdyż część "spóźnialskich", chcąc odsprzedać papiery po wyższych cenach, sama powoduje zwiększenie podaży. Mimo tego, obecną zniżkę w dalszym ciągu należy traktować jedynie jako korektę trendu wzrostowego rozpoczętego w marcu. Spadki w ostatnich dwóch tygodniach nie są na tyle głębokie, aby można je uznawać za początek bessy. Znamienne są jednak wypowiedzi większości zarządzających, który jeszcze kilka tygodni temu narzekali na niewystarczającą podaż na rynku. Obecnie obawiają się natomiast negatywnego wpływu wejścia na giełdę BA CA, gdyż może to spowodować odpływ części kapitału przeznaczonego na zakupy na rynku akcji. Tak odmienne poglądy wyrażane w krótkim czasie mogą dawać inwestorom powody do zastanowienia.

Warto również zwrócić uwagę na strukturę spadków. Najgłębszym zniżkom uległy bowiem papiery uznawane przez analityków za najbardziej przewartościowane. Można tutaj wskazać sektor bankowy oraz informatyczny. Mniejsze straty ponieśli natomiast akcjonariusze tych spółek, które nie uległy powszechnemu pędowi kupowania akcji za wszelką cenę. Bardzo dobrym przykładem jest tutaj PKN Orlen. Spółka zyskała na wartości od marca br. "tylko" ok. 30%, podczas gdy część spółek mogła się pochwalić ponad 100% wzrostem cen akcji. Przykładów nie brakuje, wystarczy wskazać choćby na Orbis, notabene jedną z najsłabszych spółek podczas dzisiejszej sesji, PGF, czy też Agorę. Papiery tych spółek straciły w ostatnich dwóch tygodniach najwięcej na wartości. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Jest nim miejsce jakie zajmują w tabeli spółek należących do WIG20, a mówiąc dokładniej - ich wielkość. Nie jest bowiem tajemnicą, że liderem wzrostów przez ostatnie miesiące były spółki średnie i małe. To wskazuje, że za wzrostami stał kapitał czysto spekulacyjny, a wyceny miały niewiele wspólnego z fundamentami. Ożywienie gospodarcze z jakim mamy do czynienia obecnie w żadnym stopniu nie uprawniało i nie uprawnia do tak szaleńczych wzrostów. Efekt? Widzimy go od kilkunastu sesji, podczas których najbardziej "rozgrzane" walory stały się liderami spadków. Ekonomii nie da się bowiem oszukać. Uszło część powietrza z balonu spekulacyjnego, ale o tym, czy na tyle dużo, że nie grozi on pęknięciem trudno na razie orzec.

Wskaźniki techniczne potwierdzają obecne spadki. MACD już w poniedziałek wygenerował sygnał sprzedaży. Wydaje się jednak, że nie odzwierciedlają one w pełni sytuacji. Większość z nich zanotowała bowiem wieloletnie maksima, wskazując ogromne wykupienie rynku. Ich obecny spadek należy traktować jako powrót do "normalnych" poziomów.