Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 17.09.2003 19:20

"Łej, hej, roluj go!" to dość częste zawołanie w pieśni żeglarskiej. Dziś

znalazło się wielu, co na to zawołanie odpowiedziało i... rolowało. Czynność

znacznie przyjemniejsza , gdy wykonuje się ja przy pomruku komputera, niż

przy wrzasku przysłowiowego znerwicowanego bosmana. Praktycznie przez całą

sesję trwał ten proces. Efektem jest znaczący spadek LOP na serii

Reklama
Reklama

wrześniowej, oraz równie znaczący wzrost LOP na serii grudniowej. Od połowy

sesji na serii wrześniowej obrót zamierał, za to powoli wzmagał się na serii

grudniowej. Dopiero pod koniec ponownie pokazała się aktywność na obu

seriach w podobnej skali. Naszą reakcją na taki stan rzeczy będzie zamiana

obserwowanej serii na "zetki".

Przebieg sesji? Niestabilny, co sugeruje choćby rozpiętość notowań, która

Reklama
Reklama

przekroczyła i tak już wysoką średnią. Początek sesji był wielce obiecujący.

Obiecywał głównie bykom. Zaczęliśmy bowiem luką hossy, a ceny w pierwszej

godzinie nie miały ochoty na spadki. Otwarcie rynku kasowego także było

optymistyczne, co przełożyło się na jeszcze większy wzrost cen kontraktów.

Szybko jednak przyszło rozczarowanie, gdy okazało się, że przy tak wysokich

poziomach nie ma komu kupować. Kursy zanurkowały. Wielkich obaw ten spadek

Reklama
Reklama

nie wywołał, gdyż wykres cen nadal znajdował się nad swoim wsparciem, jakim

była linia wybicia z kilkudniowej formacji podwójnego dna. Wsparcie

działało, co zostało potwierdzone jeszcze około południa. Po tym teście

zdawało się, że wszystko dla byków przebiega pomyślnie. Próby niedźwiedzi

nie przynoszą efektu, ale był pewien zgrzyt. Wprawdzie nie było spadków, ale

Reklama
Reklama

także wzrostów po odbiciach. W końcu dochodzi do testu wsparcia, które jest

poważnie naruszone, ale popytowi udaje się jeszcze jakoś wybronić. Sytuacja

robi się nerwowa. Kolejna próba wzrostu nie przynosi oczekiwanych rezultatów

i w końcu pojawia się zwątpienie potęgowane nieco słabszymi danymi z

amerykańskiego rynku nieruchomości. Pada poziom wsparcia, a tym samym,

Reklama
Reklama

zostaje załamana formacja podwójnego dna. Robi się zdecydowanie

nieprzyjemnie dla byków, a niedźwiedzie święcą zasłużony tryumf. Końcówka

sesji była fatalna. Byk został dobity słabszymi danymi o dynamice polskiej

produkcji przemysłowej.

Co teraz? Załamana formacja podwójnego dna może zmartwić posiadaczy długich

Reklama
Reklama

pozycji. Jej wykreślenie otworzyło drzwi do kontynuacji wzrostu, ale nagle

ktoś przed nosem je zatrzasną, a na dodatek wykopał z korytarza na ulice.

Mamy byka siedzącego na chodniku i obserwującego, jak niedźwiedź podjeżdża

limuzyną witany niczym Kasia Figura w Międzyzdrojach. Łatwo się domyśleć, co

kołacze się w byczej głowie - sakramentalne zdanie z "Wilka i zająca" - Ja

ci jeszcze pokaże. Jest punkt zaczepienia. Spadek nie wyznaczył nowych

minimów. Oczywiście sesja była "za krótka", ale jutro mamy nowy dzień i

popyt może się otrząsnąć. Prawdę mówiąc wolałbym, by jednak doszło do

większego spadku, bo to rodzi nadzieję, że na rynku ciągle będzie się coś

działo. Problem w tym, że ewentualna obrona minimów może sprawić, że cały

wczorajszy i dzisiejszy wzrost służył jedynie do tego, by rozszerzyć zakres

konsolidacji. Kontrakty01.gif Takie rozwiązanie uważałbym za najgorsze. No

chyba, że będziemy mieli wahania od ściany do ściany w ciągu jednego dnia.

Indeks01.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama