Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 08.10.2003 19:13

Po wczorajszym rozczarowaniu postawą poniedziałkowego kupującego dziś

mieliśmy kolejny dzień zakupów. Po nie całych dwóch godzinach handlu na

rynku kasowym, kontrakty wyszły nad wczorajsze maksimum dodając kolejne

punkty tym, którzy w poniedziałek tak ostro weszli na rynek. Dziś było widać

kupno na kasowym, choć nadal jest to kupno bardzo zachowawcze. W momencie

Reklama
Reklama

wyskoku cen kontraktów na nowe maksy tego ruchu indeks wcale się do tego nie

palił. Popyt odparowywał dość spore zlecenia sprzedaży. Szło to całkiem

sprawnie. Na tyle, że poziom wczorajszego zamknięcia indeksu nie był nawet

poważnie zagrożony.

Raz na jakiś czas pojawiały się fale kupna, które powoli podciągały wartość

poszczególnych spółek, a więc i indeksu. W takich chwilach kontrakty czuły

Reklama
Reklama

się pewniej i kolejne ataki wybijały ceny na nowe szczyty sesji. W czasie

sesji mieliśmy trzy konsolidacje, z których dwie zakończyły się wybiciem w

górę. Pierwszą była walka tuż pod wczorajszym maksem (okolice 1630). Wybicie

na stępił jeszcze przed południem i trwało krótko. Już południe mieliśmy

kolejną konsolidację w okolicy 1650 pkt czyli tuż pod poziomem zniesienia

61,8% spadku od szczytu z początku września, do niedawno wykreślonego dołka

Reklama
Reklama

w okolicy wsparcia na 1480 pkt. Po jakimś czasie i z tej konsolidacji

wybicie nastąpiło. Trzecią półką były już poziom 1670 pkt czyli nad

zniesieniem. Ta konsolidacja już nie zakończyła się pomyślenie dla byków i

to przez nich samych. To ich niecierpliwość, czy obawy spowodowały, że

zaczęto sprzedawać i zamykać wcześniej otwarte długie pozycje. W pewnym

Reklama
Reklama

sensie nie powinno to dziwić, gdyż wybicie miało miejsce w końcówce sesji i

mogło być potęgowane przez daytraderów, którym nie w smak jest zostawać z

pozycją na noc. Poza tym kusiła realizacja sporych przecież zysków.

Sesja zakończyła się mało optymistycznie, ale nie przesadzałbym z rozpaczą.

Końcowy spadek, mimo że nie przyjemny, nie był znowu taki wielki. Poza tym

Reklama
Reklama

spójrzmy na LOP. Przez całą sesję mieliśmy praktycznie jednostajny wzrost

liczby otwartych pozycji. Wraz ze wzrostem cen powiększała się pula na

stole, a transakcje były inicjowane przez graczy liczących na zwyżkę. Można

powiedzieć, że wzrost LOP to także wzrost liczby pozycji ukierunkowanych na

zniżkę kursów. Tak, zgadza się. Trzeba jednak zauważyć, że rynek nie idzie w

Reklama
Reklama

kierunku przez nich pożądanym. To ci, którzy otwierają krótkie pozycje mają

problemy, bo są one w większości stratne. Sądząc po reakcji LOP na wzrost

cen, należy stwierdzić, że wielkość straty nie jest jeszcze bolesna. Jednak

kolejne fale popytu mogą zmienić tą sytuację. Każdy ma inną tolerancję na

straty. W końcu jednak zacznie się zamykanie tych krótkich pozycji i domino

gotowe. Wzrost cen popychany przez uciekających krótkich będzie skłaniał

kolejnych do tego samego. To zwykle jest zwieńczenie ruchu. Dlatego warto

poszukiwać sygnałów słabości popytu, gdy LOP będzie spadał. Dziś LOP spadał,

ale przy spadku cen. Czyli części krótkich się poszczęściło zamknąć pozycje

z mniejszą stratą dzięki realizacji zysków przez długich daytraderów. Jednak

porównując stan LOP na koniec dzisiejszej sesji ze stanem z końca sesji

wczorajszej łatwo zobaczyć, że po wczorajszym nieznacznym spadku (ok -850

szt), LOP ponownie sporo wzrósł (prawie +1700 szt). Trend wydaje się być

potwierdzony także przez wielkość obrotu. To są przesłanki pośrednie.

Bezpośrednią jest mały spadek cen. Można by się było zmartwić, gdyby ceny

zjechały pod poranną konsolidację (1630), a to nie miało miejsca. Na razie

pozostaję optymistą. Kontrakty01.gif Indeks01.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama