Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 13.10.2003 16:44

Kontrakty rozpoczęły sporym optymizmem. Wszyscy patrzyli z rana na rynki

Eurolandu, a szczególnie na niemiecki Dax, który miał pokazać, czy

inwestorzy w jakikolwiek sposób przestraszyli się weekendowych spekulacji o

rozmiarach gigantycznego tegorocznego deficytu budżetowego w Niemczech. Nic

z tych rzeczy. Dax w pierwszej godzinie wspierany przez wzrosty

Reklama
Reklama

ubezpieczycieli był już 1,5% nad piątkowym zamknięciem. Dla naszego rynku

naśladowanie Eurolandu było na tyle nietypowe, że to nie zachód jest

ostatnio dla nas przewodnikiem stada. My zdecydowanie mocniej reagujemy na

ruchy węgierskiego Bux, a ten od otwarcia sesji zadomowił się na minusach,

sugerując że zagraniczni inwestorzy nie będą dzisiaj pomagali stronie

popytowej także na GPW.

Reklama
Reklama

Otwarcie rynku kasowego tylko potwierdziło tą teorię. Indeks zaczynając

niemal na czwartkowym szczycie ustanowił (razem z kontraktami 1691 pkt.)

sesyjny maks (1659,92) i próżno było na tych poziomach szukać chętnych do

kupna. Po krótkim spadku jedynymi byli arbitrażyści, dzięki którym zamiast

oddania całych wzrostów mieliśmy konsolidację przy szczytach sesji. Każde

osuwanie szybko kończyły zlecenia kupna koszyków akcji.

Reklama
Reklama

Wydawało się, że w takiej nerwowej konsolidacji doczekamy do końca sesji.

Tak mocne rynki Eurolandu powinny pomagać bykom, a z kolei coraz wyraźniej

widać było, że pomimo wyśmienitej okazji do wciągnięcia do gry szerszego

rynku (wychodząc nad czwartkowe szczyty), fundusze nie chcą wykorzystać

okazji (niskiej płynności) by wygenerować taki sygnał.

Reklama
Reklama

Spokoju jednak nie było, bo około 14:00 znalazł się większy inwestor, który

stwierdził, że niską płynność i bierność popytu wykorzysta w inny sposób.

Skoro rynek w konsolidacji utrzymuje głównie popyt ze strony arbitrażystów,

to wystarczyło przeciwstawić mu kilka większych zleceń, umiejętnie

doprowadzając indeks na nowe minima i korzystając z koszykowych zleceń

Reklama
Reklama

sprzedaży rozpocząć przecenę. Trudno dopatrywać się logiki w takim dołowaniu

rynku (przecież nie arbitraż, ani nie jego zamykanie), gdyby nie fakt, że

falę spadkową na rynku kasowym poprzedzały "dziwne" (określenie to zdobyły

jeszcze przed spadkiem rynku kasowego) duże transakcje sprzedaży kontraktów.

Po nich jasne się stało, że dołowanie rynku nie jest do końca wynikiem

Reklama
Reklama

pesymizmu inwestorów, a wolą któregoś z większych inwestorów odnoszących

korzyści na rynku terminowym.

Każda próba odbicia była szybko gaszona kolejnymi koszykami (ale często bez

tych najpłynniejszych spółek - bo nie ma efektu) i nie pomagał zarówno

wychodzący na plusy Bux, jak i coraz silniejszy Euroland słusznie liczący na

dobre otwarcie w USA (Motorola dobre wyniki). Pisałem już, że taką sesję

uważam trochę za sztucznie ustawioną i mam wątpliwości, czy lepiej patrzeć

teraz na losy wsparcia 1635-40 Kontrakty01.gif 1614 pkt. Indeks01.gif czy

raczej zastanawiać się, czy jutro na rynek powróci nieco normalniejszy

handel. 10-cio punktowy wzrost na samym fixingu dobrze chyba pokazał, że ten

dzisiejszy do normalnych nie należał. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama