Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 24.10.2003 08:45

Wczorajsza sesja to klasyczny przykład zachowania rynku totalnie wbrew

oczekiwaniom inwestorów. Pesymizm w serwisach na samym początku sesji był

ogromny. Wszyscy rozczarowani wynikami i wszędzie wspomnienia rekordowej

przeceny Nikkei. Większość z reguły nie ma racji i tutaj ta reguła szybko o

sobie dała znać. Rynek błyskawicznie odbił, a media natychmiast zapomniały o

Reklama
Reklama

złych wynikach i jak katarynka powtarzały, że liczba nowych wniosków od

bezrobotnych spadła 4k, spadła 4k, spadła 4k.... Wzbudza to oczywiście

jedynie szyderczy uśmiech, bo przypomnę, że ten "spadek" inwestorzy

zawdzięczają rewizji za zeszły tydzień (+6k), a tak naprawdę już samo

roztrząsanie tak kosmetycznych zmian jest trochę niepoważne.

Nie zabrakło jednak też argumentów dla byków. Najpierw ten bardziej

Reklama
Reklama

wątpliwy, bo odnoszący się do wyników spółek. Nie będę ich wszystkich

przypominać, ale podsumowując, reakcja na wczorajsze publikacje znowu (co

nie jest normalne) była zgodna z logiką. Rosły tylko spółki mocno

przekraczające prognozy, lub ustami prezesów zapowiadające poprawę. Na

jakiekolwiek rozczarowanie nie było pokrętnego wytłumaczenia i kursy

schodziły na minusy. W poprzednich kwartałach ogólnorynkowy optymizm co do

Reklama
Reklama

przekraczanych prognoz często powodował "zaskakujące" gwałtowne załamanie,

gdy opadały emocje. Nawet jeśli teraz wystąpi, to będzie łagodniejsze. Hmm i

to ma być dobra informacja ? ;-) To przejdźmy do tej drugiej, tym bardziej

przyjemnej, że mówiącej o rynku pracy. Co najciekawsze - wczoraj kompletnie

zignorowanej. Opublikowane wczoraj dane o grupowych zwolnieniach pracowników

Reklama
Reklama

przebiły wrześniowy dołek sprzed roku i osiągnęły wartość najniższą od końca

2000 roku. Co prawda warto zwrócić uwagę na cykliczne dołki pod koniec roku

(Święta ?), ale niższy (choć nie napisałbym, że niski) poziom obecnych

danych powinien być zauważony przez optymistów.

Na wykresach mamy kolejną lukę na Nasdaq.gif ( Dow.gif SP500.gif )i jasno

Reklama
Reklama

wyznaczony kierunek realizacji dwutygodniowej formacji głowy z ramionami.

Tym prościej pisze się to teraz, bo posesyjne wyniki Microsoftu (nie nie,

nie rozczarowały) - były tylko trochę lepsze od prognoz. Zamiast 29 centów

oczekiwanych przez Thompson First Call, spółka podała 30 centów (wyłączając

niektóre koszty) i podał prognozę zgodną z oczekiwaniami analityków. Tyle

Reklama
Reklama

tylko, że środowa sesja wyraźnie już pokazała, co dzieje się ze spółkami,

które pozytywnie nie zaskoczą analityków. Po sesji Microsoft mały dramat

i -4,74% na najwyższych obrotach (2 krotnie większych od kolejnej spółki).

To oczywiście pociągnęło calusieńki rynek, a oliwy do ognia dolały JDS

Uniphase z rozczarowującą prognozą na kolejny kwartał (-6,08%) oraz Nortel

Networks z tego samego powodu (-5,41%). I w ten sposób przypomniały się

czasy pierwszej połowy 2000 roku, gdy pękająca bańka wieczorami mocno

zaczerwieniała posesyjne indeksy - wczoraj AHI -1,44%.

Euroland po takich wynikach zacznie oczywiście na sporych minusach, podobnie

jak teraz amerykańskie kontrakty SP -5 NQ -11,5 Zapewne wszyscy przypominają

sobie co napisałem na początku, że tak silny pesymizm przed sesją musi także

dzisiaj wywołać odbicie. Jest tylko mały problem - pesymizmu w serwisach

brak. Przykład ? Na stronie CBS do 8:30 głównym tematem było "odbicie" na

japońskim Nikkei. Faktycznie skończył sesję na plusie ..... +0,01% a

dokładniej +0,51 pkt. Bez komentarza.

Londyn tradycyjnie prognozujący otwarcie w Eurolandzie oczekuje spadku Dax

36-50 pkt. U nas oczywiście musi to popsuć nastroje, choć oczywiście nieco

mniej niż wczorajsze głosowania w Sejmie, które przesądziły o wprowadzeniu

podatku giełdowego już od 1 stycznia 2004 roku. O głupocie takiego

rozwiązania, czyte jak się

niektórym wydaje. Do tematu jeszcze wrócę.

Końcówka naszej sesji była wczoraj fantastyczna. Zbierający się całą sesję

popyt w końcu nie napotkał oporu koszyków, a odbijające w samej końcówce USA

dodały siły bykom. Jedynym warunkiem, by otworzyć się dzisiaj kolejną luką,

były neutralne posesyjne wyniki w USA. Tak więc kontynuacji na otwarcie nie

będzie, a to wyjątkowo fatalnie wygląda na wykresie. Indeks doszedł wczoraj

bowiem nie tylko do przebitej ostatnio linii trendu, ale też do oporu na

szczytach z końca września. Indeks.gif Dzisiejszy brak wyjścia na plusy

odebrany byłby jako ruch powrotny. Taki układ kazałby zastanowić się, czy

obrona wrześniowych dołków nie jest skazana na porażkę. Wyrok jednak jeszcze

nie zapadł, więc poczekajmy do końca sesji. A strategia tego "czekania"

powinna być taka, że dopiero wyjście indeksu na plusy, a kontraktów nad

analogiczne wrześniowe szczyty Kontrakty.gif powinno uaktywnić większy popyt

(o zagrożeniu koszykami nawet nie wspominam, bo to loteria zależna od

poziomu bazy) i doprowadzić kontrakty do 1595 pkt. Zakończenie sesji na

minusach będzie dzisiaj wyjątkowo niekorzystne. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama