Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 30.10.2003 16:18

Sesja zaczęła się umiarkowanie optymistycznie, ale nie mieliśmy poważnego

popytu, który by ten optymizm chciał wykorzystać. Trudno się dziwić, skoro

dziś czekała nas publikacja danych makro w USA. Fakt, że dziś mieliśmy się

dowiedzieć, ile wniosła dynamika PKB USA w III kw, elektryzował wszystkich.

Prognozy były wysokie. Ich potwierdzenie ma być argumentem za tym, że

Reklama
Reklama

gospodarka amerykańska podnosi się i zaczyna przyspieszać. Wcześniejsze dane

dotyczące sfery przedsiębiorstw dawały takie nadzieje. Także letnie dane o

wydatkach konsumpcyjnych sygnalizowały poprawę. Ostatnio ustabilizował się

rynek pracy. Wprawdzie tu jeszcze poprawy nie widać, ale za dobrą monetę

bierze się brak pogorszenia.

Nie ma co ukrywać, że opublikowany wzrost PKB na poziomie 7,2% ( w skali

Reklama
Reklama

roku oczywiście) jest wynikiem bardzo dobrym. Serwisy szybko podały, że jest

to najlepszy kwartalny wynik od 19 lat. Nie ma co, gospodarka amerykańska ma

się świetnie, a ci co sądzą inaczej są chyba ślepi. Problem nie leży jednak

w tym, czy jest w USA poprawa, bo chyba z tym nie można dyskutować. Sytuacja

sprowadza się do pytania, jaki ma ono charakter, a inaczej, jak długo to

ożywienie ma szansę trwać? Sytuacja jest to podobna do naszej. U nas także

Reklama
Reklama

PKB rośnie w dobrym tempie, ale większość obserwatorów ma poważne

wątpliwości, czy dynamika ta będzie utrzymana. To są oczywiście tematy

bardziej na weekendową, ale chciałbym zwrócić uwagę na jeden fakt. Na razie

są to dane wstępne oparte na dwóch miesiącach i projekcji na wrzesień. Jak

wiemy, kilka wielkości, jak choćby sprzedaż detaliczna, we wrzesieniu

Reklama
Reklama

odstępowała od poprzednich dwóch miesięcy. To może rodzić obawy, że rewizja

będzie raczej w dół. No dobrze, załóżmy, że faktycznie nawet już na danych

rzeczywistych, dynamika była taka, jak dziś podano. Jak do tego się

ustosunkuje Fed? Na razie rynek oczekiwał, że w ciągu najbliższych miesięcy

stopy pozostaną na niezmienionym poziomie, a dopiero w połowie przyszłego

Reklama
Reklama

roku należało oczekiwać ich podwyżki. Czy zaskakująco wysoka dynamika PKB

nie zmieni tych oczekiwań? Ostatnio Fed uspokajał, że stopy pozostaną na

obecnym poziomie. Zakładając, że instytucja ta ma dostęp do najnowszych

danych, można przypuszczać, że nie budzą one niepokoju o zbyt szybki wzrost.

Zostawmy to na razie. Spójrzmy na wykresy. Kontrakty01.gif Indeks01.gif

Reklama
Reklama

Wybicie z konsolidacji przyniosło spory wzrost. Oczywiście nie należy

pomijać udziału koszykarzy, których zakupy na kasowym skutecznie pompowały

ceny kontraktów. Zwyżka cen zatrzymała się dopiero w okolicy konsolidacji z

20 i 21 października. To był przypuszczalny najbliższy opór. Faktycznie

zadziałał. Zakończenie sesji może trochę rozczarowuje, ale pewnie jutro

będziemy mieli jeszcze okazję przetestować dzisiejsze szczyty. Jeśli bykom

uda się uporać z tym oporem, to niewiele wyżej mamy kolejną barierę w

postaci poziomu konsolidacji z 17 października. Jest to także ciekawy

poziom, gdyż tu znajduje się zakres wzrostu wyznaczony przez wielkość

ostatniej korekty (wysokość korekty x 1,618). Kolejny poziom oporu to

okolice 1690-1700 pkt. Sporo tego prawda? Może więc lepiej nie zawracać

sobie głowy oporami, a spojrzeć na wsparcia? Pierwszym będzie poziom wybicia

z dzisiejszej konsolidacji, czyli okolice 1590 pkt. Kolejnym znane już 1559

pkt. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama