Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 18.11.2003 07:58

Wszyscy wiedzą , że rynek zapędził się nieco za wysoko, ale póki nastroje

sprzyjały bykom, nie było na rynku niemal żadnej podaży, choć kilkakrotnie w

ostatnich dniach USA zasługiwały na większą przecenę. Dopiero groźby Al

Kaidy zachęciły do realizacji zysków. Nadużyciem byłoby jednak twierdzenie,

że to terroryzm stoi za wczorajszą przeceną. To był pretekst jak każdy inny

Reklama
Reklama

i trochę nie rozumiem np. Rzeczpospolitej, która robi z wczorajszego

zachowania giełd temat na pierwszą stronę, nie tylko w dodatku ekonomicznym.

Po pierwsze skala spadku w porównaniu do ostatnich wzrostów nie była tak

silna, po drugie jak wspomniałem terroryzm był tylko pretekstem i równie

dobrze inwestorzy znowu zaczną ignorować to zagrożenie, dokładnie tak jak

robili to przez ostatnie tygodnie.

Reklama
Reklama

Weźmy za przykład złoto, lub eurodolar. Jeszcze przed rozpoczęciem sesji w

USA oba rynki mocno zaczęły spadać, oddając wcześniejsze wzrosty. Złoto

wyraźnie pod poziomem, z którego rozpoczęło poterrorystyczny weekend.

Analogicznie dolar też mocniejszy (tu jeszcze dochodzi nieudany atak na

październikowe szczyty). Widać więc wyraźnie, że inwestorzy na rynku akcji

po prostu szukali pretekstu. Absolutnie nie mówię przy tym, że spadki są

Reklama
Reklama

niezasłużone. Wprost przeciwnie.

Choć cały Euroland, wraz z naszym rynkiem, zdyskontował wczoraj dramat na

amerykańskim rynku, ten jak zwykle w końcówce sesji zagrał Europie na nosie.

Ostatnie ponad 2 godziny notowań to dynamiczny wzrost, który pozwolił DJ

zakończyć na -0,59% a Nasdaq -1,07%. To skromny spadek jak na grobową

Reklama
Reklama

przedsesyjną atmosferę, oraz spadki Nikkei z Dax po prawie 4%. To odrobienie

strat nie jest jednak tak istotne jeśli chodzi o zdobyte punkty, ale o

moment w którym wystąpiło. Taki rajd na koniec sesji nie tylko na dziennych

wykresach zostawia przy świeczce byczy dolny cień, ale też zachęca do

wzrostu na kolejnej sesji. Tyle tylko, że nie zostało zbyt dużo miejsca.

Reklama
Reklama

Patrząc bowiem na wykresy, wygląda na to że wybiciem dołem indeksy

pożegnały ostatnią konsolidację. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif Wczorajszy

wzrost w końcówce był ruchem powrotnym i możliwe jest jego dzisiejsze

skromne przedłużenie. Jednak jeśli spojrzeć jeszcze na dzienne wykresy, to

choć najważniejszy jest SP500_dzienny.gif który z klina jeszcze nie wyszedł

Reklama
Reklama

i

nie zrobi tego też dzisiaj, to już Dow narusza linię trendu Dow_dzienny.gif

, a Nasdaq_dzienny.gif skończył niżej. Jeśli nie byłoby odrobienia strat w

końcówce sesji i młotków na dziennych świeczkach, widziałbym od razu dalsze

mocne spadki. Dzisiaj jednak byki będą jeszcze walczyć.

Połowę drogi w ruchu powrotnym zrobił też Nikkei, który pogłębiając na

sesji ostatnie minima skończył +1,13% wyżej. Podobnie powinien rozpocząć

Euroland, tym bardziej, że kończył notowania niemal w najgorszym momencie

sesji w USA.

Z dzisiejszych publikacji praktycznie jedyny warty zwrócenia uwagi jest

wskaźnik cen konsumpcyjnych w USA (CPI) publikowany o 14:30 (to samo o 12:00

w strefie euro, ale zostanie zignorowane). Interpretacja tych danych tak

naprawdę będzie zależeć jedynie od humoru analityków. Jeśli bowiem będziemy

powyżej prognoz +0,1% to będzie to prostą konsekwencją ostatniego wzrostu

PPI. Oczywiście tak szybko koszty producentów nie są odzwierciedlane u

konsumenta (2-3 miesiące), ale rynek to zignoruje. Ucieszy się, że firmy

mogą podnosić ceny i nie obniży to ich zysków (gdy wzrosły koszty). Wyższa

inflacja zostanie odebrana też jako potwierdzenie ożywienia. A co może być w

tym negatywnego ? Wyższa inflacja zagrozi rynkowi szybszymi podwyżkami stóp

procentowych przez FED.

Nasz rynek mocno wczoraj ucierpiał i nie było to bynajmniej jedynie

dyskontowanie spadku w Statał potencjał spadku. Zacząć powinniśmy na pewno na plusach. Po

pierwsze dzięki jedynie 3 punktowej bazie, po drugie mimo wszystko dzięki

odwrocie w Stanach. Bykom sprzyjać będzie też zatrzymanie wczorajszych

spadków w okolicach wsparć na dołkach z końca października. Szykuje się więc

odreagowanie, ale wzrosty wynikające z łamania oporów to co innego, a

wzrosty będące odbiciem rynku to co innego. O silnym rynku możnaby mówić

dopiero po zamknięciu wczorajszych luk bessy, a to na pewno na dzisiaj jest

niewykonalne.

Poziomy na które warto zwrócić uwagę to 1507 będące minimum z 28

października, z końca września dołek (linia szyi podwójnego szczytu) na 1476

pkt. a dla indeksu analogicznie 1477 pkt. i z 28 października 1498. Warto

też wspomnieć, że na WIG minimum intraday było 1 października na 19289 pkt.

i to także linia szyi podwójnego szczytu. Co prawda dzisiaj spodziewam się

odreagowania, ale o liniach szyi piszę już teraz, bo jeśli dzisiejsze

odbicie mocno rozczaruje, to trzeba już myślami przenieść się właśnie na

poziom linii szyi i tam oczekiwać ostatecznego rozstrzygnięcia. WIGBanki.gif

je przegrał. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama