Nieco niżej znajduje się szczyt z początku 2002 r. (1465 pkt). Strefa wyznaczona tymi wartościami to najważniejsze w tej chwili wsparcie. Jego przebicie skłaniałoby do zastanowienia nie tylko nad tym, czy mamy do czynienia z korektą trwającego od wiosny wzrostu, ale czy może nadchodzące miesiące nie przyniosą znacznie trwalszej i mocniejszej przeceny, sprowadzającej WIG20 w okolice 1300 pkt lub niżej.
Rozstrzygające będzie to, co stanie się na zagranicznych giełdach. Podaż daje coraz mocniej znać o sobie. W listopadzie S&P 500 częściej spadał niż rósł, co jest wyraźnym sygnałem przejmowania kontroli nad rynkiem przez niedźwiedzie. Jednocześnie trzeba przyznać, że podaży zdobywanie terenu idzie dość mozolnie. Ważne jest jednak to, że rynek jest bardziej podatny na negatywne informacje, a w niewielkim stopniu reaguje na dobre wiadomości. To znak wyczerpywania się potencjału rosnącego.
Cały czas niepokoi słabość dolara. Euro tkwi tuż poniżej kluczowego oporu w strefie 1,18-1,19 dolara. Jego przełamanie mogłoby wywołać szybką ucieczkę od dolara i perturbacje na rynkach finansowych. Oczywiście, ten skrajny scenariusz wcale nie musi wystąpić, ale trzeba go uwzględniać w swoich decyzjach inwestycyjnych.
Najsłabiej w pierwszej godzinie sesji wypadał Prokom. Po wczorajszej silnej przecenie dziś znów tracił, ponad 2%. Odbijały po ok. 0,5% banki, ale one wczoraj też mocno ucierpiały. W górę poszedł też kurs TP. WIG20 opór ma na wysokości poniedziałkowego zamknięcia - 1507 pkt. Potem ruch w górę ograniczać będzie dołek z końca października przy 1513 pkt. Wsparciem jest 1465-1477 pkt. Spore obroty, ponad 70 mln zł, w pierwszej godzinie notowań sygnalizuje dalszą presję sprzedających. Dlatego nie można wykluczyć, że do testu wsparcia dojdzie jeszcze dzisiaj. Wiele będzie zależeć od danych o inflacji w USA i reakcji rynków na nie. Podane zostaną o 14.30. Wzrost inflacji mógłby wywołać ponowne obawy o podwyżki stóp, negatywnie wpływając na kondycję rynków akcji.