Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 19.11.2003 07:52

Jeśli chodzi o same amerykańskie indeksy, to chyba bez niespodzianek. Na

otwarcie sesji byki wsparte raportami analityków przedłużyły odwrót z

poniedziałku. Ostrzegałem jednak, że to praktycznie wyczerpuje zasięg ruchu

powrotnego do ostatniej konsolidacji. Po kilkunastu minutach od otwarcia

indeksy faktycznie zrobiły szczyty, zawróciły właśnie na dolnych

Reklama
Reklama

ograniczeniach konsolidacji i do końca sesji trwała już przecena zabierająca

całe poniedziałkowe odbicie Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif ...... Dow_d.gif

Nasdaq_d.gif SP500_d.gif

Spadek zdynamizowany był dopiero na koniec sesji, gdy do inwestorów dotarło,

że osłabienie dolara będzie miało negatywne przełożenie na rynek akcji. A

wczoraj nie był to zwykły wzrost wartości euro, ale można napisać, że wręcz

Reklama
Reklama

dramatyczny. Eurodolar jednym ruchem pokonał nie tylko październikowe

szczyty, ale też te majowe, zamykając się na poziomach nie widzianych od

Mezozoiku Eurodolar.gif No może nie tak źle, to tylko najwyższy kurs od

końca 98 roku. Osłabienie dolara, choć przez ostatnie kilka sesji też było

dynamiczne, przez giełdowe parkiety było zupełnie ignorowane. Wczorajsza

porażka oporu bez echa przejść nie mogła. A było ono bardzo głośne. Złoto

Reklama
Reklama

znowu wzrosło pod maksy przy 400 $, ROPA.gif też dramatycznie skoczyła.

Indeksy giełdowe zdynamizowały wyprzedaż.

Na osłabienie dolara złożyło się kilka czynników. Po pierwsze analiza

techniczna. Gdzie jak gdzie, ale tutaj powszechnie stosowana. Zlecenia stop,

niczym nasi arbitrażyści, napędzały zagładę grających na obronę szczytów. A

Reklama
Reklama

że opory łamane były jak zapałki, to zamykający pozycję wręcz się tratowali.

Rzadko można obejrzeć na walutach aż tak dynamiczne ruchy. Drugi argument to

zapowiedź Departamentu Handlu o wprowadzeniu nowych kwot na eksport wyrobów

tekstylnych z Chin, co miałoby powstrzymać zalewanie rynku amerykańskiego.

Ładnie nazywany "protekcjonizm w amerykańskiej polityce handlowej" rośnie

Reklama
Reklama

jak na drożdżach. Inwestorzy dobrze wiedzą, że na dłuższą metę nikt na tym

nie skorzysta. Po cichu wszyscy liczyli, że wizyta Busha w Londynie

przyniesie zniesienie ceł na stal, a tu zamiast tego taki kwiatek. I tak

euro chyba za mało po tym wzrosło. W końcu trzeci argument, to rządowy

raport pokazujący, że wartość zagranicznych inwestycji w amerykańskie

Reklama
Reklama

papiery takie jak obligacje/akcje, spadła do poziomu najniższego od 5-ciu

lat. Inwestorzy zostawili tylko 4,19 mld dolarów we wrześniu czyli tylko

8,3% tego co w sierpniu !!! To oczywiście dobrze pokazuje, że PKB +7,2%

nikogo nie powaliło na kolana i kapitał ocenia przyszłość, a nie przeszłość.

Rodzi się też obawa, o sfinansowanie rekordowego amerykańskiego deficytu. Z

czasem jeszcze mocniej przeceni to dolara i również obligacje.

Z danych makro inwestorzy dostaną dzisiaj o 12:00 bilans handlowy w strefie

euro, a o 14:30 dane z amerykańskiego rynku nieruchomości Wykres01.gif

Wykres02.gif W pierwszym przypadku możnaby publikacje zignorować, ale nie

dzisiaj. Dzisiaj bowiem inwestorzy nie będą patrzeć na reakcję indeksów na

dane makro, ale najpierw spojrzą co zrobił eurodolar, a dopiero później

odpowiednio zareagują na to giełdowe indeksy. Wpływ waluty na złoto, ropę i

całe rynkowe otoczenie był tak duży, że dzisiaj zostaje skupi największą

uwagę. Jeśli chodzi o dane z rynku nieruchomości, to oczekuję słabej

publikacji. Choć to niemal łapanie szczytu mocno rozgrzanego (przegrzanego)

rynku, to obecnie (październikowe dane) powinniśmy już zobaczyć, to co mniej

istotne indeksy pokazują od kilkunastu tygodni - mocny spadek indeksów

Stowarzyszenia Banków Hipotecznych (popyt na kredyty, refinansowanie), czy

choćby wczorajszy spadek indeksu NAHB będący ankietą ponad 200 firm

budowlanych, kpółkach także to

sugerował przez pierwszą połowę sesji. Na koniec jednak głównie arbitraż

doprowadził do załamania rynku i zamiast odbicia mieliśmy kolejny spadek.

Trudno więc teraz nie warunkować prognozy działaniami arbitrażystów.

Ewentualne "zagrożenie" można dopiero oceniać gdy ruszy indeks. Oczywiście

teraz nie dowiemy się, czy wczoraj faktycznie skończylibyśmy na plusach

gdyby nie arbitraż. Może jednak był on tylko impulsem.

Ten wczorajszy spadek narobił jednak zdecydowanie więcej szkód, niż

wskazywałyby na to cyferki przy wczorajszym wyniku sesji. Zbliżamy się

bowiem do przepaści jaka roztacza się pod linią szyi podwójnego szczytu,

czyli kontrakty 1476 pkt. indeks 1 pk.t wyżej. Warto jeszcze zerkać na 1465

pkt na kontraktach, gdyż na tym poziomie w styczniu 2002 rynek zawrócił do

mocnego spadku. Można to nazywać "psychologicznym" wsparciem, lub filtrem

dla przełamania linii szyi. A czy zostanie przełamana ? Choć wczoraj na

odbiciu się sparzyłem, to dzisiaj równie niechętnie widziałbym jakieś mocne

spadki.

Wczoraj liczba otwartych pozycji spadła 2 tys. szt. Obroty mniejsze było o

1/3 na rynku akcji. A do tego na dużych spółkach ewidentnie w końcu pojawił

się popyt z większych funduszy. Wygląda więc na to, że na razie!

zrealizujemy jedynie zasięg spadku po poniedziałkowym wybiciu z RGR i po

przetestowaniu linii szyi podwójnego szczytu ruszymy do jakiegoś odbicia. Z

marszu wsparcia nie pokonamy, choć absolutnie nie polecałbym stawiać na to

jakichkolwiek pieniędzy, bo tańczymy na krawędzi przepaści i powtórka z

poniedziałku jest możliwa na każdej najbliższej sesji. W drugą stronę nie.

MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama