Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 20.11.2003 16:18

Kolejne ataki bombowe w Turcji były dziś na czołówkach wszelkich serwisów

informacyjnych. Wybuchy w Stambule były "przyczyną" każdego nieszczęścia na

rynkach finansowych, jakie miało dziś miejsce, a nawet jak nie miało to

także fakt, że nie było lepiej "był skutkiem" ataków. Wszyscy się

prześcigają w ocenie, jakie straty przyniosły te ataki. Każdy tick spadkowy

Reklama
Reklama

to oczywiście echa wybuchów. Patrząc jednak obiektywnie takie stawianie

sprawy jest jawnym nadużyciem, lub po prostu klepaniem bez zastanowienia

wcześniejszych depesz agencyjnych. Czy spadek kontraktów na DJ o 70 pkt to

jakaś katastrofa? Czy wzrost cen złota o 2 dolary to wydarzenie na pierwsze

strony? Rynek walutowy po krótkich wahaniach zamarł w bezruchu. Czy tak

wygląda paniczna reakcja rynków finansowych na wydarzenia w Turcji? Nie

Reklama
Reklama

twierdze, że sprawa w ogóle nie wpłynęła na rynki. Jednak przypisywanie jej

aż tak wielkiego znaczenia wydaje mi się błędne. Oczywiście wzrosła

nerwowość. Inwestorzy przypomnieli sobie WTC. Trzeba sobie zdawać sprawę, że

oba te wydarzenia nie znajdują się na tym samy poziomie istotności. Nie

chodzi tu oczywiście o liczbę ofiar, bo nawet jeden zabity w taki sposób

jest tragedią. Rynki finansowe nie reagują na liczbę zabitych, ale starają

Reklama
Reklama

się antycypować ewentualne skutki zdarzenia. Pod tym względem właściwie nie

ma porównania.

Spory spadek zanotował nasz rynek, ale chyba nikt rozsądny nie myśli, że

bezpośrednią przyczyną tego spadku były wspomniane wybuchy. Pewnie zakupy w

takiej chwili przychodziły nieco trudniej, ale nie przesadzajmy. Dla naszego

Reklama
Reklama

rynku faktyczne reperkusje nie będą wielkie, jeśli w ogóle się pojawią. Nasi

inwestorzy skupieni są teraz na czymś zupełnie innym. Każdy obserwuje

spadające dynamicznie trzeci dzień ceny i przełamywane kolejne wsparcia.

Dziś potwierdzone zostało wczorajsze naruszenie poziomu wrześniowego dołka.

Już na początku sesji ceny spadły pod wczorajsze minima. Nie było komu

Reklama
Reklama

bronić tego wsparcia. Do godziny 11:00 mieliśmy regularną wyprzedaż papierów

na rynku kasowym. Równie szybko spadały oczywiście ceny na rynku terminowym.

Po tej fali podaży przyszedł czas odbicia. Jego skala mogła chyba

rozczarować niejednego gracza. Udało się wzrosnąć raptem 20 pkt od dołka.

Później rynek wszedł w długotrwałą konsolidację, z której pod koniec sesji

Reklama
Reklama

wybił się dołem. Minimum osiągnęliśmy na poziomie 1408 pkt. Jest to już

bezpośrednie sąsiedztwo kolejnego wsparcia, jakim jest konsolidacja w lipca

tego roku. Kontrakty01.gif Indeks01.gif Czy ona zatrzyma spadki? Sprawa jest

oczywiście otwarta. Kiedyś odbicie musi nastąpić, ale czy będzie to jutro,

to chyba nie ma co zgadywać. W tej chwili sygnałem możliwego odbicia byłoby

wyjście nad poziom dzisiejszej konsolidacji, czyli pokonanie przez popyt

1437 pkt. Jednak na razie nie można liczyć na nic więcej niż tylko odbicie.

W punktach może być one spore, ale to wynika tylko z tego, że spory był

ostatni spadek. Licząc na większy wzrost trzeba mieć świadomość, że rynek

pewnie jeszcze raz przetestuje okolice dołków. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama