Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 25.11.2003 07:43

Wzrosło. Indeksy przebiły ostatnie szczyty i powróciły w obszar konsolidacji

co dolało oliwy do ognia i zdynamizowało jeszcze wzrosty na koniec sesji.

Kropka. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif Dow_d.gif Nasdaq_d.gif SP500_d.gif

No dobrze, napiszę coś więcej, ale czytasz to drogi czytelniku na własną

odpowiedzialność. Człowiek naczyta się bowiem takich rzeczy i później

Reklama
Reklama

zamiast oceniać fakty (bądź to ekonomiczne, bądź czysto techniczne - AT)

zaczyna "mieć nadzieje". To właśnie bowiem nadzieja była wczoraj głównym

paliwem wzrostów. Ale po kolei.

Inwestorzy mieli nadzieje, że koniec Ramadanu i brak weekendowych zamachów

oznacza jakąś przerwę od terroryzmu. Inwestorzy mieli też nadzieje, że

tradycyjnie Święto Dziękczynienia także i w tym roku będzie uznawane za

Reklama
Reklama

początek rajdu Świętego Mikołaja. A że nazwa ta wypowiadana była w każdym

serwisie, zaczęli to dyskontować już teraz. Inwestorzy mieli też nadzieje,

że podawane dzisiaj dane makro bardzo pozytywnie zaskoczą rynki (choć

prognozy wysokie) i rozpoczną nową falę wzrostu. Miałby ją wspierać bardzo

mocny spadek cen ropy (-6%) oraz największe od września umocnienia dolara

względem euro. O tyle to śmieszne, że rynki wcześniej nic nie robiły sobie z

Reklama
Reklama

rosnących cen ropy, a eurodolar dopiero co zrobił nowe szczyty i obecny

spadek jest jego korektą (nawet jeszcze nie ma 38,2% zniesienia

listopadowego wzrostu). Ale grunt, to mieć nadzieje. Nadzieja kurczowo

trzymała się szczególnie inwestujących na Nasdaq, którzy mieli nadzieje, że

zbliżające się Święta przyniosą zwiększone zakupy w sklepach internetowych -

Reklama
Reklama

eureka. Spółki związane z rynkiem nieruchomości w nadziei na dzisiejsze

dobre dane zrobiły nowe szczyty, a nadzieja też nie chciała opuścić

inwestorów z branży farmaceutycznej, którzy mają nadzieje, że kongres

zatwierdzi korzystne dla nich ustawy. Podsumowując - trzeba mieć nadzieje,

że nadzieja nie opuści amerykańskich inwestorów.

Reklama
Reklama

Dzisiaj dla jej wzmocnienia dostaną dość istotne dane makro. Rozpocznie je

publikacja niemieckiego indeksu Ifo, obrazującego nastroje

zachodnioniemieckich przedsiębiorców. Od kwietnia (86,7) indeks rośnie jak

na drożdżach i w październiku osiągnął 94,2. Obecna prognoza to kolejny

wzrost 94,8 i ostatni mocny wzrost ZEW każe sądzić, że prognozy zostaną

Reklama
Reklama

spełnione. Ciekawy przy tej publikacji będzie też sam indeks oczekiwań, jak

i indeks oceny obecnej sytuacji. Ten drugi od lutego niemal się nie zmieniał

(rosły oczekiwania) i dopiero przy ostatnim odczycie wyraźnie skoczył z 79,2

do 81,1. Dobrze byłoby, gdyby ten wzrost został teraz potwierdzony. Indeksy

zachodnie ostatnio te dane zupełnie ignorują, ale u nas ze względu na porę

publikacji (10:00) i związane w tym dziury w ofertach, jakaś zaskakująca

publikacja zawsze rodzi sporo emocji.

Później o 14:30 opublikowana zostanie wspomniana już rewizja amerykańskiego

PKB w III kwartale. Wstępne dane pokazały wzrost +7,2%. Obecna rewizja to

jeszcze nie końcowe dane, które opublikowane zostaną dopiero za miesiąc. Do

tej pory wszystko wskazywało, że rewizja będzie do dołu, natomiast ostatnie

zaskakujące dane o zapasach przedsiębiorstw pokazały niedoszacowanie na sumę

około 20 mld dolarów. Z kolei rynek nieruchomości doda około 8 mld. Trudno o

jedną prognozę przy tej publikacji. Wszystko co powyżej 7,2% zostanie uznane

za korzystne, najwyższe prognozy sięgają 8,0%.

Na deser o 16:00 publikacja amerykańskiego wskaźnika zaufania konsumentów

(prognoza 85,0 wobec październikowego 81,1) i sprzedaż domów na rynku

wtórnym w październiku (Prognoza 6500k wobec 6690k). Tak naprawdę każda z

tych danych może ustawić amerykańską sesję. Jeśli chodzi o nasz kalendarz,

to dziś rozpoczyna się dwudniowe posiedu. Na dzisiaj należało się spodziewać, że zarówno nasz rynek

Kontrakty.gif Indeks.gif jak i węgierski BUX.gif (wzrósł w samej końcówce

wczoraj) podejmą próby zanegowania ostatnich sygnałów sprzedaży. Po tak

dobrej sesji w USA szanse na udany atak są bardzo duże. Wszystko powinny

rozstrzygnąć amerykańskie dane makro o 14:30, bo zapewne do tego czasu

utkniemy gdzieś na plusach między lukami bessy, a wczorajszym zamknięciem.

Jeśli byki dostałyby impuls, to nie wykluczałbym nawet euforycznego wzrostu

po zamknięciu luk bessy. Ale przestrzegam przed ślepym optymizmem i radzę

być wyjątkowo czujnym. Rynek kilka godzin może zachowywać się świetnie, a

wystarczy chwila zawahania na którymś z kluczowych poziomów, by uznać ten

wzrost jedynie za ruch powrotny i wywołać dramat na rynku. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama