Na pewno za wcześnie jest by na tej podstawie zapowiadać trwalsze ocieplenie koniunktury. Jednocześnie w ostatnich dniach widzieliśmy, że podaż znacznie spuściła z tonu. Najlepiej pokazała to piątkowa sesja, gdzie pomimo nienajlepszych informacji z zagranicznych rynków, spadków dolara i obligacji, warszawska giełda uchroniła się przed przeceną. Zobaczymy na ile uda się ten sygnał większej siły rynku dziś potwierdzić.

Sprzyja temu wzrost na europejskich giełdach, poprawa klimatu na rynku obligacji, umocnienie złotego, i poprawa sytuacji na rynku węgierskim. Jednocześnie nie ustępują średnioterminowe zagrożenia w postaci problemów z narastającym długiem publicznym. Przed przekroczeniem w przyszłym roku poziomu 55% w relacji do PKB przestrzegł prezes NBP L. Balcerowicz. To kolejna taka opinia w ostatnich dniach. Wciąż słaby jest dolar. Za euro wciąż trzeba płacić 1,2 USD, co zapowiada dalszy wzrost kursu wspólnej waluty. Pamiętajmy też o sporym przewartościowaniu akcji największych firm z naszego parkietu. Dekoniunktura na obligacjach nie pomoże bankom poprawić wyników w IV kwartale. Zamieszanie na scenie politycznej też nie jest sprzyjającą okolicznością dla rynku akcji.

WIG20 silny opór ma przy 1477 pkt. Utrzymanie się indeksu ponad tym poziomem do końca dnia dawałoby nadzieję na atak na półtoramiesięczną linię trendu przebiegającą w okolicy 1500 pkt. Zakończenie notowań nie wyżej niż 1477 pkt będzie oznaczać, że zagrożenie dalszym spadkiem jest wciąż duże. Stawiałbym na ten drugi wariant. Głównie z tego powodu, że amerykańskie giełdy dopiero dziś mogą zareagować na spadek wartości dolara. W okresie Święta Dziękczynienia nikt nie chciał sobie zawracać głowy takimi "drobnostkami".