Świadczy to o tym, że chętnych do kupowania akcji po wyższych cenach nie było aż tak wielu. Jednocześnie trzeba pamiętać, że nasz rynek jest specyficzny. O ile rynkowi trudno jest spaść, gdy obroty są małe, to w przypadku wzrostu niewielki obrót ułatwia ruch w górę. Po prostu, najwięksi gracze są zainteresowani jak najwyższą wyceną akcji. Zwłaszcza teraz, gdy ich portfele są mocno przeważone akcjami.

Słaby początek notowań to głównie "zasługa" zniżkującej TP. Jej walory tracą prawie 2%. W przypadku pozostałych dużych firm zmiany cen są niewielkie. Niepokój inwestorów może powodować sytuacja na Węgrzech. Wczoraj po południu forint znów mocno się osłabił. Dziś pomimo zapewnień ze strony węgierskiego rządu i banku centralnego, że zrobią wszystko by bronić wartości waluty, nie ma poprawy. BUX idzie w dół o ponad 1,5%, potwierdzając tym samym, że znajduje się w wyraźnym trendzie spadkowym. Jednocześnie wczorajsze notowania na światowych giełdach są powodem do optymizmu. Nawet zakładając tworzenie w USA formacji odwrócenia trendu trzeba przyznać, że dopóki nie dojdzie do wybicia z niej w dół, na trwałą zniżkę się nie zanosi. Warto przy tym zwrócić uwagę, że napływające dane makro ze Stanów wcale nie umacniają dolara. Umacniają za to wiarę, że utrzymanie wskaźników na obecnym poziomie jest praktycznie niemożliwe. Schłodzenie koniunktury w przyszłym roku jest bardzo prawdopodobne, choć trudno określić, jak duża będzie tego skala.

WIG20 zatrzymał się wczoraj dokładnie na półtoramiesięcznej linii trendu spadkowego. Stanowi na dziś główną barierę podażową. Jednocześnie na tej samej wysokości znajduje się 38,2-proc. zniesienie rozpoczętej na początku października. Można więc przyjąć, że zamknięcie ponad 1513 pkt będzie dawało nadzieję na osiągnięcie okolic 1600 pkt. Utrzymywanie się indeksu poniżej 1513 pkt oznacza, że zagrożenie szybkim powrotem spadków jest znaczne.