forintów wobec podaży 30 mld i wszystkie oferty odrzucone) dzisiaj kolejna
porażka - bony sześciomiesięczne (popyt 9,46 wobec 30 mld oferowanych i
wszystkie
oferty zostały odrzucone). Węgry muszą zapłacić karę (wyższą rentowność) za
ostatnie decyzja NBH. W tym klimacie polskie fundusze mogły się niepokoić o
dzisiejszy przebieg aukcji polskich 2-latek. Wszyscy odetchnęli z ulgą, gdy
okazało się, że popyt wyniósł 2,48 mld wobec oferty 2 mld, a co ważne,
rentowność zgodna była z oczekiwaniami rynku. Nie na długo - okazało się
bowiem, że węgierska choroba dotknęła także Czechy, które odrzuciły
wszystkie oferty na przetargu benchmarkowych obligacji 15-letnich. Wartość
oferty była analogiczna do polskiej. No cóż - pesymista powie, że zagranica
traktująca nas jako jeden koszyk w końcu przeniesie swoje obawy także do nas
i albo wcale nie stanie po stronie popytu, albo zażąda wyższej rentowności i
znowu zaczną się kłopoty. Optymista zauważy, że Polska traktowana jest jako
stabilniejszy rynek i ma większe zaufanie. Niepokoi się jednak chyba każdy.
Podsumowując sesję - no właśnie, to najtrudniejsze po takim chaosie.
Ostrzegałem przed nim rano i odradzałem dziś handel. Dopóki poważniejsze
siły nie zetrą się na rynku, lub zachód wyraźnie nie wskaże kierunku
będziemy dalej tak nerwowo się bujać po 10 pkt. w parę minut, broniąc się
przed oddaniem ostatniego wzrostu. Dzisiaj udało się to w kiepskim stylu, a
więc nie efektownie, ale za to bardzo efektywnie. Kontrakty01.