Wracając na chwilę do inflacji, to sam się zastanawiam, czy lepszy jest jej
brak, czy wraz z nią wyższe stopy procentowe. Towary bardzo wyraźnie rosną
zwiększając koszty producentów. Albo uciekać będą do tańszych krajów
(wzrośnie bezrobocie), albo ciąć koszty (wzrośnie bezrobocie), albo bez
podnoszenia cen zmniejszą marże zysku - no to akurat w amerykańskim toku
myślenia jest na ostatnim miejscu. Zresztą już pojawiły się prognozy na 4
kwartał, które podawane przez First Call 22% wzrostu zysków (dla S&P)
zostawiają daleko w tyle. Zyski według niektórych analityków mają wzrosnąć
prawie 30%.
Jedynie z kronikarskiego obowiązku należy jeszcze wspomnieć o ignorowanej
ostatnio publikacji indeksu oczekiwań niemieckich menedżerów ZEW 11:00.
Prognozuje się wzrost z listopadowego 67,2 do 70,5. Z kolei w USA o 16:00
zapasy sprzedawców hurtowych Wholesale_Inventories.gif
U nas góra dół ? Wpływ sesji w USA będzie nieco mniejszy, niż plusy przy
indeksach. Każdy widzi bowiem niskie obroty i do tego dzisiejsze posiedzenie
FED, które może zupełnie zmienić obraz rynku. Ale to nie USA determinuje
teraz zachowanie naszego rynku. Na pewno pomoże na otwarcie. Po wczorajszej
tak silnej sesji nie można zakładać nic innego, jak to że rynek będzie dalej
rósł. Moim zdaniem jednak, najkorzystniejsze dla byków dzisiaj byłoby jakieś
uspokojenie. 40 pkt. wyżej mamy bowiem lu
Już na początku sesji powinniśmy wyjść nad grudniowe szczyty Kontrakty.gif Indeks.gif i choć teraz
nie można myśleć o niczym innym jak wzrosty, to po cichu jednak dodam, że
nie zakładam z marszu udanego ataku na lukę bessy. Błyskawicznie zmienię
zdanie, gdy w pierwszych minutach sesji zobaczę popyt na akcje analogiczny
do wczorajszego. Jako koło ratunkowe dla niedźwiedzi podam, że węgierski
rząd odłożył sprzedaż akcji MOL z powodu niezadowalających ofert. Aż kłuje w
oczy niechęć inwestorów do tego rynku i pomimo raportów Merrill Lynch w
swoim czasie nas to też zaboli. MP