Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 11.12.2003 15:34

Nadzieja z ostatnich sesji pozwoliła rozpocząć notowania na plusach.

Argumentów za tym było niewiele. Bux słabiutko po wczorajszym odwrocie przy

oporze, Euroland na zero i Ameryka też naszego rynku nie zaskoczyła.

Optymizm jednak wygrywał. Tyle tylko, że jeśli spojrzało się na oferty

ustawione parę poziomów wyżej na największych spółkach, to można było się

Reklama
Reklama

spodziewać ciężkiej przeprawy przez te poziomy.

Pierwsza próba to wyskok kontraktów na 1558 pkt.czyli 1 pkt. pod ostatnim

szczytem. Zakończona niepowodzeniem, właśnie ze względu na wspomniane duże

oferty na spółkach. Kara ? Niewielka - powolne osuwanie do sesyjnego dołka

1539 pkt. Dalsza faza sesji to sesja widmo - transakcji niewiele i

notowaniami rządził bardziej przypadek, niż wymiany na rynku. Warte

Reklama
Reklama

zauważenia było to, że po zaliczeniu minimum na 1539 pkt rynek stosunkowo

szybko powrócił w okolice poprzedniej konsolidacji. Takie zachowanie

pozwalało sądzić, że w okolicy 1540 pkt. mamy do czynienia z poważniejszym

popytem i rynek zakończył fazę osuwania.

Wybicie górą przyszło jeszcze przed 14:00. Liczyłem, że dzisiaj rynek

odpocznie jeszcze przed atakiem na luki bessy (jutro Bruksela !), ale nikt

Reklama
Reklama

oporami w obszarze konsolidacji z początku listopada się zbytnio na razie

nie przejmował. Poranne duże oferty na spółkach szybko były rozbijane i

bardzo łatwo jechaliśmy do góry. Ciekawie zrobiło się na pół godziny przed

danymi. Indeks po zrobieniu maksa tuż pod zamknięciem z 14 listopada

dynamicznie zawrócił i spadał równie szybko jak rósł. Ostrzegałem już wtedy,

Reklama
Reklama

że takich zwrotów na rynku może być teraz więcej. W całym obszarze

konsolidacji z połowy listopada nazbierało się bardzo dużo podaży i

przejście tego obszaru jednym ruchem nie będzie możliwe. Każdy nowy maks

najprawdopodobniej okupiony będzie realizacją zysków.Potwierdziło się to

także przy publikacji danych, gdzie nasz rynek nie zważając na nie najlepsze

Reklama
Reklama

dane (gorsza liczba zasiłków; lepsza sprzedaż detaliczna, ale przy

ostrożnych prognozach) poprawiał sesyjne szczyty. Cofnięcie po tych nowych

maksach było już dwucyfrowe.

Podsumowując - mamy na obu rynkach nowe szczyty i choć samo to mogłoby

wystarczyć do głoszenia optymizmu, to jednak po drugiej stronie szali stoją

Reklama
Reklama

choćby takie argumenty jak wyraźny spadek liczby otwartych pozycji w

momencie ustanawiania dzisiejszego szczytu na kontraktach, jedynie znikomo

(2 mln) większy obrót niż na wczorajszej sesji co nie potwierdza siły

popytu, czy w końcu fatalne zachowanie węgierskiego (wczorajszy wykres)

BUX.gif , który wczoraj zawrócił przy linii szyi podwójnego szczytu, a

dzisiaj znowu spada 2%. Niektórzy przy ostatnim węgierskim zamieszaniu

radzili, by nie zwracać na nie uwagi i faktycznie byliśmy wyraźnie

mocniejsi, ale w końcu obawy przeniosły się także do nas (począwszy od

waluty, obligacji a na akcjach skończywszy). Jeśli dorzucimy do tego

jutrzejsze zgrzyty w Brukseli, to będzie to wybuchowa mieszanka. Nie pieję

więc optymizmem pomimo dobrej sesji i uważam, że nawet jeśli rynek zignoruje

wszelkie zagrożenia, to przez następne 50 pkt. powyżej dzisiejszych szczytów

napotka bardzo duży opór ze strony niedźwiedzi i będzie to droga przez mękę.

Kontrakty01.gif Indeks01.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama