Dolarowi pomagają także oczekiwania na piątkowe, kluczowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Tymczasem u nas inwestorzy obserwują proces wyboru nowej RPP i wypowiedzi kandydatów. Podczas dzisiejszej aukcji 2-letnich obligacji zgłoszony przez inwestorów popyt był ponad 3-krotnie wyższy.
ŚWIAT: Widoczna na wykresie EUR/USD hiperbola została wczoraj po południu przerwana i od wczorajszych najwyższych notowań spadliśmy już o ponad 130 pkt. Dolar zyskał mimo gorszych danych pokazujących nadciągające możliwe kłopoty największej światowej gospodarki. Na razie jednak na nowojorskiej giełdzie widać optymizm w kontekście zbliżających się publikacji wyników finansowych spółek, a wokół EUR/USD pojawia się coraz więcej plotek odnośnie możliwych działań ze strony banków centralnych. Wprawdzie tak jak pisałem wczorajsza wypowiedź belgijskiego ministra finansów sugerowała, że nie jest tak źle, to już ekonomiści i przedsiębiorcy sądzą inaczej. Wczoraj niemiecki instytut ZEW obniżył tegoroczne prognozy wzrostu tamtejszej gospodarki z 1,7 proc. do 1,4 proc., a dzisiaj Komisja Europejska podała, że indeks nastrojów w gospodarce strefy euro zniżkował w grudniu do 95,6 pkt. wobec 96 pkt. w listopadzie. Na jutro zaplanowane zostało posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Zdaniem niektórych na konferencji prasowej szef ECB, Jean Claude Trichet może wyrazić swoje niezadowolenie z powodu zbyt szybkiej aprecjacji wspólnej waluty. Pytanie tylko, czy werbalna interwencja (o ile do niej w ogóle dojdzie) powstrzyma rynek przed kolejną falą wzrostów EUR/USD?
Wzrostowa linia trendu na EUR/USD przebiega obecnie w okolicach figury 1,26. Nieco wyżej, na poziomie 1,2644 znajduje się maksimum zanotowane 31 grudnia. Dolarowi pomagają na razie oczekiwania, co do dobrych danych z rynku pracy, która mają zostać opublikowane w piątek po południu. Można, zatem spodziewać się, że do tego czasu rynek będzie próbował złapać oddech przed prawdopodobną kolejną falą zwyżek.
POLSKA: Oscylacje naszej waluty są ostatnio spore. Z jednej strony część inwestorów realizuje zyski, z drugiej część nabywa złotówki licząc na dobre perspektywy naszej gospodarki w tym roku. Patrząc na wczorajsze notowania widać, że tą zainteresowaną stroną są fundusze amerykańskie. Wczoraj sejmowa Komisja Finansów Publicznych przedłożyła oficjalnie wyższej izbie parlamentu kandydatury uzgodnionych wcześniej trzech członków do Rady Polityki Pieniężnej (Jana Czekaja, Mirosława Pietrewicza, oraz Stanisława Nieckarza). Z kolei ze strony Senatu posiadający tam większość SLD zarekomendował Stanisława Owsiaka, Stanisława Steca i Mariana Nogę. Zdaniem rynku cała szóstka kandydatów to zwolennicy poluzowania polityki pieniężnej - różni ich tylko sposób i wielkość obniżek. Wczoraj Stanisław Stec w wywiadzie dla agencji Reutera powiedział, iż opowiada się za 100 pkt. obniżką stóp na początek. Może się zatem okazać, że mimo większej inflacji stopy procentowe w Polsce będą spadać. Jest to na rękę inwestorom na rynku obligacji, jednak nasuwa się pytanie, co z szumnie głoszonymi deklaracjami dbałości o niską i stabilną inflację. Chyba, że wygłaszane przez kandydatów opinie to tylko element politycznej walki o nominację...
Na razie cieszą się z nich inwestorzy na rynku długu, co wyrazili podczas dzisiejszej aukcji 2-letnich obligacji o wartości 2,7 mld zł, zgłaszając ponad 3-krotnie wyższy popyt (9,1 mld zł). Doprowadziło to do spadku średniej rentowności do 6,139 proc. Po sporych przecenach na jesieni, obecnie uwzględniając dodatkowo szanse na wprowadzenie programu Hausnera inwestycje na tym rynku mogą wydawać się atrakcyjne. Jednak czy aby do końca?Technicznie po osiągnięciu poziomu 2,2 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu w godzinach porannych powróciliśmy do 1,3 proc. Nie wydaje się, aby poziom -1,0 proc. odchylenia został przekroczony. Złotemu mogą pomóc dzisiejsze dane o cenach żywności i napojów bezalkoholowych za II połowę grudnia publikowane o godz. 16:00 przez GUS.