Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 07.01.2004 16:36

Przedziwna sesja. Dzięki dobremu zamknięciu w USA (mimo złych informacji i

wykupionego rynku udało się powstrzymać realizację zysków) rozpoczęliśmy na

plusach z szybkim maksem na 1716 pkt. Te poziomy do końca sesji zostały już

tylko kosmetycznie poprawione i dzisiaj nie było powtórki z bicia rekordów.

Po wczorajszym zwrocie byki dzisiaj jedynie broniły się przed głębszą

Reklama
Reklama

korektą, a obrona ta była momentami wręcz śmieszna. Przez absolutnie całą

sesję rynek wyglądał bowiem tak, że kilkunasto, lub kilkudziesięciominutowe

osuwanie przerywała nagle seria transakcji arbitrażowych. Trudno tego nie

oczekiwać, gdy baza przekracza +30 pkt i wręcz zachęca fundusze do schylenia

się po bezpieczny zarobek. Spread.gif Od razu raz jeszcze trzeba tutaj

powtórzyć, że arbitrażyści są bardzo pożądanym graczem w giełdowej

Reklama
Reklama

układance, gdyż zmniejszają nieuzasadnione odchylenia kontraktów od ich

wartości teoretycznej. Tyle teorii, u nas niestety niskie obroty tworzą

paradoksalną sytuację, w której większość indywidualnych inwestorów widząc

kupno na rynku akcji natychmiast kładzie ogromny popyt na kontrakty, jeszcze

mocniej zwiększając okazję do arbitrażu (poprzez wzrost bazy). Patrz tuż po

15:00 Oczywiście wszyscy rozumieją motywy indywidualnych inwestorów, bo kto

Reklama
Reklama

chce krótkie na dynamicznie rosnącym rynku. Wszyscy też nie dziwią się

arbitrażystom, bo to dla nich świetna okazja. Co jest źle w tej układance ?

Też już pisałem - pozycje w akcjach trzeba pozamykać do 3 piątku marca, bo

wtedy wygasają kontrakty. Oczywiście żaden arbitrażysta nie martwi się tym

na początku stycznia i z okazji długo jeszcze będzie korzystać.

Reklama
Reklama

Praktycznie te transakcje ustawiły całą dzisiejszą sesję. Nie sposób nawet

zliczyć jak dużo koszyków przeszło przez rynek. Warto jednak zauważyć, że

dzisiaj praktycznie tylko arbitraż kupował akcje. Większość inwestorów

realizowała zyski, a jakikolwiek popyt nie idący koszykami był mizernych

rozmiarów - jedynie "ubezpieczał" kursy przed głębszym spadkiem, bo gdy kurs

Reklama
Reklama

zbliżał się do ofert, przekładane były na niższe poziomy. Tak więc

podsumowując - popyt dzisiaj spał, podaż zupełnie nie agresywnie realizowała

ostatnie zyski, a większość transakcji inicjowali arbitrażyści.

Skoro arbitrażystów interesuje jedynie różnica między kontraktami a

indeksem, a nie ceny akcji, to oceniać taką sesję bardzo trudno. Jeśli

Reklama
Reklama

zamknąć oczy i nie patrzeć na źródło popytu sztucznie broniącego rynek, to

korekta silnego wzrostu była nadzwyczaj łagodna i nie sięgnęła nawet

oczekiwanych rano okolic 1680 pkt. (zniesienie 38,2% noworocznych wzrostów).

Jeśli USA nic nie namiesza, to po tak zagmatwanej sesji rozpoczniemy jutro

przy dzisiejszych zamknięciach, a na wynik sesji największy wpływ będą miały

decyzje banków centralnych w Eurolandzie i dane makro w USA o 14:30. Wpływ

dzisiejszej sesji mógłby być ogromny, gdyby nie udała się poranna aukcja 2

letnich obligacji, a oliwy do ognia dolałby zdymisjonowany węgierski

minister finansów. Popyt na obligacje był jednak bardzo duży, gdyż rynek

słuchając niektórych niepoważnych wypowiedzi przyszłych członków RPP uznał,

że wyraźnie wrosła szansa na dalsze obniżki stóp. Ale nieudana oferta mogła

jedynie rynkowi zaszkodzić. Do pomocy trzeba będzie szukać innych impulsów.

Kontrakty01.gif Indeks01.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama