Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 08.01.2004 17:28

Dziś po sesji mówi się o dwóch wydarzeniach. jedno z nich trwało niemal

przez cały czas jej trwania. Było może mało efektowne, ale za to będzie

prawdopodobnie miało poważne konsekwencje dla dalszego przebiegu notowań na

rynku. Drugie trwało chwilę, ale za to było bardzo efektowne. Jednak jego

znaczenie dla technicznego obrazu rynku jest znikome.

Reklama
Reklama

Pierwsze to oczywiście dzisiejsze osuwanie się cen przy wysokich obrotach.

Obie strony wiele wysiłku włożyły, by sesja ułożyła się po jej myśli, a

końcówka sygnalizuje, że tym razem wygrała podaż. Zaczęło się,

paradoksalnie, wzrostem. Już po kilku minutach notowań na akcjach notowano

obrót liczony w dziesiątkach milionów złotych, a kursy pruły jak oszalałe w

górę. Kontrakty posłusznie zyskiwały na wartości. Po krótkim rajdzie ceny

Reklama
Reklama

się ustabilizowały na wysokim poziomie. Obroty nadal dynamicznie rosły. Do

tej chwili można się było jedynie obawiać spadku cen. Póki ceny były w

górze, wzrost na wysokich obrotach można było odebrać optymistycznie. Taka

dynamika obrotów byłaby mniej korzystna, gdyby ceny zaczęły spadać. Wtedy

można by było mówić o dniu odwrotu.

Tak się też stało. Ceny zaczęły powoli tracić grunt pod nogami. Spadek nie

Reklama
Reklama

był dynamiczny, ale dość jednostajny. Nadal przy wysokich obrotach.

Pierwszym sygnałem ostrzegawczym było przebicie poziomów porannych minimów.

Spadek cen nabrał tempa, by w końcu zejść poniżej wczorajszego minimum

(1693). Tu już stało sporo stopów i kolejne minima były kwestią czasu.

W tym momencie wydarzyło się coś, z czym mamy na naszym rynku raz na jakiś

Reklama
Reklama

czas do czynienia. Ktoś prawdopodobnie pomylił się przy "wbijaniu" zlecenia

i na rynku kontraktów pojawiła się ogromna podaż, którą jeszcze zdopingowały

ustawione zlecenia stop. Spadek cen był błyskawiczny o został zatrzymany na

dolnym ograniczeniu dziennych wahań (1540). Nastąpiło równoważenie rynku i

zaczęliśmy od poziomu 1680 pkt. Kilka minut notowań i rozpoczął się ostatni

Reklama
Reklama

fixing, na którym ustalono kurs zamknięcia na 1682 pkt. Wspomniane

wydarzenie namieszało trochę w portfelach części inwestorów, ale znaczenia

wielkiego mieć nie będzie. Domyślnie należy przyjąć, że zamknęliśmy się w

okolicy minimum sesji.

Spadek pod poziom 1693 pkt miał miejsce jeszcze przed feralnym zleceniem.

Reklama
Reklama

Zatem sygnał przebicia wsparcia można uznać za wiarygodny. Posiadanie

długich pozycji przestaje być już tak jednoznacznie słuszne, jak jeszcze

było wczoraj. Trudno bowiem zupełnie zignorować fakt spadku cen z 1746 pod

1693 pkt. Wydaje się, że korekta ostatnich wzrostów dopiero teraz faktycznie

się rozwinie. Zajmie to trochę czasu i pewnie zabierze jeszcze sporo punktów

posiadaczom długich pozycji. Obecnie najpoważniejszym wsparciem są okolice

konsolidacji na 1610 pkt, ale wydaje się, że aż tak nisko nie zejdziemy.

Wydaje mi się, że już poważny popyt pojawi w okolicy 1640-50 pkt., czyli

okolicy końca sesji z piątku 2 stycznia. Kontrakty01.gif Indeks01.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama