Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 13.01.2004 15:45

Przyzwoita sesja w USA, to samo jeśli chodzi o zachowanie naszego rynku w

dniu wczorajszym, plus nadzieje na "efekt PEO" zapewniły otwarcie 7 pkt. nad

wczorajszym zamknięciem, do którego kontrakty zbliżyły się tylko właśnie w

okolicach otwarcia i to tylko na 4 pkt. Rozmiary byczej zdobyczy zaczęły

rosnąc jeszcze przed otwarciem handlu akcjami. Pękło trochę stopów, plus

Reklama
Reklama

nadzieje na tylko częściowe oddanie wzrostu PEO podgrzewały optymizm.

Zasłużenie, bo na początek na rynku kasowym był przyzwoity. Co prawda na

samym początku mieliśmy małe cofnięcie, ale bez żadnej większej presji

podaży i szybko znaleźliśmy dno wchodząc w konsolidację. Wydawało się że

taki marazm może nie mieć końca, gdyż inwestorzy na całym świecie nie są

skorzy do handlu i czekają na środowe wyniki spółek plus dane makro. Tylko

Reklama
Reklama

się wydawało, bo jak to na naszym rynku - nikt nie zna dnia ani godziny, gdy

arbitraż wywoła silny ruch. Tym razem jeszcze do góry.

Oficjalnie wytłumaczy się go siłą banków (poprawa na rynku obligacji), ale

wszyscy którzy uważnie oglądają zlecenia nie mają wątpliwości, że popyt w

zdecydowanej większości pochodził od arbitrażystów. Zaczęło się wybiciem

kontraktów nad poranne szczyty, co zwiększyło bazę i uruchomiło lawinę

Reklama
Reklama

arbitrażu. Lawinę, która porwała po drodze setki niedźwiedzi i zatrzymała

się na indeksie dopiero ponad 30 pkt. wyżej na ostatnich szczytach WIG20

Indeks01.gif Kontrakty01.gif

Pisałem dziś rano, że dziś nie jest dobra sesja do handlu. Oczywiście jeśli

ktoś chce się z takim rynkiem szarpać to kwestia gustu, ale to nie jest

Reklama
Reklama

typowa giełda, a bardziej typowe kasyno. Ceny nie są ustalane poprzez emocje

tłumu, ale poprzez strategię kilku funduszy. Jeśli dodamy jeszcze do

dzisiejszego arbitrażu wczorajsze ogromne kupno na kontraktach, to wychodzi

na to, że już nawet kierunek arbitrażu nie był przypadkowy. Oczywiście

więcej w tym spiskowej teorii dziejów i proszę to potraktować jedynie jako

Reklama
Reklama

rozgoryczenie faktem, że z deszczu ogromnego wpływu na rynek poprzez

zlecenia OFE wpadliśmy pod rynnę arbitrażu.

Nie pozostaje nic innego, jak próbować się pod to podłączyć i szukać

momentu, w którym "zwykłe" fundusze zaczynają wykorzystywać wyciąganie rynku

do wysypania papierów. Tak zaczęło to wyglądać około 14:00 gdy pojawiły się

Reklama
Reklama

pierwsze większe zlecenia sprzedaży. Na reakcję kontraktów nie trzeba było

długo czekać. Zakończyliśmy "arbitrażowy" rajd zjazdem 40 pkt. od

dzisiejszego szczytu i choć zamknięcie przy minimach nie wypadło, to górny

cień nieco techników będzie straszyć, tym bardziej, że maks indeksu wypadł

na ostatnim szczycie.

Podsumowując, sesja wielce rozczarowująca, ale jedynie zwolenników płynnego

i wolnego od manipulacji rynku. Jeśli chodzi o ocenę z punktu widzenia

kolejnego ruchu, to pomimo cofnięcia w ostatniej fazie sesji, wygrały byki i

jeśli jutro sprzyjać nam będą giełdy zachodnie (czytaj dane makro i wyniki

firm) to do końca tygodnia mamy szansę powalczyć jeszcze ze szczytami z

wrześniowym włącznie. Szansę widzę na to większą, niż testowanie wsparcia w

okolicach 1640 pkt. Tyle tylko, że to jedynie szanse, bo ja jak pisałem

rano - na tym etapie nie zachęcam do gry na takim rynku. Zmuszony coś

polecać wybrałbym czerwone - nie, Kamil mówi że czarne. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama