Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 14.01.2004 16:02

Fatalna sesja jeśli chodzi o to kto handlował. Niemal każda faza sesji była

ustawiona przez arbitrażystów, którzy otwierając pozycje kupują akcje i

sprzedają kontrakty, a realizując zyski sprzedają akcje i kupują kontrakty.

Oczywiście największy wpływ na oba rynki mają koszyki zleceń na akcje, a nie

transakcje na kontraktach.

Reklama
Reklama

Najpierw w pierwszej fazie sesji oglądaliśmy dość silne kupno koszykami,

pomimo że początek handlu akcjami pokazywał zupełny brak sił. Zresztą w

samym arbitrażu też było coś nie tak. Wczorajszy odwrót pod szczytami

indeksu wyraźnie zwiększył ostrożność inwestorów na rynku terminowym i

dzisiaj zamiast poddawać się euforii w związku z falą koszykowego kupna

akcji, poza pierwszą reakcją spokojnie się temu przyglądali i bali

Reklama
Reklama

wyprzedzać wzrostu indeksu. To nie pozwalało arbitrażowi na kolejne zlecenia

kupna akcji i sprzedaży kontraktów.

Zupełnie inaczej wyglądała za to druga część sesji, gdy znowu się okazało,

że na tych poziomach nie ma innego popytu jak arbitraż i ruszyliśmy do

spadku. Kontrakty tutaj były bardziej strachliwe, co związane jest z

kłopotami (a bo to pierwsze ?) planu Hausnera (z plotkami o dymisji

Reklama
Reklama

włącznie) i wywołanym tym zamieszaniem na rynku walutowym, gdzie złotówka

bardzo mocno się osłabiła demonstrując niepokój związany zarówno z planem

Hausnera, z samym ministrem, jak i z wyborem przez Senat członków RPP. Ta

słabość przerodziła się w zmniejszenie bazy do kilkunastu punktów i tutaj

rozpoczął się już mały rynkowy dramat.

Reklama
Reklama

Do boju ruszyli bowiem arbitrażyści zamykający pozycje i choć zlecenia nie

były wcale większe niż rano, to reakcja rynku zdecydowanie bardziej

dynamiczna. W ofertach kupna nie było tak dużych zleceń jak przy porannym

wzroście w ofertach sprzedaży i pierwszą falę spadku zatrzymaliśmy dopiero

przed danymi. Te pomogły tylko na moment i były jedynie "emocjami". Gdy kurz

Reklama
Reklama

opadł, po raz kolejny dzisiaj okazało się, ze nie ma żadnego popytu i znowu

ruszyliśmy do wyprzedaży zakończonej tak samo - dynamiczną wyprzedażą

związaną z arbitrażem.

Na jutro pozostało więc fatalne wrażenie, którego tym razem nie poprawia

fakt, że tak silny spadek jest też zasługą arbitrażu. Bez arbitrażu w ogóle

Reklama
Reklama

nie byłoby porannego wzrostu, a i nie wiem, czy nie skończylibyśmy niżej

nie mając nadziei, że arbitraż może znowu pomoże rynkowi w przejściu oporów.

Po wczorajszym zwrocie dzisiejsza wyprzedaż zapowiada test ostatniego dołka

na kontraktach i luki hossy na indeksie. Kontrakty01.gif Indeks01.gif Na

ile to realny scenariusz, zależy głównie od wyników Intel, Apple i Yahoo po

zakończeniu amerykańskiej sesji. To bowiem ustawi na jutro nastroje dla

całego Eurolandu. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama