Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 15.01.2004 18:28

Dzisiejsza sesja była już mniej zdominowana przez koszykarzy, choć i tak

dzięki nim w dużej mierze mamy taki wynik, jaki mamy. Praktycznie przez całą

sesję mieliśmy do czynienia ze wzrostem cen papierów na kasowym, a więc i

cen kontraktów. Wyjątkiem były pierwsze minuty notowań akcji, gdy kontrakty

zaliczały dołek, który ostatecznie okazał się minimum sesji. Jeszcze przed

Reklama
Reklama

południem mieliśmy lekki spadek, ale ten został zatrzymany w okolicy

wsparcia na 1665 pkt. Wsparcie zostało naruszone, ale podaż była za słaba,

by zagrozić minimum sesji. To podniosło na duchu kupujących, którzy mocniej

zaatakowali. Ich przewaga trwała do ostatniej godziny notowań. W jej czasie

o zdecydowanej przewadze kupujących mówić już nie można.

Ostatnią godzinę sesji można bowiem odczytać dwojako. To właśnie wtedy

Reklama
Reklama

zanotowany został szczyt dzisiejszych notowań. W tym momencie rynek był

rozgrzany do czerwoności, a tempo zwyżki bez szans na dłuższe utrzymanie. Co

ważne, działo się to przy spadającym LOP. To ucieczka posiadaczy krótkich

pozycji była głównym motorem tej zwyżki. Biorąc pod uwagę cały dzień, trzeba

pamiętać także o wychodzeniu z pozycji arbitrażowych. Końcowa część wzrostu

to już jednak tylko emocje. Jak to zwykle bywa w takich chwilach, zabrakło

Reklama
Reklama

kupujących. Ci co mieli kupić, kupili już wcześniej, a ci co mieli uciec z

krótkich już uciekli. Rynek zaczął słabnąć. Zamknięcie ostatniej godziny

jest wyższe od zamknięcia z godziny 15:00, ale nie była to jednak mocna

końcówka z wyrzutem posiadaczy krótkich pozycji na fixingu. W ostatnich

minutach, łącznie z fixingiem i dogrywką przewagę miała podaż. Przyczyną

Reklama
Reklama

mógł być spadek indeksów w USA, ale tylko częściową. Skala podaży była zbyt

duża.

W efekcie skończyliśmy notowania w okolicy poziomu oporu na 1693 pkt. Że 3

pkt wyżej? Tak, ale to przecież nie jest podstawą do stwierdzenia, że opór

został pokonany. W czasie sesji byliśmy o 12 pkt wyżej, a mimo to nie udało

Reklama
Reklama

się bykom utrzymać wysokich cen. To trochę martwi i każe trzymać rękę na

pulsie, gdyż ten dzisiejszy wzrost staje się przez to mało wiarygodny. Gdy

dodamy do tego fakt, że zwyżka zakończyła się euforią dokładnie na poziomie

zniesienia 61,8% spadku z wtorkowego szczytu do dzisiejszego minimum, to

sprawa nie jest tak jednoznacznie pozytywna. Zresztą na wet pokonanie

Reklama
Reklama

poziomu 1693 pkt może niewiele dać, jak to miało miejsce właśnie we wtorek.

Szybko bowiem dochodzimy do kolejnego oporu, jakim są szczyty z pierwszej

połowy stycznia. To one ponownie staną się najważniejszą barierą dla graczy

myślących o kolejnej mocne fali wzrostów. Kontrakty01.gif Indeks01.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama