Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 22.01.2004 19:54

No i mamy wreszcie ciekawą sesję. Wprawdzie końcówka trochę dwuznaczna, ale

było wybicie, na które czekaliśmy z utęsknieniem. Bardziej nam było do

spadków, no ale na bezrybiu i rak ryba. Na rynek nie ma się co obrażać,

tylko brać co dają. Problem w tym, że dali raczej niewiele. Na szczęście po

można mieć nadzieję, że jednak będzie miał swoją kontynuację ruch,

Reklama
Reklama

rozpoczęty tak dynamicznie.

Zaczęło się mocno. Otwarcie notowań dokonało się aż 21 pkt nad wczorajszym

zamknięciem. To m.in. wynik dobrej sesji w USA, a zwłaszcza wzrostu Dow.gif

ponad poziom 10600 pkt. Jednak ku rozczarowaniu byków rynek jakoś nie palił

się do dalszych wzrostów. Poziom otwarcia okazał się poziomem maksimum sesji

przez długi jej czas. Po rozpoczęciu notowań na rynku kasowym nie widać było

Reklama
Reklama

poważniejszego popytu. Co jakiś czas koszyki ratowały sytuację, ale przecież

to nie o to chodzi. W południe spadek się nasilił na tyle, że osiągnięty

został poziom wczorajszego zamknięcia, a chwilę później zaliczaliśmy minimum

na 1669 pkt. To już był bardzo ważny poziom - wsparcie. Można się tylko

domyślać ile zleceń sprzedaży stało pod wczorajszym minimum. Nie było nam

jednak dane tego sprawdzić.

Reklama
Reklama

Na rynku zaszła zmiana. Powolna. Na początku indeksu przed załamaniem

broniły kosze zleceń kupna, ale zaczęły pojawiać się także śmielsze zakupy

wybranych spółek. W końcu, gdy obrona wsparcia zaczęła się przedłużać, a

podaż jakoś zdecydowanie nie atakowała, do boju ruszyli kupujący. To już był

znacznie odważniejszy ruch. Zaczęły rosnąć obroty. Kontrakty rosły szybciej

Reklama
Reklama

co nadal dawało możliwość zajęcia pozycji arbitrażowej. Wzrost przybierał na

sile, by już po rozpoczęciu notowań w USA zamienić się w regularny odstrzał

posiadaczy krótkich pozycji. Panika niedźwiedzi doprowadziła ceny do poziomu

1735 pkt. Tylko na ułamek sekundy, bo zaraz zjechaliśmy w okolice 1720 pkt.

Zamknięcie na 1716 pkt może więc trochę rozczarowywać, ale pewnie jutro

Reklama
Reklama

będziemy mieli jeszcze okazję znaleźć w pobliżu dzisiejszych maksów, a może

nawet wyżej.

Skok cen d 1735 pkt wynikał z ustawionych niżej zleceń stop. Bo te poziomy

znajdowały się już poza zasięgiem trójkąta - doszło do wybicia z niego górą.

Chwilowe, ale zawsze. Sesja zakończyła się znowu w trójkącie, co powinno

Reklama
Reklama

budzić wątpliwości. Czy dzisiejszy wzrost miał służyć jedynie "przeczesaniu"

stopów, czy też faktycznie mamy do czynienia z kontynuacją ruchu wzrostowego

sprzed paru tygodni. Wielkość obrotu towarzyszącemu temu wybiciu nie jest

wcale taka duża, choć należy pamiętać, że spora część tej kwoty została

wygenerowana w czasie wzrostu cen. Jak zatem podejść do tej sesji? Po ataku

popytu należy się liczyć z dalszym wzrostem. Fakt, że zamknięcie jest

stosunkowo niskie powinno wyostrzyć zmysły, ale tak naprawdę obecnie

zlecenia stop dla długich pozycji nie można położyć wyżej niż poniżej

dzisiejszego dołka. Zejście poniżej tego poziomu przekreśli całkowicie

dzisiejsze wybicie. Wstępnym sygnałem dla takiego przebiegu notowań może być

powrót cen pod poziom 1700 pkt. Kontrakty.gif Indeks.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama