Reklama

ECM: Komentarz walutowy 28.01.04

Wczorajsze dane o zaufaniu amerykańskich konsumentów ośrodka Conference Board nieco rozczarowały inwestorów, czego wynikiem były nowe maksima na EUR/USD w rejonie 1,2650. Później sytuacja jednak się uspokoiła i powróciliśmy w rejon figury 1,26. Nieco dziwi brak reakcji rynku na wypowiedzi kolejnych członków Europejskiego Banku Centralnego, których zdaniem obecna sytuacja na EUR/USD jest wyolbrzymiona i tym samym interwencja nie byłaby wskazana.

Publikacja: 28.01.2004 13:25

Najprawdopodobniej przyczyną tego jest kończące się dzisiaj wieczorem posiedzenie FED, a interpretacja "greenspeaku" jak pokazywała historia bywała różna. Z kolei na naszym rynku doszło dzisiaj do nieznacznego uspokojenia nastrojów przyjęciu wczoraj przez rząd planu Hausnera. Nadal jednak sytuacja pozostaje napięta.

ŚWIAT: Na rynku mówi się czasami, że każdy powód jest dobry. Wczoraj wieczorem takim stały się opublikowane o godz. 16:00 dane odnośnie styczniowego indeksu zaufania konsumentów sporządzane przez ośrodek badawczy Conference Board. Jego wartość wzrosła do 96,8 pkt. z 91,7 pkt. po rewizji w grudniu, podczas gdy wcześniejsze szacunki rynku mówiły o 96,3 pkt. Jednak szybko okazało się, że to nie wystarczyło i inwestorzy oczekiwali lepszego odczytu - nawet na poziomie 98,5 pkt. Natychmiast zwrócono także uwagę, że wśród konsumentów nadal utrzymywały się obawy odnośnie sytuacji na rynku pracy i szans znalezienia zatrudnienia. Tyle, że nie jest to żadną nowością. Dolar jednak szybko zaczął tracić i na EUR/USD pojawił się poziom 1,2650. Później nastroje się uspokoiły i powróciliśmy w rejon figury 1,26.

Dzisiaj pojawiły się kolejne informacje z bardzo popularnego ostatnio wątku, jakim są możliwe działania banków centralnych odnośnie zbyt wysokiego kursu EUR/USD. Nout Wellink, członek ECB, stwierdził, że obecnie nie ma potrzeby podejmowania działań mających osłabić wspólną walutę w relacji do dolara. Dodał jednak, że bank centralny nie jest obojętny i bardziej uważnie niż miało to miejsce wcześniej monitoruje sytuację i nie wykluczył "dalszych działań" w przyszłości. Odmówił jednak dalszych szczegółów w tej sprawie. Z kolei zdaniem jego kolegi z ECB, Klausa Liebschera możliwe szkodliwe efekty drogiego euro dla gospodarki Eurostrefy są przesadzone i tym samym nie ma potrzeby działań ze strony banku centralnego. Wypowiedzi te potwierdzałyby wcześniejsze przypuszczenia, że trudno o wspólną linię w samym banku centralnym i tym samym o porozumienie podczas szczytu G-7 będzie ciężko. Nieco może zatem dziwić bardzo wyważona reakcja rynku, a raczej jej brak. Od rana notowania oscylują wokół poziomu 1,26.

Przyczyną takiego a nie innego zachowania rynku jest jednak kończące się dzisiaj wieczorem posiedzenie FED. Wprawdzie nikt nie spodziewa się zmian w stopach procentowych, jednak nikt nie ma też pewności, co do tego, czy Alan Greenspan czymś rynku nie zaskoczy. Zresztą nie od dzisiaj mówi się, że sztuka interpretacji "greenspeaku" bywa trudna... Tym samym otwieranie długich intra-pozycji na EUR/USD może być nieco ryzykowne. Najbliższym wsparciem są okolice 1,2545. Dzisiaj rynek będzie także zwracać uwagę na dane makro o godz. 14:30 i 16:00. Dowiemy się wtedy, jakie były zamówienia na dobra trwałego użytku (szacunki +2,0 proc.) i jaka była sprzedaż nowych domów (prognozy 1,1 mln) w grudniu.

POLSKA: Po wczorajszej zawierusze dzisiejsza sesja przynosi nieznaczne uspokojenie nastrojów. Złotemu nie udało się jednak powrócić na mocną stronę parytetu i raczej nie powinno to zbytnio dziwić. Przyjęty wczoraj przez rząd program oszczędnościowy Jerzego Hausnera potwierdził wcześniejsze przypuszczenia, że kluczowe cięcia zaplanowane zostały na lata 2006-07, czyli okres, kiedy najprawdopodobniej już rządzić będzie inna ekipa. Tym samym próbuje się także upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - z jednej strony "oddalić" widmo kryzysu finansów publicznych, z drugiej zachować "lewicowe ideały" i tym samym powstrzymać negatywną tendencję malejącego poparcia społecznego dla SLD. W nieco trudnej sytuacji stawia to Platformę Obywatelską, która waha się z poparciem dla przyjętego wczoraj planu Hausnera. Rozwiązaniem może tutaj być sojusz koalicji z partią Romana Jagielińskiego, pytanie tylko czy to się uda i przyniesie rzeczywiście pozytywny efekt. Na dzisiaj zaplanowane zostały kolejne informacje z prowadzonych rozmów z Federacyjnym Klubem Parlamentarnym. Jednak wielu przedstawicieli SLD jest przeciwnych możliwej koalicji, nieoficjalnie mówi się tutaj, że głównym rozgrywającym w imieniu Jagielińskiego jest były minister zdrowia Mariusz Łapiński. Tymczasem wczoraj prezes NBP Leszek Balcerowicz przestrzegł przed możliwością przekroczenia konstytucyjnej, 60 proc. relacji długu publicznego do PKB jeszcze w tym roku. Wprawdzie Jerzy Hausner natychmiast odparł, że prezes Balcerowicz miał także na myśli kwestie kursowe, jednak przecież wszystko do tego się sprowadza... Coraz bardziej prawdopodobna staje się, zatem możliwość, że rząd spróbuje dokonać zmian w sposobie liczenia długu na unijny na jakiś czas "załatwiając problem". Niemal bez echa przeszła dzisiejsza nominacja posła SLD Zbigniewa Kaniewskiego na stanowisko szefa resortu skarbu. Nowy minister powiedział dzisiaj, że najważniejszym zadaniem będzie realizacja założonych na ten rok przychodów z prywatyzacji. Zdaniem wielu obserwatorów rząd musi przyspieszyć prywatyzację, aby nie "uzależnić" zbytnio budżetu od kolejnych emisji na rynku długu.

Reklama
Reklama

Technicznie wydaje się, że jeszcze przez jakiś czas złoty utrzyma się po słabej stronie parytetu.

Marek Rogalski

Analityk walutowy

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama