Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 29.01.2004 16:10

Po tak fatalnej sesji w USA nie mogliśmy zacząć inaczej jak tylko kolejną

luką bessy i gdy ta się zmaterializowała na obu rynkach, jasnym się stało,

że największym osiągnięciem będzie jej dzisiejsze zakrycie przez byki, a

miało być to o tyle łatwiejsze, że OFE dostały od ZUS ponad 400 mln.

Odreagowanie rozpoczęliśmy tuż po otwarciu rynku kasowego i kilku

Reklama
Reklama

transakcjach arbitrażowych. Nie ma tutaj sensu rozpatrywać, czy wywołał to

wspomniany zastrzyk gotówki do OFE, czy po prostu bardzo silne wyprzedanie

rynku. Ważne było to, że nie było to tylko sztuczne wyciąganie w celu

dystrybucji, czy też koszyki kupna, ale dość spory popyt, co widać było po

pierwszych dwóch kwadransach, gdy obroty przekroczyły 45 mln, a na

największych spółkach widać było podbieranie akcji i blokowanie spadków

Reklama
Reklama

sporymi ofertami kupna.

Taka sytuacja miała miejsce przez następne kilka godzin, ale byki miały dwa

problemy do pokonania. Pierwszy to bardzo duża podaż, tym aktywniejsza, im

bliżej byliśmy wczorajszego zamknięcia. Druga to arbitrażyści, którzy

korzystali z wystraszenia kontraktów wczorajszą sesję wyrażanego zmniejszoną

bazą. Pozycje otwierane w konsolidacji przy bazie +30 pkt. dzisiaj były cały

Reklama
Reklama

czas zamykane przy bazie +10 pkt.

Z pierwszym problemem byki sobie poradziły. Po danych w USA (neutralnych)

wyjście z konsolidacji górą zainicjowała KGHM i PEO robiące nowe sesyjne

szczyty i przebijające się przez dużą podaż. Atmosferę podgrzewała też

zawieszona Netia, która ogłosiła przejęcie El-Net`u. Wpływ punktowy na

Reklama
Reklama

indeks znikomy, ale taka transakcja zawsze podgrzewa atmosferę na rynku. W

końcu po całosesyjnej walce luki hossy zakryliśmy Kontrakty01.gif

Indeks01.gif i ....

I wtedy raz jeszcze obejrzeliśmy dziwaczny rynek, na który decydujący wpływ,

oprócz emocji inwestorów i osiągnięć spółek, mają arbitrażyści. Przez

Reklama
Reklama

większość styczniowej konsolidacji budowali oni pozycje kupując akcje i

sprzedając kontrakty. Teraz trzeba jakoś realizować zyski, a niestety

przynosi to odwrotny skutek, czyli przecenę. Ktoś powie, że sprawiedliwości

stało się zadość, bo skoro tak długo dzięki arbitrażowi utrzymywaliśmy się

przy szczytach, to dlaczego teraz arbitraż ma nie zdołować rynku. Trochę w

Reklama
Reklama

tym racji, ale przy tak ogromnym wpływie na cały rynek to nic innego jak

ustawianie sesji przy zielonym stoliku. W końcówce sesji arbitraż wystraszył

kontrakty, baza zeszła na minusy!!! i rozpoczęła się prawdziwa rzeź spółek z

WIG20. Indeks stracił 15 pkt. kontrakty ponad 20, a do tego skończyliśmy na

wyzerowanej bazie.

Oczywiście na jutro wyzerowana baza to znowu argument, żeby kontrakty bały

się arbitrażu i nie wracały zbyt szybko do wartości teoretycznej. Arbitraż

straszyć będzie rynek do czasu, gdy zamknie większość pozycji, a dzisiaj na

szczęście z kontraktów uciekło ponad 4 tys. szt. (spadek LOP). Na koniec

przydałoby się napisać jakieś wnioski/prognozy. Co prawda po takiej końcówce

należy uzależnić je od poziomu bazy, ale zakładając, że arbitraż tak silnie

nie zdominuje dalej rynku, zamknięcie luk bessy przy dość mocnym popycie na

dzisiejszej sesji jest sygnałem, że spadki zostały na razie przerwane i

zapewne wejdziemy na obecnych poziomach w jakąś konsolidację, obowiązkowo

pzrzynajmniej raz jeszcze testując dzisiejsze minimum. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama