Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 05.02.2004 16:33

No i ponownie możemy narzekać na zmienność cen na sesji. Wczoraj takie

"piękne" jazdy, a dziś cisza. Rozpiętość notowań to raptem 25 pkt. A gdzie

te tysiące kontraktów śmigających w tą i z powrotem? Obrót całej sesji to

raptem tyle ile wczoraj w ciągu kilku minut. Pewnie zarząd giełdy jest

rozczarowany. Kolejne "pomyłki" zdarzały się coraz częściej, to pewnie ktoś

Reklama
Reklama

liczył, że tak będzie codziennie i codziennie będzie taki obrót. Niech się

inwestorzy zarzynają. Skoro zgodnie z Regulaminem, to cóż my na to możemy

poradzić? Oczywiście to sarkazm. Faktem jest jednak, że przedstawiciele

giełdy nie widzą nic niestosownego w tym, co się wczoraj stało. Wszystkiemu

winne są Domy Maklerskie. Tak przynajmniej głosi oświadczenie. Zaraz po tym

giełda podejmuje decyzje, by ograniczyć wielkość zlecenia do 500 szt oraz

Reklama
Reklama

zmniejszyć zakres widełek. Po co coś zmieniać skoro działało tak świetnie?

Czyżby jednak były przesłanki ku temu? Bo "rynek" się tego domagał? A czy

nie domagał się tego od kilku miesięcy? Czy trzeba dopiero małego trzęsienia

ziemi, by dotarło do kogo trzeba to co dla obecnych na rynku jest oczywiste?

Czy skoro teraz takie decyzje zostały podjęte, to czy nie można domagać się

zadośćuczynienia za to, że nie zostały podjęte wcześniej? Zwłaszcza, że

Reklama
Reklama

problem był sygnalizowany. Pytania się mnożą. Pozostaje niesmak.

A sama sesja? Po małej aktywności widać, że część inwestorów zastanawia się

co dalej. Dziś każdy miał świadomość, że ma do czynienia z czynnikiem

ryzyka. Pomyłki zdarzają się na całym świecie, ale nikt się tym poważniej

nie przejmuje, gdyż takie sytuacje są szybko korygowane, a ewentualne

Reklama
Reklama

transakcje anulowane. U nas można grać "od bandy do bandy", a przynajmniej

na taką grę się nastawić. O przepraszam, można było to grać, bo dzisiejszymi

decyzjami zarząd to zmienił. Przepraszam, ale nadal mnie nurtuje, dlaczego

taka decyzja została podjęta, skoro wczoraj wszystko było w porządku. No,

ale wracamy do sesji. Zaczęliśmy niewielkim spadkiem, by po chwili przejść

Reklama
Reklama

do zwyżki cen. Niedługo po rozpoczęciu notowań akcji, kontrakty zanotowały

maksa na 1651 pkt. Od tej chwili było tylko słabiej. Kilka razy jak piłka

ceny odbijały się od poziomu porannego minimum. Za każdym odbiciem wzrost

był mniejszy, aż w końcu wsparcie to padło. Kontrakty01.gif Indeks01.gif

Słaba końcówka nie wróży niczego dobrego, ale też nie przesądza sprawy na

Reklama
Reklama

korzyść niedźwiedzi. Indeksowi nie udało się pokonać wtorkowego szczytu, ale

pamiętamy, że wczoraj rynek nie palił się do spadków (pomijam pamiętny

żenujący spektakl). Zatem można przyjąć, że weszliśmy w konsolidację.

Strategia w takich razach jest zawsze taka sama. Należy spokojnie poczekać

na wybicie. Fakt, że wybicie z ubiegłego tygodnia nie jest kontynuowane i

rynek nie spada, wskazuje, że nastroje nie są takie złe. Wprawdzie ujemna

baza może wskazywać co innego, ale przecież to rynek kasowym jest tu

istotniejszy, a ten się trzyma. Jeśli zmieni się sentyment rynku, to nic nie

stoi na przeszkodzie, by baza na którejś sesji przekręciła się na plusy. Mam

tylko nadzieję, że ta konsolidacja nie będzie równie długa, jak ostatnio.

Jutro czeka nas publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy, co może

ponownie ożywić graczy. W końcu mamy ciaśniejsze hamulce. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama