Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 11.02.2004 15:31

Przebieg dzisiejszej sesji był niemal bliźniaczy do tego, co mogliśmy

oglądać wczoraj. Spokojne wahania przez większą część dnia i większa

zmienność na jego końcu. Nawet początek tej zwiększonej zmienność był

podobny, gdy ceny zaczęły rosnąć. Z jednym wyjątkiem. Ruch zaczął się nieco

wcześniej. Trudno się dziwić. Część inwestorów oczekiwała, że wczorajszy

Reklama
Reklama

scenariusz powtórzy się i dziś. Starali się więc "wyprzedzić wypadki" i

szybko wskoczyć do pociągu. Zwłaszcza, że zdawał się odjeżdżać. Z pozoru

wszystko wyglądało podobnie. Problemem było jedynie źródło popytu na

kasowym. Nie były to mocne zlecenia kupna. Indeks w dużej mierze rósł dzięki

koszykom kupna.

To stawiało pod znakiem zapytania szansę na utrzymanie cen do końca sesji.

Reklama
Reklama

Tym bardziej, że było jeszcze do tego sporo czasu - więcej niż wczoraj.

Popyt na terminowym zdawał się tym nie przejmować. Wyszliśmy nawet nad

poziom wczorajszego maksa. Tu rynek pokazał swoje prawdziwe oblicze.

Wczorajszy rekord został poprawiony raptem o 2 pkt. Podaż nie pozwoliła na

większe harce, a i popytu jakby zabrakło. Przez jakiś czas ceny jakby

zawisły, a po chwili zdawało się, że nić, która je trzymała, pękła. Lawina

Reklama
Reklama

zleceń sprzedaży błyskawicznie zalała rynek, a ceny zjechały do 1643, by po

krótkiej przerwie kontynuować spadek do 1634 pkt.

Nie da się ukryć, że końcówka nie należała do najmocniejszych. Jednak z

odwołaniem końca wzrostu bym się jeszcze wstrzymał. Na wykresach dość dobrze

widać, że ten dzisiejszy spadek nie jest jakimś wielkim dramatem w

Reklama
Reklama

porównaniu do wzrostu z poprzednich dni. Na razie należy się trzymać tezy,

że mamy do czynienia z korektą. Spadek został zatrzymany w okolicy

wczorajszej konsolidacji. Trudno więc tu mówić o tragedii. Zresztą warto

wiedzieć, że poziom zniesienia 38,2% ostatniego wzrostu to okolice 1710 pkt.

W tych rejonach przebywa obecnie linia łącząca styczniowe szczyty

Reklama
Reklama

Kontrakty01.gif Indeks01.gif Nie ma więc co panikować, lecz przygotować się

na nieco dłuższą korektę. Liczę, że będziemy jeszcze świadkami kolejnego

ataku na szczyty oraz bicia nowych rekordów. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama