Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 12.02.2004 07:58

Patrząc na wczorajszą sesję potwierdziło się tylko, że już przed

rozpoczęciem notowań karty były znaczone - kupno Disney przez

Comcast (wartości ponad 50 mld) rozgrzało wszystkie byki i przyniosło

spekulacje o ... niedowartościowaniu firm. Zresztą analitycy i inwestorzy w

przypadku Disney chcą zmusić Comcast do podniesienia i tak już gigantycznej

Reklama
Reklama

oferty. Tak duże fuzje zawsze będą pomagać całemu rynkowi, tym bardziej, że

nic nie zapowiadało wczoraj takiej oferty.

Pytanie teraz za kilka miliardów dolarów, czy jest to oznaka inwestycyjnej

euforii i przegrzania rynku, czy też potwierdzenie bardzo dobrej kondycji

firm i ich dążenia do rozwoju. Patrząc na wielkość fuzji nie można mieć

dobrych wspomnień, bo w pierwszych 6 tygodniach tego roku mieliśmy już fuzje

Reklama
Reklama

wartości 280 mld dolarów, a do końca kwartału jeszcze daleko. W 2001 r.

trwającej bessy fuzje sięgnęły wartości 397 mld, a na szczycie, w pierwszym

kwartale 2000 r. 965 mld. Jak widać z tego porównania euforii na rynku fuzji

jeszcze nie ma, ale warto o tym pamiętać, bo w pewnym momencie wykupujące

się firmy przestaną być dobrą wiadomością dla byków. Jeszcze nie na tym

etapie.

Reklama
Reklama

Wczoraj już przed sesją wszyscy wiedzieli, że będzie to bombowa wiadomość, a

zapalnikiem miał być Greenspan. Jeśli ktoś nie śledzi na bieżąco rynku, to

reakcja na pojawienie się szefa Fed może być dla niektórych niezrozumiała.

Zanim jeszcze rozpoczęło się właściwe przesłuchanie Greenspana przed komisją

finansów Izby Reprezentantów, przygotowany komunikat pokazał inwestorom

Reklama
Reklama

ideał gospodarki, a w serwisach zamigotało - "Szybki rozwój gospodarki,

stopy pozostaną dalej niskie, dolar nie jest problemem." Niby nic takiego

nowego, a dolar natychmiast mocno osłabł, indeksy ruszyły do szybkich

wzrostów i było po sesji.

Czy naprawdę wystąpienie Greenspana było aż tak optymistyczne ? Wyjątkowo !

Reklama
Reklama

Nie pamiętam, by na czole szefa Fed tak jasno kiedykolwiek świecił ogromny

napis - "Niczym się nie martwcie!". A tak niemal było. Zawsze inwestorzy

głowią się co w dialekcie greenspeak`u znaczy dane określenie ("dłuższy

okres", lub "cierpliwie"). Wczoraj było tak 1) Nie ma zagrożenia inflacją 2)

Gospodarka bardzo szybko się rozwija, ale to nie zmusi Fed do podwyżki stóp.

Reklama
Reklama

3) Będą tworzone nowe miejsca pracy i administracja prezydenta może mieć

racje (prognozy nowych miejsc pracy 2-3 krotnie większe od wszystkich

analityków) 4) Nie ma żadnego zagrożenia słabnącym dolarem - pomaga on tylko

w zmniejszeniu deficytu obrotów bieżących. 5) Zagraniczni inwestorzy nie

przestaną z powodu słabnącej waluty kupować amerykańskich obligacji. Oni po

prostu muszą to robić. 6) Nawet jeśli Bank of Japan przestanie interweniować

na rynku jena, to jego wzmocnienie będzie krótkotrwałe i też nie przełoży

się na spadek popytu (rosnąca rentowność) na amerykańskie obligacje. ....

Jeszcze kilka punktów by się znalazło, ale to i tak prawdziwa idylla.

Złośliwi mówią, że Greenspan tak przesadził z optymizmem dlatego, że rano z

czołówek serwisów zepchnął go Disney. To bardziej żarty oczywiście, ale w

każdej plotce jest ziarnko prawdy.

Dzisiaj wystąpienie powtórzone zostanie w Senacie, ale wszyscy wiedzą już

czego się spodziewać. Także tego, że skoncentrowane będzie bardziej na

podatkach i deficycie, a więc nie da się uniknąć krytyki deficytów przez

Greenspana, bo pomimo nawet roku wyborczego nie może powiedzieć, że wszystko

jest w porządku. Deficyty zawsze go martwiły (po słabnącym dolarze został do

zmartwienia tylko budżetowy).

Rynki na świecie ustawi dzisiaj co innego. O 14:30 mamy publikację danych.

Na rozgrzanie idzie liczba nowych wniosków od bezrobotnych, a najważniejsza

będzie sprzedaż detaliczna w styczniu,ażenia, niż dobre dane. Warto jeszcze zerknąć na wykresy.

Głowy z ramionami odpadają po wczorajszej sesji dla SP500.gif i Dow.gif Mamy

nowe szczyty (oprócz Nasdaq.gif ). Istotnymi wsparciami stają się teraz

dołki z przełomu stycznia/lutego oraz dla szerokiego rynku SP500.gif szczyty

odreagowania po WTC

Naszemu rynkowi sesja w USA powinna pomóc. Powinna piszę z wątpliwościami,

bo wraz ze słabnącym wczoraj dolarem osłabła też złotówka do Euro (wzmocniła

się do dolara), a w związku z tym znowu może zacząć budzić to obawy

większych inwestorów, tym bardziej, że po wypowiedziach Hausnera jasnym

stanie się przekroczenie progu 55% gdy EUR/PLN zacznie robić nowe maksy. To

jednak tylko bardziej zagrożenie, a nowe szczyty na amerykańskich indeksach

są faktem, więc górę weźmie to drugie. Nowe szczyty u nas ? Moim zdaniem mogą

okazać się pułapką i wolałbym tą fazę wzrostu sobie odpuścić, niż narażać

się na zjazd podobny do wczorajszego. Indeks powinien najpierw zejść do 1710

pkt. i dać szansę nerwowym inwestorom na realizację zysków. Tylko realizację

zysków, bo po takich wzrostach są na razie całe tabuny inwestorów

czekających na jakąś korektę. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama