Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 19.02.2004 15:52

Przebieg dzisiejszej sesji to zasługa praktycznie tylko jednej wiadomości -

wyników banku Pekao. To o tyle specyficzna spółka, że nie tylko sama ma

wpływ na poziom indeksu, ale i ciągnie za sobą cały sektor bankowy, a to już

bardzo potężna siła. Przez ostatnie dni chyba trochę zlekceważona, bo

większość analityków nie spodziewało się żadnej niespodzianki przy

Reklama
Reklama

publikacji wyników. A nawet gdyby, to dość łatwo można wytłumaczyć je

przesuwaniem zysków na przyszłe kwartały (obniżony CIT). Ale nie przy takim

spadku zysków, nie przy tak tworzonych rezerwach i nie przy takim pozostaniu

z tyłu (rynek detaliczny) za konkurencją. Spadek kursu 3,16% to najmniejszy

wymiar kary na dzisiaj.

Z początku mieliśmy jednak do czynienia z zadziwiającą sytuacją. Kontrakty

Reklama
Reklama

zaczęły spadki wraz z publikacją wyników (nota bene "nierynkowe" jest

publikowanie ich już w czasie notowań kontraktów - powinny być publikowane

przed 9:00), ale gdy rozpoczął się handel akcjami wcale tak źle to nie

wyglądało. To jeszcze zaskoczeniem być nie musiało, bo przecież rynek różnie

ocenia wyniki i nikt nie zmusi go do spadku. Zadziwiający był jednak zupełny

brak obrotów w pierwszym kwadransie, gdy nie tylko na PEO nie było nawet

Reklama
Reklama

"miliona", ale też na reszcie banków symboliczne transakcje, o innych

spółkach nie wspominając. Wyniki odebrały funduszom mowę ?

Wspięliśmy się tak na otwarcie kilkanaście punktów do 1744 pkt. i po takim

dziwnym ruchu (kontrakty słusznie reagowały bardzo umiarkowanie) ruszyliśmy

do kilkugodzinnego spadku. Co gorsza, na wyraźnie większym obrocie, choć 323

Reklama
Reklama

mln na całej sesji to jeszcze nie żadna panika wśród funduszy i uciekanie z

akcji. Ucierpiał cały rynek i spadek zatrzymał się dopiero na dolnych

ograniczeniach ostatniej konsolidacji. Indeks z rozpędu nieco je naruszył,

ale bez lupy można to pominąć. Kontrakty nowego dołka nie zrobiły i

rozpoczęło się odbicie, przed którym także ostrzegał spadający w ostatniej

Reklama
Reklama

fazie LOP (liczba otwartych pozycji w kontraktach), co nie potwierdza danego

ruchu. Jak widać na wykresach, zatrzymaliśmy się w strategicznym momencie

Kontrakty01.gif Indeks01.gif

Podaż wiedziała co robi. Męczenie rynku dalej doprowadzić mogło do małej

paniki i głębokiej przeceny wspomaganej przez wyprzedaż ze strony

Reklama
Reklama

"techników". Rozpoczęliśmy więc odbicie, które tym bardziej obnażyło słabość

rynku. Nie było bowiem żadnego odreagowania, a jedynie wyraźnie tylko

odstawienie większej podaży i przełożenie jej na wyższe poziomy. Często

indeks po takiej wyprzedaży rusza do szybkiego odreagowania kilkanaście

punktów, a dzisiaj każdy z punktów przychodził z wielkim trudem i największe

spółki cały czas obstawione były bardzo dużą podażą.

Podsumowując, wymiar kary był najmniejszy z możliwych. Jedna z

najważniejszych spółek bardzo mocno rozczarowała rynek, a do tego na

złotówce nowe rekordy, co też dolało oliwy do ognia. Jedyne pocieszenie po

dzisiejszym dniu to odzyskanie siły przez węgierski Bux (+1,2%), co ostatnio

wyraźnie wstrzymywało popyt w bardziej nerwowych chwilach na Węgrzech. Tyle

tylko, że dzisiaj mało kto zwracał na to uwagę. Skończyliśmy przy (nie "na")

minimach i na jutro szykuje się kolejna bitwa w obronie dolnego ograniczenia

konsolidacji (linii szyi) i linii trendu na indeksie Indkes01.gif

Kontrakty01.gif Technika sygnału sprzedaży jeszcze nie dała, ale ja jutro

oczekuję pogłębiania dzisiejszych minimów. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama