Zatrzymanie spadków i lekkie odbicie nie wystarczą jeszcze by liczyć na wyraźniejszą poprawę, niemniej jednak pozostawiły pewne nadzieje na zachowanie w perspektywie najbliższych sesji konsolidacji. Tak jak można było oczekiwać po wtorkowej przecenie i gorszych sesjach w USA początek był słaby. Od razu na otwarciu kurs znalazł się w obrębie wsparcia w strefie 1768-1174 pkt. i szybko zszedł poniżej dolnej granicy. Brak obrony dał dodatkowy pretekst dla ciągnięcia rynku w dół i jeszcze przez rozpoczęciem kasowego dotarł on do kolejnego z ograniczeń, jakie tworzyło otwarcie z 1 marca na 1759 pkt. Tutaj jednak popyt podjął aktywniejszą walkę i był to kluczowy moment sesji, gdyż po skutecznej obronie zaczęło się odrabianie strat. Najpierw kurs wyszedł powyżej przebitego wcześniej wsparcia, a po południu dotarł do poprzedniego zamknięcia. W jego pobliżu miało miejsce odreagowanie, ale byki nie pozwoliły już na przebicie strefy 1768-1774 pkt. i z jej okolic zaczęły kolejny ruch wzrostowy. Tym razem udało się wyjść na plus i pomimo lekkiego osłabienia w końcówce utrzymać się tam do końca.
Pozytywnym elementem sesji jest obrona wsparcia w przedziale 1768-1774 pkt., które wyznaczały lokalne minima z ostatnich dni oraz 38.2% zniesienia dwutygodniowej fali wzrostowej. Była to bowiem dolna strefa niewielkiej stabilizacji i dzięki temu udało się zachować cień szansy na jej utrzymanie również w najbliższych dniach. Nie wystarczy to jednak by liczyć wkrótce na wyraźniejszą poprawę, a tym bardziej nowe maksima. Większość przesłanek technicznych przemawia bowiem nadal na korzyść podaży i możliwego osłabienia. Jedną z nich jest świeca posiadająca wprawdzie biały korpus i dolny cień, ale nie pozwalająca na nadmierny optymizm. Biorąc bowiem pod uwagę jej położenie i nieznaczny zasięg zniesienia wcześniejszej przeceny jest ona raczej oznaką obrony przed zniżką przy ważnej barierze niż przejawem zmiany układu sił i większego potencjału popytu. Również wskaźniki nadal wyglądają niekorzystnie. Na szybkich oscylatorach aktualne są sygnały sprzedaży, a MACD osuwa się w dół rysując wyraźniejszy szczyt i negatywną dywergencję. ROC ruszył wprawdzie lekko do góry, ale też nie straciła na aktualności negatywna dywergencja. W tej sytuacji ryzyko kolejnych prób sforsowania powyższego wsparcia nadal jest duże i przy obecnych poziomach kursu podaż nie powinna mieć z testem problemów. Już dziś możliwy jest kolejny atak, gdyż jak pokazała kolejna słaba sesja w USA, gra pod odbicie na tamtejszych rynkach może okazać się nieskuteczna. Już na początku możliwe jest więc zejście poniżej ograniczenia i może nie obyć się bez też bez testu wczorajszego minimum, gdzie jednak sytuacja powinna się nieco uspokoić.