Conference Board nastroje Amerykanów były w lutym najsłabsze od pięciu miesięcy. Wskaźnik Consumer Confidence spadł z poziomu 96,4 pkt. do 87,3 pkt. w lutym. Spadek zanotowały wszystkie składowe wchodzące w skład indeksu. Subindeks odzwierciedlający bieżącą sytuację zniżkował do poziomu 73,1 pkt, z 79,4 pkt w styczniu. Wskaźnik odzwierciedlający oczekiwania konsumentów znalazł się na poziomie 96,8 pkt, wobec 107,8 pkt miesiąc wcześniej. Analitycy oceniają, że lutowy spadek indeksu zaufania konsumentów wynikał przede wszystkim ze spadku tych dwóch składowych oraz z obaw konsumentów o zatrudnienie i rynek pracy. Większy niż oczekiwano spadek zanotował również wskaźnik nastrojów konsumentów opracowywany przez Uniwersytet Michigan, który znalazł się na koniec lutego na poziomie 94,4 pkt. wobec 103,8 pkt. w styczniu. Był to największy spadek indeksu od września 2001 r. Głównym powodem tak znaczących pogorszenia nastrojów są obawy amerykanów dotyczące rynku pracy. Przypomnijmy, że popyt wewnętrzny powiązany w sposób bezpośredni z nastrojami konsumentów tworzy 2/3 amerykańskiego PKB. Spadek nastrojów oznacza mniejszą skłonność amerykanów do wydatków, a przez to mniejszy wzrost PKB. Mniejsza dynamika PKB w pierwszym kwartale br. może być również wynikiem zmniejszenia zamówień na dobra trwałego użytku. Zamówienia zmniejszyły się w styczniu aż o 1,8 proc. Analitycy oczekiwali, że zamówienia wzrosną w tym okresie o 1,4 proc. Jednym z głównych powodów zmniejszenia się zamówień był drastyczny spadek popytu (o 10,4 procent) na sprzęt transportowy - samochody i samoloty - podlegający silnym wahaniom sezonowym. Mimo styczniowego spadku zamówień ocenia się, że trend inwestycyjny amerykańskich firm nadal pozostaje silny. Zamówienia na środki produkcji (miernik przyszłych inwestycji amerykańskich firm) wzrosły bowiem w styczniu o 3,6 proc. wobec 3,8 proc. w poprzednim okresie. Warto zwrócić uwagę, że ostre ograniczenie inwestycji przez amerykańskie spółki było jedną z głównych przyczyn poprzedniej recesji gospodarczej i słabego ożywienia w USA. Jednak w ubiegłym roku firmy znów zaczęły więcej inwestować przez co gospodarka nabiera rozpędu, a ożywienie ma trwalszy charakter.
Strefa EURO
Słabym punktem gospodarki krajów Eurolandu jest nadal niski wzrost gospodarczy i brak perspektyw na jego przyśpieszenie. Wprawdzie uważa się, że odbicie amerykańskiej gospodarki i poprawa sytuacji gospodarczej w Azji wpłynie pozytywnie na europejską gospodarkę, ale silne euro może skutecznie przyhamować odrodzenie w Eurolandzie. Aprecjacja euro przyczyniła się natomiast do spadku wskaźnika cen konsumpcyjnych CPI. Według ostatnich wstępnych danych inflacja w strefie euroobniżyła się do poziomu najniższego od listopada 1999 r. Wskaźnik inflacji spadł poniżej referencyjnego poziomu ECB 2,0 proc. i w styczniu znalazł się na poziomie 1,9 proc, a w lutym 1,6 proc. w ujęciu rocznym. Mocne euro przyczyniło się do obniżki cen dóbr importowanych, a w szczególności cen energii, które spadły o 0,4 proc. y/y.
Tak niska inflacja skłania rynek do spekulacji, że Europejski Bank Centralny jest gotowy do zmiany polityki pieniężnej, czyli do obniżenia stóp procentowych. Do takich działań nawołują ECB europejscy politycy. Ich zdaniem obniżka stóp procentowych w strefie euro powstrzyma aprecjację wspólnej waluty. Ostatnio taką dość stanowczą opinię wyraził kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder. Jego zdaniem silne euro jest powodem problemów niemieckich firm i przełożyło się bezpośrednio na pogorszenie nastrojów przedsiębiorców w Niemczech. Najważniejszy z rozpatrywanych przez rynek wskaźnik Strefy Euro - niemiecki IFO, który odzwierciedla nastroje w biznesie spadł gwałtownie w lutym po raz pierwszy od 10 miesięcy. Ekonomiści z instytutu IFO określili ten spadek mianem "niewielkiego sygnału ostrzegawczego" dla niemieckiego ożywienia gospodarczego. Wartość indeksu spadła w lutym do 96,4 pkt. z 97,5 pkt. w styczniu, podczas gdy analitycy spodziewali się niewielkiego wzrostu. Ze szczegółowego opisu wynika, że przedsiębiorcy nieco lepiej oceniają obecną sytuację gospodarczą, natomiast wyraźnie pogorszyły się ich oczekiwania co do przyszłości. Według instytutu mocne euro negatywnie odbija się na nastrojach w przemyśle, ale odpowiedzi ankietowanych co do perspektyw eksportu są wciąż pozytywne. IFO podkreśla jednak konieczność utrzymania kursów walutowych pod kontrolą.
Najbliższe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego poświęcone polityce monetarnej odbędzie się 4 marca. Mimo, że większość analityków nie oczekuje, aby ECB zdecydował się na zmianę stóp procentowych, to na rynku pojawiają się opinie, że ECB może jednak dokonać redukcji stóp procentowych lub, co bardziej prawdopodobne, zasygnalizować, że na takie działanie bank jest gotów. Będzie to kluczowe wydarzenie dla rynków finansowych w tym miesiącu. Obniżka stóp procentowych w Eurolandzie przyczyniła by się do umocnienia dolara. Podobna relacja nastąpi w przypadku, kiedy Zarząd rezerwy Federalnej USA zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych. Aby powstrzymać wzrost euro, ECB może zdecydować się również na interwencję na rynku walutowym. O takim scenariuszu - zintegrowanej interwencji wspominali kilkakrotnie Japończycy. Władze monetarne Japonii tuz po spotkaniu grupy G7 zapewnili, że ich działania polegające na sukcesywnych interwencjach na rynku USD/JPY i osłabianiu jena nie będą osamotnione. Dali, zatem do zrozumienia, że wspólnie z ECB i amerykańskim Fed mogą zdecydować się na interwencję, której celem będzie umocnienie dolara. Od tych wypowiedzi zdecydowanie odcina się ECB. Wobec tego ze strony ECB nie należy oczekiwać interwencji walutowych.
ANALIZA TECHNICZNA