SP500.gif Jak wygląda to teraz - SP500_d.gif - jak widać choć odwrót był tuż
pod kluczowym oporem na szczytach odreagowania WTC, to tutaj byki jeszcze
nie skapitulowały.
Sporo w tej kapitulacji zależy od napływu środków do funduszy. W zeszłym
tygodniu przerwana została seria 20 tygodni napływu gotówki do funduszy
akcji. Inwestorzy mocno przestraszyli się tąpnięcia na indeksach i zaczęli
wycofywać środki. Sytuacja o tyle niebezpieczna, że po rekordowym napływie
środków w styczniu (luty szacunki AMG - ostatnio mocno nie doszacowali
stycznia) Fundusze.gif ostatni tydzień przyniósł lekki spadek. To na razie
sygnał ostrzegawczy, ale przepływ środków między funduszami powinien być
uważnie obserwowany, bo jeśli wstrzymanie napływu środków na parkiet nie
było tylko incydentem, to należy przypomnieć sobie, że gotówka w portfelach
funduszy stanowi tylko 4,4% czyli najmniej od czasu szczytu hossy
internetowej, a to mniej służy wzrostom, a bardziej silnym przecenom, nawet
jeśli trochę wymuszonym. Obaw więc jest sporo, ale jeśli miałbym coś na ten
tydzień prognozować, to po ostatniej fali wyprzedaży rynek skonsoliduje się
na obecnych poziomach i w zależności od kolejnych danych makro (w końcówce
tygodnia dopiero) będzie szukał wyraźniejszego kierunku.
U nas technikom kierunek pokazała piątkowa sesja, na której indeks przebił
linię trendu wzrostowego. Indeks.gif Kontrakty jeszcze nie, ale tutaj
dochodzi kowej sesji zbyt poważnie.
Oczywiście jeśli ktoś zapyta - to odpowiem, że technika pokazuje dalszy
spadek. Jednak nie takie pułapki na naszym rynku już widziałem, a nie
uważam, że zagranica już zaczęła ewakuację z naszego rynku.
Jeśli na światowych giełdach będzie spokojnie, powinniśmy po raz kolejny
próbować odrabiać ostatnie straty. Ciekawie na tym tle wyglądają ostatnie
odczyty cząstkowego wskaźnika Pengabu - czyli często przytaczanego tutaj
salda prognozy na akcje. Podawałem tydzień temu (publikacja jest opóźniona o
jakiś tydzień), że na początku marca wartość osiągnęła rekordowe +32
PENGAB.gif Mniej istotne w tym wszystkim jest to, że analogicznie do
ostatnich wysokich odczytów wywołało to silny spadek. Przy tak dużym
optymizmie należałoby już parę miesięcy temu mówić, że formujemy szczyty.
Pomimo to, indeksy odrabiają straty i wracają na nowe maksy, oczywiście do
czasu kolejnego ekstremalnego optymizmu. Czy tak będzie i tym razem ? Na
pewno kiedyś to się skończy, ale to, i nie tylko to, wskazuje dość
wyraźnie, na zaopiekowanie się naszym rynkiem przez zagranicznych
inwestorów.
A może wystraszy ich polityka i wtedy rozpocznie się prawdziwa rzeź. Na
razie póki plan Hausnera nie jest tak mocno zagrożony, to nawet rozpad SLD
(z deklaracją współpracy, jak to jest obecnie) nie straszy tak mocno rynków.
Najlepiej widać to po bardzo spokojnej umacniającej się złotówce. Jeśli
rynek akcji będzie miał teraz politycznie ucierpieć, to najpierw zobaczymy
osłabienie złotego. Podsumowując - dzisiaj rynek może jeszcze leczyć kaca,
ale póki na "normalnej" sesji nie zobaczę słabości byków, pomimo
technicznych sygnałów sprzedaży, nie wieściłbym żadnego dramatu na ten
tydzień. MP