Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 02.04.2004 08:58

O sesji na amerykańskim rynku przesądziły dwa czynniki. Pierwszy to zmiana

składu indeksu Dow Jones, drugi to dane makro. Zacznijmy od tego pierwszego.

Bynajmniej nie z powodu ważności tego wydarzenia, a raczej z powodu bardzo

krótkotrwałego wpływu rynek. To pierwsza zmiana od 1999 r. i oczywiście

część inwestorów podśmiewuje się, że ostatnio zmieniane są metody liczenia

Reklama
Reklama

bezrobocia, inflacji, a teraz indeksów - oby trwała tylko hossa. Wzrost

oczywiście takie działania wywołują, bo wchodzące w skład indeksu spółki

(grupa finansowa American International Group - AIG, farmaceutyczny koncern

Pfizer oraz operator telekomunikacyjny Verizon Communications) ciągnęły

wczoraj swoje sektory do góry, a spadki wypadających z indeksu (operator

międzystrefowy AT&T, spółka fotograficzna Eastman Kodak, papiernicza spółka

Reklama
Reklama

International Paper) traciły tylko nieznacznie. Waga tego wydarzenia

ogranicza się jednak tylko do tego tygodnia, w którym fundusze wymienią

częściowo skład swoich portfeli. Dow.gif SP500.gif Nasdaq.gif

Ważniejsze z punktu widzenia dalszej koniunktury są oczywiście dane makro i

tutaj dostaliśmy bardzo dobrą publikacje. Inflacja i zasiłki rano były

neutralne, ale o 17:00 inwestorzy poznali indeks ISM, który zamiast spaść do

Reklama
Reklama

59,5 wyniósł 62,5. (blisko 20 letniego szczytu ze stycznia 63,6) przy czym

wzrósł też subindeks zatrudnienia, co przed dzisiejszym raportem z rynku

pracy wywołało odpowiednie nastroje. Jedne co w tym raporcie mogło wzbudzić

strach byków, to bardzo silny skok subindeksu cen, co wskazuje, że albo w

najbliższych tygodniach nadejdzie mocniejsze inflacja, albo zmiany w

Reklama
Reklama

metodologii liczenia inflacji były wyjątkowo skuteczne. W publikacji ISM

zastanowiło jeszcze jedno - dzień wcześniej indeks Chicago PMI, także za

marzec, był ogromnie rozczarowujący, a wyjątkowo rzadko zdarza się taka

rozbieżność tych danych.

Choćby ten ostatni fakt potwierdza, jak trudna w obecnych warunkach jest

Reklama
Reklama

ocena kondycji gospodarki. Dzisiaj jednak wszystkie tego typu wątpliwości

schodzą na dalszy plan i władzę nad rynkiem przejmuje jeden raport. Warto

poświęcić parę zdań na przypomnienie danych sprzed miesiąca. Wtedy

rozczarowanie liczbą nowych miejsc pracy było (powinno być) bardzo duże.

Zamiast oczekiwanego wzrostu +125 tys. inwestorzy zobaczyli tylko +21 tys.

Reklama
Reklama

przy czym tamte plusy to głównie zasługa administracji publicznej, a do tego

dochodziła jeszcze negatywna rewizja za zeszłe miesiące. No i teraz

najważniejsze - zamiast wywołać to ogromne rozczarowanie i panikę rynku,

indeksy tylko zaczęły spadkiem, a na koniec sesji testowały szczyty całej

hossy, poprawiając je w poniedziałek. Kto wtedy zamiast patrzyć na fakty dał

się zwieść nadziejom bezkarnej hossy miał spore szanse kupić akcje na samym

szczycie, tuż przed największą korektą spadkową od początku trwającego już

rok wzrostu. Niech będzie to przestrogą na dzisiejsze dane, podawane o

15:30. Prognozy mówią o spadku stopy bezrobocia do 5,5% z 5,6% w lutym, oraz

wzroście liczby nowych miejsc pracy o 123k po rozczarowującym (czwarty raz z

rzędu) +21k w lutym. Choć wielu inwestorom wydaje się, że sprawa

amerykańskiego bezrobocia wpływu na Prokom, BRE, czy Agorę mieć nie powinna,

to warto jeszcze przypomnieć, że WIG20 szczyty wyznaczył także w dzień po

tych danych. Prognozy ? Nawet się nie podejmuję, gdyż w ostatnich tygodniach

było bardzo dużo sprzecznych sygnałów, zawartych choćby w subindeksach

wskaźników nastroju, czy koniunktury. Ogłupienie w prognozowaniu tych danych

jest tym większe, że już na początku roku większość zapowiada ogromnie

optymistyczne publikacje (+200 tys. w górę). Do tej pory za każdym razem

było inaczej, ale faktycznie w najbliższych miesiącach możemy zobnduszy.

Oczywiście dokłada się do tego niepewność polityczna, która dzisiaj nie

zostanie wyjaśniona. Ale czy na pewno ? Nie do końca, bo dla mnie dzisiejsza

pierwsza strona Wyborczej praktycznie unicestwia partię SLD w najbliższych

wyborach. Do tej pory sami członkowie partii różnymi aferami strzelali sobie

w kolano. Teraz dezerter Kaczmarek wbił im nóż w plecy. Notowania partii z

przestrzelonymi kolanami były trochę kulawe. Z nożem w plecach zdecydowanie

trudniej będzie się już podnieść. Chodzi o "giełdową" sprawę szefa PKN,

który w 2002 r. został zatrzymany przez UOP, a o kulisach tej sprawy odsyłam

do prasy. Do tej pory afery oczywiście były nawet i większe, ale chyba żadna

nie była tak bezczelna i tak jasno opowiedziana. Przeciwnicy polityczni

zrobią z tego dużo szumu w odpowiednim momencie, a hasło TKM stanie się

wizytówką SLD.

Oczywiście reakcji rynku z tego powodu nie będzie. Teraz liczy się budowanie

nowego rządu i jeśli inwestorzy mają na coś reagować, to na słowa i szanse

Belki jako premiera. To oczywiście też sprawa, która dzisiaj się nie

wyjaśni. Chyba już wszyscy wiedzą do czego zmierzam - konsolidacja,

niestety. Sesja w USA nic nie zmieniła, a pisałem wczoraj przed zamknięciem,

że na razie polecać mogę tylko cierpliwość i na większy ruch w tym tygodniu

się nie zanosi. Tylko dane o 15:30, o ile będą niespodzianką, wyznaczą jasny

kierunek. Każdy ruch poprzedzający tą publikację, nawet zejście kontraktów

po 1757 pkt. będzie mógł być bardzo szybko zanegowany na koniec sesji. Niska

aktywność dużych funduszy w tym tygodniu skazuje nas na czekanie na jakiś

silniejszy impuls. Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama