wyjątkowo nerwowo przygotowują się do tych danych. Banki inwestycyjne znowu
bardzo agresywnie budują strategie opcyjnie (także na payrolls) choć trochę
zabezpieczające prze dzisiejszą niespodzianką. Tym razem do tego wszystkiego
dołączyli się indywidualni inwestorzy. Ci szaleją na kontraktach na 10
letnie obligacje (rentowność). Na ostatnich sesjach na giełdzie w Chicago
przez indywidualnych inwestorów otwartych była rekordowa liczba krótkich
pozycji w tych kontraktach. Trzeba tu powiedzieć, że CBOT podaje statystykę
liczby kontraktów przypisanych do danej grupy inwestorów. Przy
indywidualnych krótkie pozycje dwukrotnie przekraczają długie !!! co
oznacza, że liczą oni na spadek rentowności, a zatem na gorsze od prognoz
dane, co miałoby oddalić podwyżkę stóp procentowych. Fundusze mają 30%
więcej długich pozycji. Zakładając, że mówimy tutaj tylko o spekulacji, a
nie zabezpieczaniu pozycji na rynku akcji, to z reguły mylą się indywidualni
i dane dzisiaj będą wyraźnie lepsze od prognozowanego +170k i rentowność
wzrośnie na nowe szczyty.
Uff trochę namieszałem. A przecież podobno to taka prosta gra ;)
Podsumowując - w USA moim zdaniem liczyć trzeba na odreagowanie indeksów,
ale po ostatniej przecenie naszemu rynkowi nie będzie to zbyt mocno pomagać.
Wszyscy bowiem będą świadomi, że póki co jest to tylko i wyłącznie
odreagowanie, a nie zakończenie spadków. O tym czy u nas jest szansa na
odrodzenie byków zadecydują trzy rzeczy - po piza dzisiejszym ruchem - w dowolną stronę - pójdą też
obroty, to może wręcz trzeba będzie zachęcać do łapania dołka pod dłuższe
odreagowanie. W końcu po trzecie - dane makro o 14:30 bo choć reakcja USA w
90% różni się od reakcji Eurolandu z pierwszych 5 minut po podaniu danych,
to siła budowania giełdowego nastroju jest przy tej publikacji ogromna. A
nastrój rynku to tak naprawdę podstawa większości ruchów. MP