Dalsze osłabienie w najbliższym czasie jest więc nadal bardziej prawdopodobne. Otwarcie notowań wypadło na lekkim plusie, ale podejścia do pierwszego z oporów na 1666 pkt. nie przynosiły efektu w postaci przebicia. Po kilkudziesięciu minutach popyt zrezygnował, jednak podaż nie potrafiła wykorzystać tego i doprowadzić do większego osłabienia. Kurs cofnął się wprawdzie lekko, ale pozostawał powyżej zamknięcia z wtorku, a skuteczne wsparcie stanowił poziom 1657 pkt. Aktywność niedźwiedzi ograniczał pnący się powoli choć systematycznie do góry indeks. Poprawa na kasowym nie była jednak wystarczającym argumentem dla większego ożywienia popytu, który pozostawał bardzo ostrożny. Świadczy o tym fakt, iż kolejne wzrosty były powstrzymywane właśnie w pobliżu wspomnianego oporu. W rezultacie rynek tkwił w tak mało ciekawej konsolidacji przez większość dnia. Na godzinę przed końcem byki zdołały pociągnąć kurs do góry na tyle by pokonać górną granicę horyzontu, ale ich zapał nie trwał długo. Końcówka przyniosła skuteczną odpowiedź podaży i powrót w obręb horyzontu.
Wyhamowanie spadków nie tylko nie zmienia sytuacji, ale można w nim doszukać się kolejnych oznak słabości popytu. Nie dość bowiem, że zwyżce pomogła bierność podaży, o czym świadczą mniejsze obroty to i tak byki nie potrafiły uporać się z najbliższymi oporami, z których pierwszy znajduje się na 1666 pkt. Niewielkie w tym układzie pocieszenie z układu przypominającego formację harami. Teoretycznie zapowiada ona stabilizację, ale wymowę obniża wczorajszy czarny korpus oraz inne negatywne sygnały, stąd też nie należy raczej wiązać z nią zbytnich nadziei. Istotne bariery podażowe jak chociażby kontynuacyjna luka bessy w przedziale 1698-1716 pkt. nie są w najbliższych dniach zagrożone, a bez ich sforsowania nie można myśleć o wyraźniejszym odbiciu. Ciągle bardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje więc dalsze osłabienie. Jednym z wielu przemawiających za nim elementów jest układ wskaźników. Najszybsze z oscylatorów nadal tkwią w strefach wyprzedania, co jest potwierdzeniem dużej siły przeceny. ROC lekko zmienił kierunek, ale ciągle jest głęboko w strefie ujemnej, a MACD podąża w zdecydowanym trendzie spadkowym. Te elementy sugerują więc, że raczej nie obejdzie się wkrótce bez nowych minimów, a celem przeceny mogą być przynajmniej okolice ok. 1597-1610 pkt., gdzie znajduje się dno z końca stycznia oraz 61.8% zniesienia fali wzrostowej z listopada. W pierwszej fazie dzisiejszej sesji lekko pozytywny pływ może mieć bardzo dobra końcówka notowań w USA, choć raczej nie można go przeceniać i nie wydaje się by był to impuls dla mocnej zwyżki. Należy więc liczyć się z tym, że po okresie względnej stabilizacji podaż może zaatakować znowu w dalszej części notowań.
Bieżące poziomy - FW20M4
Wsparcia - 1647, 1636, 1610
Oporu - 1666, 1671, 1680