Ostatnie trzy sesje to okres dużej zmienności. Zasadniczo trend spadkowy trwa i jest niezagrożony. Z drugiej strony silne wcześniej spadki wyhamowały. Kursy jednego dnia idą w dół, następnego odrabiają straty. Teoretycznie może to oznaczać budowanie fundamentów pod trwalsze odbicie. O tym będzie można jednak mówić dopiero, gdy WIG20 znajdzie się powyżej 1660 pkt (maksimum z ostatnich kilku sesji) i zacznie się zbliżać do luki bessy (1675-1700 pkt). Na razie można mówić jedynie o korekcie - po prostu szybkie tempo zniżki było nie do utrzymania.
Powodów do optymizmu nie dają giełdy zagraniczne. Amerykański S&P 500 bez przekonania utrzymuje się w okolicy wsparcia wynikającego z dołka z marca. Próba odbicia są na tyle mizerne, że spodziewać się można szybkiego powrotu do spadków.