Lekko negatywnie na rynek przełożył się niższy od oczekiwań indeks nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan oraz drożejąca ropa. Żadnego wpływu nie miały natomiast lepsze od oczekiwań dane dotyczące dynamiki produkcji przemysłowej. W handlu posesyjnym zmian praktycznie nie było - AHI zakończyło wzrostem o 0,01%. W sytuacji technicznej rynku nie doszło niemal do żadnych zmian - pomimo sygnałów kupna na szybkich wskaźnikach, indeksy nadal nie są w stanie wyraźniej odbić. Na psychice inwestorów w dalszym ciągu poważnie ciąży widmo podwyżek stóp procentowych.

Sesja w USA nie będzie mieć dla naszego rynku znaczenia. Wpływ będzie mieć natomiast dzisiejszy znaczny spadek na rynku japońskim. Tym bardziej, że powodów do takiego spadku nie było, poza obawami o trwałość ożywienia gospodarczego i podwyżki stóp procentowych. Sama piątkowa sesja na naszym rynku była mało interesująca. Utrzymywała się bardzo niska zmienność, przy nieco niższych od czwartkowych obrotach. Na wykresie WIG20 uformowała się niewielka czarna świeca z górnym cieniem. Indeks w trakcie sesji nie zdołał pokonać pierwszego ważnego oporu, jakim jest połowa czwartkowej czarnej świecy - 1635 pkt. Mniej więcej z tego poziomu doszło w końcowej fazie sesji do osłabienia notowań. Nieudany test oporu w połączeniu z bardzo słabym, dzisiejszym, zachowaniem rynków zagranicznych przełoży się na wyraźny spadek już na początku sesji. WIG20 najprawdopodobniej rozpocznie blisko ubiegłotygodniowego dołka na 1608 pkt. W początkowej fazie notowań spadek może zostać pogłębiony do około 1590 pkt, czyli do poziomu dołka intraday z końca stycznia. W tych okolicach najprawdopodobniej pojawi się jednak aktywniejszy popyt i w rezultacie dojdzie od odbicia. Poziom około 1590 pkt ma szansę stać się silnym wsparciem na najbliższe sesje. Z tych okolic może dojść na następnych sesjach do dynamicznego odbicia - do ubiegłotygodniowej luki bessy (1676 - 1700 pkt) i trzytygodniowej linii tendencji spadkowej.