Niekorzystnym sygnałem jest więc w tym układzie fakt, iż popyt nie wykorzystał tego i nie poradził sobie do końca z oporem w strefie 1647-1651 pkt. Otwarcie wypadło na plusie ponad powyższą barierą, ale w pierwszych minutach kurs nie wykazywał ochoty na dalsze wzrosty. Konsekwencją była niewielka stabilizacja, a tuż po rozpoczęciu kasowego rynek na krótko powrócił poniżej oporu. Nie dało to jednak impulsu dla mocniejszej wyprzedaży i straty szybko zostały obrobione. Udało się nawet poprawić wcześniejsze maksimum, jednak tylko na krótko. Z poziomu 1660 pkt. nastąpił bowiem kontraktach niedźwiedzi, który przyniósł trwającą ponad godzinę przecenę. Tuż poniżej porannego dołka została ona zatrzymana i znowu zaczęła się powolna wspinaczka do góry. Przyniosła ona ponowne wyjście ponad barierę podażową, ale skończyła się poniżej poprzednich szczytów. Końcówka notowań była nieco gorsza, ale bez dynamicznej wyprzedaży. Skuteczne wsparcie stanowiły tym razem okolice 1646 pkt. Ostatecznie udało się zakończyć dzień w obrębie oporu, jednak w całości nie został on sforsowany nadal zachowując ważność.

Po sesji pojawiło się kilka lekko optymistycznych elementów. Należy do nich chociażby poprawa sytuacji wskaźników, zwłaszcza najszybszych. Stochastic, CCI i %R wybiły się ze stref wyprzedania dając sygnały kupna. Na ROC i MACD-histogram mamy niewielkie pozytywne dywergencje. Wagę tych wskazań obniża jednak nieskuteczna próba przejścia oporu w przedziale 1647-1651 pkt. i zawahanie w tym rejonie. Nie świadczy ono dobrze o potencjale popytu, który może wprawdzie wystarczyć jeszcze na kilkudniowe podciągnięcie rynku, ale raczej nie na większy ruch wzrostowy. Już wkrótce rynek będzie musiał zmierzyć się z jeszcze istotniejszą barierą czekającą już w przedziale 1671-1675 pkt. Wyznacza ją dno z 25 lutego oraz pierwsze zniesienie dotychczasowej przeceny. Przełamanie otworzyłoby drogę do okna bessy w obrębie 1698-1716 pkt. Ruch w pobliże dolnej granicy nie jest wprawdzie bez szans, ale zamknięcie wydaje się zbyt optymistycznym scenariuszem w najbliższym czasie. Warto też zwrócić uwagę, że po drodze mamy jeszcze linię ostatnich spadków aktualnie biegnącą na 1692 pkt. Biorąc pod uwagę powyższy obraz widać więc, że choć dalsze odbicie ma pewne szanse powodzenia, to jednak nie można traktować go inaczej niż jako korekty w trendzie zniżkowym. Dopiero sforsowanie luki zmieniłoby to podejście, ale w perspektywie kolejnych kilku dni jest to raczej mało prawdopodobne. W trakcie dzisiejszych notowań możliwa jest dalsza poprawa. Sprzyjać jej będzie kolejny wzrost w USA, który tym razem może bardziej zmotywować popyt. Powinno to zaowocować przebiciem 1651 pkt., a nawet dać pretekst dla testu strefy 1671-1675 pkt. W jej pobliżu należy jednak liczyć się z zatrzymaniem.